 |
www.mt.com.pl
Forum serwisu internetowego MT
|
|
Patenty przydatne przy obsłudze motoroweru |
| Autor |
Wiadomość |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Sob Paź 24, 2009 07:24 Patenty przydatne przy obsłudze motoroweru
|
|
|
Założyłem ten temat, ponieważ niektórzy Forumowicze mają motorowery i być może jakieś "patenty", które z czasem tutaj się pojawią będą przydatne przy obsłudze ich motorka.
Ja mam Simsona S-51 B1-3 ale myślę, że posiadacze innych pojazdów też znajdą tutaj coś dla siebie.
Jeśli ktoś ma inne pomysły, to zapraszam do opisywania swoich rozwiązań.
Ostatnio stanąłem przed problemem pomiaru poziomu paliwa w komorze pływakowej i przyszedł mi do głowy pomysł zastosowania prawa naczyń połączonych w nieco nietypowy sposób.
Szczegóły na obrazkach:
Sposobem tym można by wykonywać pomiar poziomu paliwa bez odkręcania gaźnika od cylindra (po odpowiednim ustawieniu motoru w poziomie) a na upartego nawet przy działającym silniku (na oryginalnym gaźniku Simsona).
Trzeba by silnik wcześniej zagrzać, aby niepotrzebne było ssanie, następnie wykręcić tłoczek ssania i zablokować otwór przepływowy (ten wewnątrz, na bocznej ściance) w środku np. rurką z kawałka dętki rowerowej.
Potem włożyć igłę, odpalić i ... wiadomo co dalej.
Posiadacze innych motorowerów mogą także użyć tego sposobu "wkłuwając się" przez dyszę główną po wykręceniu przepustnicy.
Igłę i strzykawkę można bez recepty kupić w aptece (20 gr sztuka) a rurkę pozyskać np. z zużytej kroplówki.
Przy cienkiej rurce pokazywany poziom paliwa może być o 1 mm za wysoki (zjawisko menisku), ale można sobie zrobić próbny pomiar w jakimś naczyniu i to uwzględnić.
Inny patent, o którym przeczytałem gdzieś w internecie - niestety nie pamiętam gdzie .
Tutaj jednak trzeba gaźnik odkręcić od cylindra.
Po prostu stawia się gaźnik na jakieś przeźroczyste naczynie o równych krawędziach (szklanka, słoik), takie aby pływak zmieścił się wewnątrz ale gaźnik nie wpadł do środka i odkręca dopływ paliwa.
Najlepiej podłączyć przewód paliwa o stosownej długości , aby zapewnić odpowiednią wysokość słupa cieczy (w Simsonie 50 cm).
Zdjęcie wyjaśnia ideę pomysłu:
 |
|
|
|
 |
ZAJAC
Forumowy Maniak


Pomógł: 2 razy Wiek: 14 Dołączył: 11 Lip 2007 Posty: 456 Skąd: jesteś?
|
Wysłany: Sob Paź 24, 2009 12:23
|
|
|
| Super, kiedys na pewno sie przyda.Nie wiem z ka ty masz takie pomysły? |
_________________ jak się masz Gość
 |
|
|
|
 |
e250
Stały bywalec blazej


Dołączył: 03 Paź 2007 Posty: 297 Skąd: z Rogoźna
|
Wysłany: Sob Paź 24, 2009 14:36
|
|
|
ja też nie
a przyda się też bo planuje kupno simsona od qumpla. brakuje mi jeszcze trochę kasy ale jak będę miał to tu zajrzę po rozwiązanie problemu
dam mu linka - może mu pomoże? |
_________________ <<<<<PUNKS NOT DEAD>>>>>
ZAPRASZAM NA www.musicland.cba.pl

 |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Pon Lut 01, 2010 08:27
|
|
|
"Czujnik zegarowy" do ustawiania zapłonu
Jedną z ważniejszych rzeczy przy obsłudze motoroweru jest prawidłowe ustawienie momentu zapłonu. Sprawa jest całkiem prosta. Tłok poruszając się w górę spręża w cylindrze mieszankę paliwowo-powietrzną. W odpowiednim momencie następuje przeskok iskry na świecy i zapalenie mieszanki.
Chodzi o ustalenie tego właśnie momentu - kiedy ma się pojawić iskra? Wydawało by się, że najlepszym momentem zapłonu jest chwila, gdy tłok znajdzie się w najwyższym położeniu tzw. górnym martwym punkcie (GMP), bo tam najmocniej spręży mieszankę. Jednak zapalenie mieszanki nie odbywa się błyskawicznie - trwa to ułamek sekundy. Dlatego zapłon powinien nastąpić minimalnie wcześniej, zanim tłok osiągnie GMP. Ale co to znaczy wcześniej i jak to określić? W przypadku układów zapłonowych z przerywaczem mechanicznym producent podaje pewną magiczną liczbę oznaczającą tzw. wyprzedzenie zapłonu.
Tłok przesuwając się w cylindrze, porusza się po linii prostej i to przemieszczenie można zmierzyć. Wyprzedzenie zapłonu określa o ile milimetrów niżej ma się znajdować tłok, zanim osiągnie GMP. Wartość np. 1,8 mm oznacza, że zapłon (rozwarcie styków przerywacza) ma nastąpić w chwili, gdy tłok znajdzie się 1,8 mm przed GMP.
Zadanie polega więc na zmierzeniu tej wielkości.
Profesjonaliści używają do tego specjalnego czujnika zegarowego, który wkręca się w otwór świecy. Czujnik ten ma pręcik, który opiera się o denko tłoka - przesunięcie tłoka powoduje przesunięcie pręcika a na tarczy można odczytać o ile mm tłok się przemieścił.
Przyrząd taki nie jest obecnie bardzo drogi (ok. 30 zł + wysyłka, + jeszcze ze 20 zł dodatkowy uchwyt) ale jego przydatność do innych pomiarów jest niewielka.
Dlatego postanowiłem spróbować zrobić go sobie samemu
Jest to wersja uproszczona, która ma za zadanie jedynie ustalić położenie tłoka w GMP oraz jego oddalenie od tego punktu o potrzebną wielkość, np. 1,8 mm w silnikach 50cm3 motoroweru Simson albo 3,0 mm w Romecie.
Zasada działania:
Jak widać potrzebny jest popychacz zamontowany w otworze świecy, który będzie powodował wychylenie wskazówki zamocowanej obrotowo na ośce.
Czujnik/wskaźnik wkręcamy w otwór świecy na taką głębokość aby w GMP tłok wychylił wskazówkę w dolne położenie - do kreski zaznaczonej na tarczy czujnika. Następnie kręcimy magnetem w prawo (zgodnie z kierunkiem obrotów silnika) aż wał zrobi prawie cały obrót. Teraz powoli obracamy dalej aż tłok dotknie popychacza i ustawi wskazówkę na górnej kresce.
Pewnie jest to trochę niezrozumiałe, ale zdjęcia powinny wszystko wyjaśnić, łącznie z budową instrumentu:
Aby zaznaczyć sobie na przyszłość punkt zapłonu, najlepiej jest zrobić na karterze silnika (obudowie) małą kreskę. Drugą kreskę robi się na magnecie - ich ustawienie naprzeciw siebie oznacza, że tłok jest w punkcie zapłonu:
Budowa:
Mój przyrząd mierzy punkt zapłonu w odległości 1,4 mm od GMP. Zakres wychylenia wskazówki wynosi 40 mm, czyli przesunięcie tłoka o 0,1 mm powoduje przesunięcie końca wskazówki o ok. 3mm, co jest wyraźnie widoczne.
Dlatego dokładność pomiaru oceniam na 0,05 mm co jest wystarczające.
Kilka uwag:
- szprycha ma zaostrzone końce i nie jest połączona ze wskazówką, tylko się o nią opiera
- wskazówka jest sklejona z 2 warstw plastikowych kart i musi mieć trochę szerszy zakres ruchu niż tylko pomiędzy kreskami
- górna część zawierająca wskazówkę, tarczę itp. nie jest sklejona z rurką (wciska się ją w nią)
- moja rurka ma średnicę wew. 10,0 mm a zewnętrzną 11,5 mm, długość 140 mm. Szprycha ma długość 160 mm
- papierowa opaska na dole, służąca za gwint do wkręcania w otwór świecy została sklejona i z zewnątrz nasączona lekko rozcieńczonym klejem typu wikol (musi wyschnąć), aby papier się nie marszczył przy wkręcaniu.
Mając taki czujnik oraz odrobinę wiedzy jak się nim posługiwać, można nabyć - wciąż tajemniczą dla wielu - umiejętność prawidłowego ustawiania zapłonu.
A przez to zyskać uznanie w gronie kolegów, opinię fachowca, sławę, powszechny szacun a może nawet i szacunek |
| Ostatnio zmieniony przez Syzyf Sro Lut 10, 2010 22:59, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Krawacik3
Szeregowy działacz fan matrixa


Pomógł: 5 razy Wiek: 13 Dołączył: 11 Lis 2009 Posty: 141 Skąd: czarna dziura
|
Wysłany: Pon Lut 01, 2010 08:53
|
|
|
Syzyf, no naprawdę, bardzo pomagasz! Powinieneś mieć stałą rubrykę w MT pod tytułem "Porady syzyfa" . Napewno się przyda do mojego "piździka" |
_________________
Wiesz co, Gość?
Syzyf - pomoże
ZIV - poda linka do MT
Johnny Łódzki - A ja!?
A ZAJĄC? Jak to zając...
 |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Sro Lut 10, 2010 22:57
|
|
|
Krawacik3 - jeśli to zrobisz, to na pewno się przyda
Przezwajanie cewki prądnicy
W moim Simsonie padł akumulator. Oryginalnie mam instalację na 6V, jednak przy okazji wymiany postanowiłem zmienić napięcie na 12V i taki też kupiłem nowy akumulator (12V/5Ah, "normalny" z elektrolitem).
To oczywiście wymaga zmiany układu ładowania, czyli parametrów prądnicy a głównie cewki ładowania, która powinna wytwarzać napięcie "12V" zamiast "6V".
Wartości tych napięć napisałem w cudzysłowie, ponieważ zmieniają się one wraz ze zmianą obrotów silnika oraz obciążeniem - trudno tu mówić o konkretnym napięciu z prądnicy.
Tak, czy siak musiałem zmienić cewkę ładowania. Najlepszym sposobem jest kupno nowej "na 12V", jednak lektura różnych Simsonowych forów skłoniła mnie do zrobienia nowej cewki na bazie starej. Sprowadza się to do usunięcia poprzednich uzwojeń i nawinięcia nowych.
Przezwojenie (przewinięcie) cewki nie jest czynnością skomplikowaną, jednak wymaga pewnej staranności aby zwoje drutu były ułożone równo i ściśle obok siebie.
Próby nawijania typu: weź kłębek drutu i starannie nawijaj zwoje obok siebie, nie zdały egazminu. Nie przypominało to pierwowzoru cewki z ładnie ułożonymi zwojami.
Zrobiłem więc prosty przyrząd składający się z kawałków deski i grubego drutu. Budowa nawijarki przypomina rożen do pieczenia mięsiwa nad ogniskiem i chyba nie wymaga specjalnego opisu, bo wszystko widać na zdjęciach.
W miarę nawijania, można liczyć liczbę zwojów każdej warstwy - ja jednak postanowiłem sobie to ułatwić i zrobiłem prosty licznik z kalkulatora (stary pomysł i nie mój).
Przed zliczaniem trzeba wklepać 0+1 a kolejne naciskanie klawisza = (tu dodatkowego włącznika) będzie powiększać wynik o 1.
Drut o średnicy 2,5 mm pozyskałem z elektrody spawalniczej po otłuczeniu z niej otuliny. Potrzebny będzie jeszcze klej epoksydowy, jako wypełniacz/stabilizator zwojów aby się nie przecierały od wibracji ( ja użyłem Distalu z uwagi na długi czas zastygania).
Moją cewkę nawinąłem nowym drutem nawojowym (koniecznie emaliowanym), kupionym na Allegro, o średnicy 1,0 mm w liczbie 200 zwojów (ok. 11 m długości). Ile zwojów i jakim drutem trzeba nawinąć dla danego typu motoroweru? Niestety trzeba tej wiedzy szukać w literaturze, na konkretnych forach itp. co zresztą też nie gwarantuje sukcesu.
Dla osób "bardziej w temacie": cewka jest wykonana jako bezmasowa i przeznaczona do współpracy z mostkiem prostowniczym (użyłem 8A/600V). Docelowo cewki mają być dwie. Aby zmniejszyć liczbę przewodów wychodzących z silnika, mostek od razu przylutowałem na cewce - wychodzi tylko przewód "+", wyjście "-" jest podłączone do obudowy statora czyli do masy.
Z wstępnych pomiarów po zamontowaniu wynika, że powinna dawać dobre napięcie - po obciążeniu żarówką 12V/21W dawała napięcie ok. 7V na wolnych obrotach oraz ok. 12V na średnich a sama żarówka świeciła mocno.
Przy nawijaniu nie ustrzegłem się błędu, który udało się szybko naprawić:
Oczywiście przewijanie cewek nie jest czynnością robioną codziennie i trudno takie przeróbki uznać za normalną obsługę motoroweru. Nie polecam jej zresztą osobom mało biegłym w elektryce.
Chciałem tylko pokazać, że można i tak. Samo nawijanie cewki może przydać się także w innych dziedzinach. Oczywiście przy kilku tysiącach zwojów napęd korbkowy lepiej zastąpić elektrycznym. Chyba, że ktoś trenuje cierpliwość
P.S. Zima co prawda w pełni, ale jeśli ktoś coś dłubie i ma swoje usprawnienia dotyczące motoroweru, to zapraszam do ich opisywania.
W końcu wiosna kiedyś przyjdzie |
|
|
|
 |
Dariusz_512
Forumowy Maniak Demotywator forum ;)


Pomógł: 4 razy Wiek: 17 Dołączył: 13 Cze 2006 Posty: 360 Skąd: Po Wawą
|
Wysłany: Czw Lut 11, 2010 21:40
|
|
|
Wykonanie niezwykle staranne, opis wyczerpujący.
Gratuluje świetnej pracy.
Najbardziej przykuł moją uwagę licznik zwojów z kalkulatora. Wiem, pomysł cudzy,
ale i tak pochwale - genialna realizacja trudnego problemu - podejście od zera wymagałoby mikrokontrolera z wyświetlaczem |
_________________ Powered by logic & reason... |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Sob Lut 13, 2010 21:45
|
|
|
Kalkulator, jako licznik obrotów, to rzeczywiście fajny i przydatny gadżet. Zastosowanie go w takiej roli kiedyś, gdzieś widziałem w charakterze rowerowego miernika przejechanych kilometrów - może nawet w MT.
Było to w czasach, gdy tanich elektronicznych "komputerków" rowerowych na świecie nie było
Dzisiaj kolejny przydatny przyrząd, czyli
Lampa stroboskopowa do kontroli ustawienia zapłonu
Do kontroli poprawności ustawienia zapłonu najlepiej użyć lampy stroboskopowej.
Lampa taka działa na następującej zasadzie: na karterze silnika oraz magnecie są zrobione specjalne znaki, które w momencie zapłonu powinny się znaleźć idealnie naprzeciwko siebie. Znaki takie z reguły są zrobione fabrycznie, ale można nanieść je samemu (np. przy pomocy czujnika zegarowego opisanego wyżej). Ponieważ kontrola odbywa się przy pracującym silniku, więc znak na magnecie nie jest widoczny na skutek jego szybkich obrotów. Lampa ma czujnik (kawałek przewodu), który okręca się wokół przewodu idącego do świecy. W chwili przeskoku iskry, czujnik odbiera ten impuls i powoduje bardzo krótki błysk światła. Lampa taka błyska więc w rytm przeskoku iskry. Ponieważ błyski są bardzo krótkie, powstaje efekt wizualny taki, jakby znak na magnecie stał w miejscu, co pozwala określić, czy znajduje się naprzeciwko znaku na karterze. Rodzaj układu zapłonowego: platynki/elektronik nie ma znaczenia.
Lampy takie nie są bardzo drogie (ok.100zł), jednak trafiłem na projekt takiej lampy do samodzielnego montażu, w której źródłem błyskającego światła jest dioda LED. Można takie kupić na Allegro (ok. 25 zł), ale nie potrafię powiedzieć, czy się sprawdzają.
Generalnie opinie o takich układach są mało pozytywne, jednak z uwagi na niski koszt postanowiłem spróbować to zmontować. Ponieważ płytkę zrobiłem samemu a i same elementy są bardzo tanie, mój koszt - razem z baterią - nie przekroczył 5 zł.
Po próbach mogę stwierdzić, że lampa dobrze spełnia swoje zadanie: znaki nawet w świetle dziennym widać wyraźnie, nie ma efektu ich rozmycia (po poprawnym położeniu antenki). Oczywiście w przypadku motorowerów obroty nie mają znaczenia, bo kąt wyprzedzenia zapłonu jest stały.
Myślę, że spokojnie można tego używać nawet przy wyższych obrotach 3-4 tys. choć lepiej obserwację robić na wolnych obrotach.
Projekt zaczerpnąłem z kitu sklepu AVT a sam opis jest dostępny w postaci pliku pdf.
Ponieważ funkcja latarki nie jest mi potrzebna, trochę zmodyfikowałem płytkę drukowaną, pozostawiając sam układ stroboskopu. Całość jest zasilana z baterii 9V, która jest zamknięta razem z płytką w obudowie zrobionej z wybebeszonej myszki komputerowej.
Gdyby ktoś chciał zrobić to samemu od podstaw - zamieszczam schemat płytki drukowanej oraz rozkład elementów. Wartości i oznaczenia elementów są takie same, jak w projekcie - drobne zmiany dotyczą tylko dodatkowej diody, która sygnalizuje włączenie przyrządu.
Wytrawiona płytka pokazana na zdjęciu minimalnie różni się od wersji ostatecznej - pokazuję ją tylko dla przykładu.
Schemat płytki drukowanej oraz widok od strony elementów (mam nadzieję, że publikując go nie łamię praw autorskich, bo choć schemat płytki bazuje na artykule w EdW, to ma trochę moich zmian):
Zasadniczo znak na magnecie powinien być jeden, jednak fotki pochodzą z fazy prób, dlatego u mnie jest kresek kilka:
Na koniec filmik pokazujący działanie lampy przy pracującym silniku. Przepraszam za jakość, ale miały być to tylko próby nagrania aparatem. Niestety zima nadal trzyma się mocno i nie chciało mi się wyciągać motoru z piwnicy. Przy najbliższej okazji filmik podmienię na lepszy.
Tym niemniej widać, że znaki stoją w miejscu:
FILMIK
Kilka ważnych uwag.
Przyrząd jest bardzo czuły i nie należy okręcać kabla/czujnika wokół przewodu wysokiego napięcia. Trzeba go tylko zbliżyć do niego na ok. 5-20 cm. W przeciwnym wypadku ta antena zbierze za dużo zakłóceń i nie uzyska się ostrego obrazu znaków - będą rozmyte.
To właśnie moje machanie ręką trzymającą ten przewód powodowało widoczne na filmie chwilowe rozmycia.
Aby skrócić czas błysku zmieniłem drastycznie wartość rezystora R3: z 100k do 2k - między innymi od jego wartości uzależniony jest ten czas (patrz tekst artykułu). Użyłem jednak bardzo mocno świecącej na biało diody LED.
Gdyby ktoś nie miał zbyt jasnej diody, to musi poeksperymentować z doborem R3 tak, aby znaki nie były rozmyte a światło było widoczne.
Błyskanie lampy można sprawdzić zbliżając ją do źródeł/odbiorników elektrycznych. U mnie miga po zbliżeniu do ściemniacza światła. Błyski pojawiają się też przy dotykaniu odizolowanym końcem czujki do metalowego pręta lampki halogenowej. Na początku świeciła też po zbliżeniu do kineskopu telewizora. Można poszukać po mieszkaniu
Oczywiście powinien działać przy pracującym silniku samochodu, przy zbliżeniu do przewodów świec. |
|
|
|
 |
Krawacik3
Szeregowy działacz fan matrixa


Pomógł: 5 razy Wiek: 13 Dołączył: 11 Lis 2009 Posty: 141 Skąd: czarna dziura
|
Wysłany: Pon Lut 15, 2010 23:35
|
|
|
| Nie bardzo rozumiem jak to działa. jak znak znajduje się w odpowiednim miejscu, wtedy lampa błyska i powstaje taka nibyklatka filmu, więc jest efekt jakby znak stał w miejscu? |
_________________
Wiesz co, Gość?
Syzyf - pomoże
ZIV - poda linka do MT
Johnny Łódzki - A ja!?
A ZAJĄC? Jak to zając...
 |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Wto Lut 16, 2010 10:41
|
|
|
Dokładnie tak
Koło zamachowe (magneto) obraca się, ale moment zapłonu jest zawsze w tym samym jego położeniu. Ponieważ obserwuje się znak na magnecie, więc położenie tego znaku - przy danym ustawieniu zapłonu - będzie zawsze w tym samym miejscu i w to miejsce błyska dioda.
Jest to więc efekt podobny do stop-klatki: gdyby robić zdjęcia znaku w momencie błysku diody, to pomimo obracania magnetem, położenie znaku na kliszy się nie zmieni. Puszczając takie zdjęcia w szybkim tempie uzyskamy obraz statyczny. |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Pon Mar 08, 2010 07:42
|
|
|
Wymiana łożysk "na ciepło"
Podczas naprawy motoroweru trzeba czasem wymienić jakiś łożysko w silniku czy kole. Niedawno w MT był artykuł o badaniu rozszerzalności metali pod wpływem temperatury. To zjawisko bardzo przydaje się podczas takich prac.
Niektóre łożyska są tak doskonale dopasowane wymiarowo do wału, czy korpusu silnika, że te wymiary są niemal identyczne. W każdym razie różnica jest na tyle niewielka, że łożyska nie da się np. na wałek włożyć. I tu jest pole do zastosowania temperatury.
Jeśli chcemy łożysko założyć na wałek, to trzeba wałek schłodzić a łożysko podgrzać. Jeśli chcemy całe łożysko włożyć np. w obudowę silnika, to trzeba tą obudowę rozgrzać a schłodzić łożysko.
Przykładowe zdjęcia:
Niedawno robiłem remont kapitalny silnika i dzięki zjawisku rozszerzalności udało mi się go złożyć niemal bez użycia siły, bez walenia młotkiem itp. Wiem, że wiele osób remontujących silniki unika tzw. składania silnika "na ciepło", wbijając łożyska młotkiem "na chama" a potem są zdziwieni, że silnik nie działa dobrze albo łożyska padają zbyt szybko.
Ja elementy podgrzewałem w zwykłym piekarniku gazowym (nie na "żywym" gazie, w płomieniu!) rozgrzanym wcześniej do określonej temperatury (ok. 30 minut). Można do tego użyć elektrycznej kuchenki z płytą grzejną. Schładzanie odbywało się w zamrażalniku zwykłej lodówki (co najmniej 2-3 godziny).
W przypadku wymiany łożyska w kole, można użyć elektrycznej opalarki aby rozgrzać bęben.
Maksymalna temperatura łożysk (w całości metalowych, bez teflonowych koszyczków itp) nie powinna przekroczyć 120 stopni. Ja przyznaję się bez bicia, że dowiedziałem się o tym zbyt późno i podgrzałem do ok. 250 stopni. Jednak jak dowiadywałem się u producenta, jeśli łożysko było tylko podgrzane a nie pracowało w takiej temperaturze, to mogło ocaleć i się nie rozhartować.
Zobaczymy - na przyszłość będę pamiętał |
|
|
|
 |
Krawacik3
Szeregowy działacz fan matrixa


Pomógł: 5 razy Wiek: 13 Dołączył: 11 Lis 2009 Posty: 141 Skąd: czarna dziura
|
Wysłany: Pon Mar 08, 2010 18:05
|
|
|
taka wymiana łożysk jest bardzo łatwa, lecz mnie dziwi to 2 zdjęcie. jest to chyba strona z wałem do nożnego odpalania i zmiany biegów. U mnie w Romecie Ogar nie ma łożysk w tym miejscu! Lecz ja jestem za tym, że mojego Rometa trzeba wykończyć . W silniku łożyska u mnie wchodzą bez trudu, więc dziwie się czemu z wału nie pospadały.
moja porada jest taka, że można za pomocą palnika ''założyć'' zębatkę na skrzynie biegów. |
_________________
Wiesz co, Gość?
Syzyf - pomoże
ZIV - poda linka do MT
Johnny Łódzki - A ja!?
A ZAJĄC? Jak to zając...
 |
|
|
|
 |
Puch maxi
Szeregowy działacz Puch Maxi


Pomógł: 1 raz Wiek: 12 Dołączył: 04 Lip 2008 Posty: 71 Skąd: Osuchów
|
Wysłany: Sob Maj 15, 2010 13:43
|
|
|
FILTR PALIWA
Ponieważ w moim moto ( Puch Maxi ) bak jest częścią ramy i nie można go wymontować a mam w nim pełno syfów, między innymi rdzy (malutkie drobinki które przechodzą przez siateczkę kranika ) i osadzają się na siateczce w gaźniku, wpadłem na pomysł zrobienia filtra paliwa. Filtr ten może być używany w mniejszych motorach o mniejszym przepływie paliwa (w większych nie ponoszę odpowiedzialności za złe działanie). Może jedni powiedzą, że to tandeta, drudzy, że można kupić znacznie lepszy za parę groszy. Ponieważ nie mieszkam w wielkim mieście a na wsi trudno o sklep motocyklowy, na allegro też można kupić ale koszt przesyłki przekracza cenę filtra, a takowy można wykonać z odpadów. Oto rzeczy potrzebne do zrobienia filtra paliwa:
- strzykawka ( ja mam akurat 5 ml )
- wiertło 3 mm
- nóż
- klej (najlepiej super glue, ponieważ nie wchodzi w reakcję z benzyną )
- wata
- gąbka o drobnych oczkach ( od mycia naczyń nie może być, ponieważ paliwo nie przepływa tak szybko jak powinno)
- gąbka o większych oczkach
- rureczka ( do każdego motoroweru trzeba dopasować samemu; to ta która łączy gaźnik z kranikiem )
- wiertło o rozmiarze wyżej wymienionej rureczki
- trochę czasu i chęci
A więc bierzemy strzykawkę, wyciągamy tłoczek i ucinamy ją na podziałce w miejscu 5 ml i wiertłem 3 mm rozwiercamy tą część (ten cycek, co się podczepiało igłę). Następnie resztę plastiku odcinamy od tłoczka,
http://img22.imageshack.us/i/toczek.jpg/
i wiercimy w nim otwór wiertłem o rozmiarze rureczki pasującej do danego kranika.
http://img100.imageshack....iurknarurk.jpg/
Po wywierceniu rurkę przekładamy przez otwór ( żeby wystawała ok. 3 mm ) i sklejamy super glue; czekamy do wyschnięcia.
http://img541.imageshack.us/i/rurkaztoczkiem.jpg/
Do wcześniej naszykowanej strzykawki wkładamy warstwowo 1) wata 2)gąbka o mniejszych oczkach 3) gąbka o większych oczkach.
http://img255.imageshack....uoywarstwy.jpg/
Następną rzeczą jest włożenie tłoka z rureczką do strzykawki; ma on być na równi z kantem strzykawki i dokładnie sklejamy.
http://img695.imageshack.us/i/gotowyfilter.jpg/
Na koniec drobna porada użytkowania, otóż filterek musi być tak, jak na rysunku (chodzi o wylot z filtra).
http://img52.imageshack.us/i/filterekpaliwa.png/ |
_________________ Zbieram Na P(al)iwo.
-U-R-S-U-S polubisz polną drogę.
Piszę poprawnie po polsku.
 |
| Ostatnio zmieniony przez PD Czw Maj 27, 2010 10:51, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Sob Cze 26, 2010 16:29
|
|
|
Bardzo fajny filtr i rzeczywiście przyda się przy baku zardzewiałym w środku .
Być może trochę prościej było by użyć 2 strzykawek, przeciętych w połowie i ponownie połączonych (będą króćce z obu stron do podłączenia wężyka).
Przerywacz kierunkowskazów
Z działaniem kierunkowskazów posiadacze motorowerów często mają problemy: a to nie działa zbyt dobrze a to nie działa wcale. Sądząc z lektury forów motorowerowych, często właściciele nie mają po prostu wiedzy na temat ich działania, stąd problemy z usunięciem usterki.
Tymczasem ta część instalacji elektrycznej jest bardzo prosta do zrozumienia. Być może poniższy tekst komuś to rozjaśni. Poniższy opis może też się przydać posiadaczom rowerów, którzy chcieliby sobie podczas wakacji zrobić taki bajer (przy zasilaniu z baterii raczej w grę wchodzą diody LED niż żarówki).
Pierwotnie używane były przerywacze mechaniczne, które działają np. na zasadzie nagrzewania drutu oporowego przez płynący prąd, który rozszerzając/kurcząc się przełącza styki. Przerywacze takie sprawiają czasem wiele kłopotów, ich działanie bywa nieregularne i zależne od napięcia akumulatora, bywają też podatne na drgania, wibracje.
Z czasem zostały one wyparte przez przerywacze elektroniczne, które mają szereg zalet, m. in. stałość częstotliwości błysków niezależną od napięcia akumulatora, niski pobór prądu przez sam przerywacz, niski koszt, niezawodność oraz działają niemal natychmiast po włączeniu (nie ma drutu, który musi się nagrzać). Często mają też sygnalizację spalonej żarówki poprzez zwiększenie częstotliwości migania.
Wiele osób mogło by szybko pozbyć się problemów z kierunkami montując przerywacz elektroniczny (szczególnie przy 6V), jednak często nie wiedzą jak go podłączyć, jaki kupić itp. Słowo "elektroniczny" trochę straszy i ktoś mający o tym blade pojęcie obawia się, że nie poradzi sobie z podłączeniem. Tymczasem zamiana przerywacza mechanicznego na elektroniczny jest bardzo prosta, ponieważ podłącza się go w instalacji wprost w miejsce mechanicznego a trzeci, dodatkowy kabel podłącza się do masy.
Oba typy przerywaczy przystosowane są do żarówek o odpowiedniej mocy, zazwyczaj 2x21W. Podłączenie żarówek słabszych będzie skutkowało złą pracą przerywacza (szybsze miganie) oraz gorszą ich widocznością (przy użyciu klasycznych żarówek).
Przerywacze fabryczne przystosowane są do zasilania napięciem stałym, dlatego do poprawnej pracy kierunkowskazów, motorower MUSI BYĆ wyposażony w akumulator (w rowerze np. 2 płaskie baterie 4,5V albo akumulatorki). Krążące mity o "kierunkach bez aku" są wyssane w 99,9% z brudnego palca. Oczywiście, jeśli ktoś zna się na elektronice, to takie coś zrobi, ale na pewno nie jest to sposób łatwy i dla każdego.
Oznaczenia styków i sposób podłączenia przerywacza w instalacji
Przerywacz mechaniczny ma przeważnie tylko 2 styki: jeden (ozn. "+" albo 49) podłącza się do napięcia stałego z akumulatora, zaś z drugiego styku (ozn. L albo 49a) kabel prowadzi na przełącznik na kierownicy lewo/prawo i z niego napięcie jest podawane na 2 żarówki każdej strony. Czasem taki przerywacz ma dodatkowy styk, do którego można podłączyć kontrolkę włączenia kierunków.
Przerywacz elektroniczny ma co najmniej 3 styki: dwa z nich mają oznaczenia takie same, jak przy przerywaczu mechanicznym, zaś trzeci (oznaczenie 31) podłącza się do masy. Także on może mieć dodatkowe wyjście na kontrolkę (ozn. P) - wtedy ma 4 styki:
Generalnie więc przerywacz jest podłączony szeregowo między akumulator a żarówki. Przełącznikiem na kierownicy lewo/prawo zamyka się obwód danej strony żarówek, przerywacz wykrywa załączenie żarówek i zaczyna przerywać obwód z określoną częstotliwością: żarówki migają.
Schemat poniżej pokazuje, że sposób podłączenia obu typów przerywaczy jest niemal identyczny:
Jaki przerywacz na 12V kupić?
W swoim Simsonie (instalacja 12V) musiałem także zamontować przerywacz kierunkowskazów. Czytałem, że wiele osób montuje elektroniczny przerywacz od malucha i taki też kupiłem. Okazał się niezbyt drogi (15zł) i niewielkich rozmiarów - w sam raz aby go upchać w bocznym schowku.
Oczywiście rozebrałem ten moduł, żeby przyjrzeć mu się bliżej i okazało się, że posiada on ciekawe właściwości pozwalające m. in. na proste przerobienie go aby działał np. przy żarówkach o niższej mocy (np. LED).
Oryginalnie przy żarówkach 2x21W posiada on sygnalizację spalonej żarówki poprzez dwukrotne zwiększenie częstotliwości migania. .
Producentem tego przerywacza jest firma AUTO POWER ELECTRONIC, która oferuje go na swojej stronie.
Sercem modułu jest specjalizowany układ scalony przeznaczony do budowy przerywaczy: U4023B.
Jest to o tyle istotne, że jeśli ktoś ma przerywacz innego producenta, to może poniższe wskazówki także zastosować, ponieważ na pewno wielu producentów z tego scalaka korzysta. Niestety trudno go kupić osobno aby sobie samodzielnie sklecić taki moduł, jednak cena gotowego nie jest wygórowana.
Oto przerywacz od środka oraz oznaczenie jego styków:
Przeróbka przerywacza: przystosowanie do żarówek o mniejszej mocy, np. LED.
Moja prosta przeróbka na żarówki o mniejszej mocy pozbawia przerywacz funkcji sygnalizacji spalonej żarówki - coś za coś. Jednak po dokładniejszym zbadaniu okazało się, że także tutaj można tą cechę przywrócić.
Nie wnikając w szczegóły dlaczego akurat tak to można zrobić, pokażę sam sposób. Nie jest do tego nawet potrzebna lutownica - wystarczy nożyk albo igła. Po prostu trzeba odnaleźć nóżkę nr 7 układu scalonego i ... przeciąć ścieżkę, która do niej prowadzi:
Wyznaczenie numerów "nóżek" układu scalonego umożliwia małe wgłębienie na jego obudowie - na fotce powyżej z numerami styków scalaka przy nr 1 ma ono kształt półokrągły.
Tak spreparowany przerywacz działa już przy dowolnym obciążeniu. Sprawdziłem, że to działa nawet po podłączeniu na wyjście "L" pojedynczej diody LED, która pobiera prąd 20mA - mrugała bez zarzutu.
Przerywacz kierunkowskazów dla instalacji 6V i 12V do samodzielnego zrobienia
Poniżej pokażę układ, który NIE JEST oparty na układzie NE555, lecz jego budowa jest równie prosta i tania (koszt ok. 5-10 zł). Nie powinien on być podatny na zakłócenia od instalacji zapłonowej, z czym wiele osób budujących przerywacze na NE555 ma problemy. Często po zapaleniu silnika, kierunkowskazy na tym układzie "zaczynają wariować" na skutek zakłóceń.
Układy w wersji na 6V i 12V zostały przez mnie zmontowane i przetestowane przy odpowiednich napięciach zasilania (zasilacz o napięciu 5V i 12V). Moduł na 12V został sprawdzony na akumulatorze oraz na pracującym silniku Simsona i działał w porządku.
Schemat, który zastosowałem pochodzi wprost z ELBY (układu ładowania i przerywacza kierunkowskazów z Simsona) przeznaczonej do instalacji 6V, która pierwotnie była zbudowana na bazie 3 tranzystorów. Jest to więc konstrukcja sprawdzona w Simsonie, z tym że układ został uproszczony przez mnie do minimum i pozbawiony funkcji sygnalizacji spalonej żarówki poprzez zwiększenie częstotliwości migania. Jest to drobna wada, ale z drugiej strony umożliwia użycie żarówek o mniejszej mocy, także żarówek LED albo "wyświetlaczy" samodzielnie zbudowanych na bazie diod LED.
Układ jest bardzo prosty: potrzebne są tylko 2 tranzystory (50 gr. sztuka), przekaźnik (1,60 zł) oraz kilka tanich elementów dodatkowych.
Sam schemat jest identyczny dla zasilania napięciem 6V i 12V - różnica polega jedynie na użyciu przekaźnika na inne napięcie i zmianie dwóch rezystorów.
Oto schemat:
Układ taki można oczywiście zmontować "na małpkę" bez znajomości zasady jego działania, ale w przypadku problemów z uruchomieniem dobrze jest wiedzieć jak to działa.
Zasada działania.
Żarówki kierunków - poprzez przełącznik kierunkowskazów na kierownicy - są podłączone do wyjścia 49a. Jeśli przełącznik jest w środkowym położeniu, żarówki nie są do niego podłączone. Przez rezystory R1 i R4 prąd nie płynie, więc na bazie tranzystora T1 panuje napięcie zasilania Uzas - takie samo jak na emiterze. To powoduje, że T1 jest zatkany, podobnie jak T2. Przekaźnik P nie działa, jego styki przełączne są rozwarte.
Z chwilą włączenia kierunkowskazów, wyjście 49a zostaje zwarte do masy poprzez żarówki. Ich rezystancja (także przy LED) jest dużo mniejsza niż połączonych z nimi szeregowo rezystorów R1 i R4. Powoduje to przepływ prądu przez dzielnik R1 i R4, przez co na bazie tranzystora T1 pojawi się niższe napięcie umożliwiające jego otwarcie i przepływ prądu kolektora. Ponieważ szeregowo z R4 znajduje się kondensator C1, niższe napięcie na bazie nie pojawi się od razu, lecz dopiero po częściowym naładowaniu się tego kondensatora poprzez rezystor R4. Zatem T1 zostaje załączony dopiero po krótkiej chwili.
Jego załączenie powoduje przewodzenie tranzystora T2, który uruchamia przekaźnik P a jego styk zwierny podaje napięcie zasilające na wyjście 49a powodując zaświecenie się żarówek. W tym momencie na kolektorze T2 panuje napięcie bliskie potencjału masy, czyli kondensator C2 zaczyna się ładować poprzez rezystor R2. Gdy zostanie on naładowany, na bazie T1 pojawia się znowu napięcie Uzas a w efekcie T1 zostaje zatkany, co powoduje zatkanie T2 i wyłączenie przekaźnika P - żarówki gasną.
W tym momencie cały cykl zaczyna się od nowa: żarówki nadal są podłączone do styku 49a, co powoduje przepływ prądu przez R1 i R4 itd.
Przekaźnik P będzie załączany i zwalniany w okresach czasu uzależnionych od parametrów elementów. Para C1/R4 wpływa na czas trwania przerwy a od pary R2/C2 zależy czas świecenia żarówek. Zwiększenie (zmniejszenie) pojemności albo rezystancji wpływa na zmniejszenie (zwiększenie) częstotliwości migania jak również proporcje między nimi. Podane na schemacie parametry elementów umożliwiają uzyskanie częstotliwości ok. 90 błyśnięć na minutę przy współczynniku wypełnienia ok. 1:1.
Chcąc zmienić te parametry, najprościej jest poeksperymentować z doborem wartości R2 i R4 - łatwiej np. szeregowo połączyć 2 rezystory niż kondensatory elektrolityczne.
Schemat płytki drukowanej i rozmieszczenie elementów.
Prezentowany schemat płytki jest mojego autorstwa i może być użyty do zbudowania układu "dla siebie". Układ nie ma zbyt wielu elementów, więc można go zmontować także bez laminatu miedzianego, np. na kawałku plastikowej płytki, lutując elementy"na pająka".
Z płytką drukowaną jednak taki moduł będzie trwalszy i bardziej odporny na wstrząsy, o które w pojazdach nietrudno. Została ona zrobiona metodą termotransferu wydruku z drukarki laserowej (łatwo wygooglać linki do wyjaśnienia tej metody).
Światła awaryjne
Światła awaryjne można zrobić ale raczej tylko przy instalacji 12V (ewentualnie przy 6V, jeśli ktoś ma kierunki diodowe). Przy instalacji 6V problemem jest duży pobór prądu przez żarówki: o mocy 21W: przy 6V daje to 21/6=3,5A na każdą, czyli 14A poboru prądu.
Zwykłe przerywacze mogą mieć problem z przepuszczeniem takiego prądu, mogą się wypalać styki przekaźników itp.
Natomiast sam schemat podłączenia jest wspólny. Można to zrobić na 2 sposoby:
- z jednym włącznikiem (osobny włącznik świateł awaryjnych)
- z dwoma włącznikami, tzn. włącza się kierunki oraz dodatkowy przełącznik (mniej eleganckie rozwiązanie)
Z dwoma włącznikami:
Schemat:
Zasada działania: po normalnym włączeniu jakiejś strony kierunków (obojętne której) trzeba włączyć drugi przełącznik, który po prostu łączy obie strony żarówek. Dzięki temu napięcie z przerywacza dociera jednocześnie do 4 żarówek, powodując ich zgodne miganie.
Dodatkowy przełącznik musi mieć styki o odpowiedniej obciążalności, czyli przy żarówkach 12V/21W ma to być min. 4A a przy 6V/21W odpowiednio 8A lub więcej.
Z jednym włącznikiem:
Nie jestem autorem tego rozwiązania i też nie bardzo potrafię podać jego autora (przepraszam autora). Po prostu zapadł mi w pamięć sam schemat a autor został odfiltrowany Na pewno użył tego użytkownik oki188 z innego Forum, więc może on to wymyślił (bardzo sprytne).
Tutaj do włączenia świateł awaryjnych służy jeden osobny włącznik, nie używa się przełącznika kierunków. Jest to więc tak, jak w samochodzie: osobny włącznik świateł awaryjnych.
Schemat:
Zasada działania: dodatkowy włącznik zwierny jest umieszczony za przerywaczem na jego końcówce "L" (49a). Na drugim styku włącznika są podłączone 2 diody: każda z nich na jedną stronę żarówek. Po zwarciu styków włącznika prąd z przerywacza płynie przez diody i żarówki obu stron do masy, powodując świecenie wszystkich 4 żarówek. Diody mają za zadanie nie przepuścić prądu z żarówek "na drugą stronę" przy normalnym działaniu kierunkowskazów. Np. po włączeniu lewej strony, dioda blokuje przepływ prądu do prawej strony i na odwrót. Gdyby ich nie było, to świeciły by zawsze 4 żarówki.
Tutaj istotna uwaga: diody muszą mieć odpowiednią obciążalność, tzn. każda musi wytrzymać taki prąd, jaki pobierają 2 żarówki jednej strony. Np. przy żarówkach 12V/21W będzie to teoretycznie 3,5A (lepiej użyć diod na 5A). Diody prostownicze, napięcie wsteczne z reguły mają co najmniej 50V, więc ten parametr nie odgrywa takiej roli (może być 100-500V).
Gdyby więc ktoś kupował, to musi szukać diody prostowniczej o dopuszczalnym prądzie X amperów ( gdzie X = 2 razy pobór prądu przez jedną żarówkę). |
| Ostatnio zmieniony przez Syzyf Pią Lip 23, 2010 22:23, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
ZIV
Forumowy Maniak


Pomógł: 33 razy Dołączył: 30 Gru 2007 Posty: 495 Skąd: Dolny Śląsk
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 19:01
|
|
|
Syzyf:>
Zawsze z prawdziwą przyjemnością czytam Twoje artykuły (profesjonalnie opracowana grafika korespondująca z rzeczowym opisem) - dokopałem się właśnie po małych ?;">!@#$%^&*(?> porządkach w garażu, do moich dwóch archaicznych jednośladów... Przy okazji odmulania, przynajmniej jeden z nich dostanie nowe kierunkowskazy, oparte układowo o Twój pomysł. Dziękuję! |
_________________ pozdrawiam
ZIV |
|
|
|
 |
Syzyf
Szeregowy działacz


Pomógł: 8 razy Wiek: 45 Dołączył: 13 Sty 2009 Posty: 129 Skąd: Polska
|
Wysłany: Pią Lip 23, 2010 22:53
|
|
|
Dzięki ZIV, cieszę się że układ się przyda
Tylko uważaj, bo "odświeżanie" motorka może przerodzić się w lekkie uzależnienie a jest bardzo czasochłonne. Potem jeszcze jakieś "patenty" się w głowie pojawiają i już na nic nie ma czasu
Jakie maszyny masz w garażu?
Miałem jeszcze przed urlopem napisać coś o malowaniu, ale już mi czasu nie starczy, więc dopiero po powrocie, w połowie sierpnia. Pokażę na razie efekt końcowy, czyli mojego Simsona, który został cały (rama, bak, błotniki itp.) pomalowany przeze mnie. Pierwszy raz coś takiego robiłem. Rama w kolorze czarnym, natomiast reszta w kolorze srebrny metalik (baza i lakier bezbarwny), wszystko profesjonalnym lakierem samochodowym z utwardzaczem.
Ciekawostką jest to, że wszystkie te elementy zostały pomalowane "pistoletem" z igieł lekarskich, który został opisany w tym dziale. Użyłem tylko większych igieł o średnicy 1,2 mm (oraz kompresora modelarskiego). Tak więc spokojnie można pomalować takim czymś nie tylko małe drobiazgi ale też rower, czy właśnie motorower.
Nie jest to może zbyt łatwe, ale chciałem sprawdzić, czy się da.
Da się
 |
|
|
|
 |
ZIV
Forumowy Maniak


Pomógł: 33 razy Dołączył: 30 Gru 2007 Posty: 495 Skąd: Dolny Śląsk
|
Wysłany: Sob Lip 24, 2010 03:55
|
|
|
Syzyf:>
Efekty Twojego malowania? RESPEKT!!! Potęga mocy umysłu, wspomagana pewnością dobrej ręki! Szczerze zazdroszczę i podziwiam... Kierunek w jakim będę zmierzał z próbą reanimacji moich "złomków", już mam dzięki Tobie dosyć jasno zarysowany. Kwestia tego czy wystarczy czasu i samozaparcia - czas pokaże...
M21W2S (175cm3) + KOMAR 3 (ok. piśdziesiąt cm3) (wiem, że nie jest to nawet środek 3 ligi , ale serce nie sługa...) |
_________________ pozdrawiam
ZIV |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|