Superziemie dominują u czerwonych karłów. Galaktyczny paradoks najczęstszych planet

Superziemie dominują u czerwonych karłów. Galaktyczny paradoks najczęstszych planet
Analiza 8134 czerwonych karłów wykazała, że najpowszechniejsze w Galaktyce podneptuny niemal nie występują wokół najliczniejszych gwiazd, co zmienia modele ewolucji układów planetarnych.

Czerwone karły, czyli gwiazdy o masie od 8 do 40% masy Słońca, stanowią około 75% wszystkich gwiazd w Drodze Mlecznej. Przez lata astronomowie zakładali, że rozkład krążących wokół nich planet przypomina ten znany z otoczenia gwiazd podobnych do Słońca, gdzie dominują tzw. podneptuny – obiekty o rozmiarach pośrednich między Ziemią a Neptunem. Najnowsze badania opublikowane 29 kwietnia 2026 roku w czasopiśmie "The Astronomical Journal" wykazują jednak, że ten model jest błędny. Analiza przeprowadzona przez Erika Diego Gillisa z kanadyjskiego McMaster University oraz Emily K. Pass z Massachusetts Institute of Technology (MIT) dowodzi, że wokół najpowszechniejszych słońc w Galaktyce podneptuny niemal nie występują.

Naukowcy przeanalizowali dane z satelity NASA TESS, stosując autorski system detekcji sygnałów dla 8134 późnych karłów typu M. Zidentyfikowano 77 zweryfikowanych planet u 65 gwiazd. Wyniki liczbowe ujawniły zaskakującą dysproporcję: na każdą badaną gwiazdę przypada średnio 1,10 planety o promieniu większym od ziemskiego, jednak superziemie (1–1,6 promienia Ziemi) przewyższają liczebnie podneptuny w stosunku 5,5:1. W przeciwieństwie do układów wokół większych gwiazd, nie odnaleziono tu tzw. doliny promieniowej (radius valley), czyli luki w rozkładzie wielkości planet. Zamiast bimodalnego podziału na małe planety skaliste i większe globusy gazowe, zaobserwowano jeden wyraźny szczyt występowania przy wartości 1,25 promienia Ziemi.

Brak podneptunów wynika prawdopodobnie z mechanizmów formowania się materii wokół mało masywnych gwiazd. Zamiast gwałtownej akrecji gazu, dominuje tam proces przyciągania drobnego, ziarnistego materiału bogatego w wodę (pebble accretion). Prowadzi to do powstawania tzw. światów wodnych – skalistych jąder otoczonych grubymi warstwami lodu, które rozmiarami nakładają się na superziemie. „Najczęstsze planety w naszej galaktyce nie istnieją w naszym Układzie Słonecznym” – wyjaśnia współautor badań, prof. Ryan Cloutier.

Odkrycie to redefiniuje cele poszukiwań śladów życia. Naukowcy oszacowali, że w strefie zamieszkiwalnej badanych gwiazd znajduje się średnio 0,178 planety o rozmiarach zbliżonych do Ziemi na każdy układ. Choć intensywne rozbłyski czerwonych karłów mogą utrudniać rozwój biosfery, powszechność skalistych i zasobnych w wodę globów czyni te systemy priorytetowymi obiektami dla przyszłych obserwacji spektroskopowych prowadzonych przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba. Astronomowie muszą teraz zrewidować uniwersalne modele ewolucji planet, uwzględniając, że masa gwiazdy macierzystej drastycznie zmienia architekturę całego układu.

Źródła: https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news, 112788, najpowszechniejsze-planety-nie-kraza-wokol-najliczniejszych-gwiazd.html