Co naprawdę stoi w laboratoriach - rozdział 2
2.1. Pięć dróg do kubitu fizycznego
Nie wiadomo dziś, z czego zostanie ostatecznie zbudowany komputer kwantowy zdolny łamać szyfry. Konkuruje pięć odrębnych pomysłów na to, czym fizycznie ma być kubit fizyczny. Nie są to warianty jednej technologii, lecz pięć osobnych gałęzi inżynierii, korzystających z różnych działów fizyki, różnych materiałów i różnych metod wytwarzania. Żadna z nich nie odpadła i żadna nie wygrała.
Nadprzewodniki. Kubitem fizycznym jest tu obwód elektryczny wykonany z aluminium lub niobu, zawierający tak zwane złącze Josephsona – cienką przerwę izolacyjną, przez którą prąd przepływa dzięki zjawisku tunelowania. W takim obwodzie prąd może krążyć w obu kierunkach jednocześnie, i to właśnie ten stan przechowuje informację. Stanem steruje się impulsami mikrofalowymi, a odczytuje przez pomiar rezonatora sprzężonego z obwodem.
Warunkiem działania jest temperatura układu kubitowego rzędu 10…20 milikelwinów, czyli około stukrotnie niższa niż temperatura przestrzeni międzygwiezdnej. Uzyskuje się ją w kriostacie rozcieńczalnikowym, wykorzystującym mieszaninę dwóch izotopów helu. Zaletą tej drogi są najszybsze bramki w całej branży: operacja na parze kubitów fizycznych trwa od dwudziestu pięciu do stu nanosekund. Wadą jest okablowanie – każdy kubit fizyczny wymaga własnych linii sterujących wyprowadzonych na zewnątrz kriostatu, a każda taka linia doprowadza do wnętrza ciepło. Przy tysiącu kubitów fizycznych jest to trudny problem inżynierski. Przy milionie nikt nie zna rozwiązania i trwają prace nad sterowaniem wielokanałowym oraz układami kontrolnymi umieszczonymi wewnątrz samego kriostatu. Tą drogą idą IBM, Google, Rigetti i chiński USTC.
Jony w pułapkach. Kubitem fizycznym jest pojedynczy atom baru albo iterbu, pozbawiony jednego elektronu i przez to naładowany dodatnio. Taki jon daje się utrzymać w próżni zmiennym polem elektrycznym wytwarzanym przez zestaw elektrod, a informację zapisuje się w dwóch poziomach energetycznych jego elektronów. Sterowanie i odczyt odbywają się wiązkami lasera.
Superpozycja to nie „jedno i drugie naraz”. Kubit nie przechowuje dwóch wartości obok siebie. Przechowuje jedną wielkość: ściśle określoną relację między możliwością zera a możliwością jedynki. Opisują ją dwie liczby – udział każdej z możliwości oraz przesunięcie fazowe między nimi. To właśnie faza niesie informację, na której opierają się algorytmy kwantowe, i to ona ginie najłatwiej.
Dekoherencja: otoczenie podgląda. Żeby zniszczyć taki stan, nikt nie musi patrzeć. Wystarczy, że kubit dozna oddziaływania z czymkolwiek – zabłąkanym fotonem podczerwonym, drganiem sieci krystalicznej, fluktuacją pola magnetycznego z sąsiedniego przewodu. Otoczenie unosi wtedy ze sobą strzępek informacji o tym, w jakim stanie był kubit, a to wystarczy: relacja fazowa przestaje być własnością samego kubitu i rozprasza się na zewnątrz. Informacja nie znika – przestaje być dostępna. Zjawisko to nazywa się dekoherencją i jest jedynym prawdziwym przeciwnikiem konstruktora.
Dlaczego tak zimno. Odstęp energetyczny między zerem a jedynką w kubicie nadprzewodzącym odpowiada energii mniej więcej dwudziestu mikroelektronowoltów. Energia drgań cieplnych w temperaturze pokojowej wynosi około dwudziestu sześciu milielektronowoltów – tysiąc dwieście razy więcej. W takich warunkach samo ciepło bez przerwy podrzucałoby kubit do stanu wzbudzonego i żadne obliczenie nie miałoby prawa się rozpocząć. Aby drgania cieplne przestały się liczyć, temperatura musi spaść do kilkunastu tysięcznych kelwina. Stąd biorą się kriostaty rozcieńczalnikowe – i stąd ta złocista konstrukcja ze zdjęć.
Nie każda technologia potrzebuje jednak tego samego. Jon w pułapce i atom w pęsecie optycznej są odizolowane próżnią, a nie zimnem; chłodzenie laserowe do mikrokelwinów służy tam do zatrzymania ruchu cząstki, a nie do wyciszenia jej poziomów energetycznych. Dlatego temperatur podawanych dla poszczególnych technologii nie wolno porównywać wprost: w jednym przypadku mówią o tłumieniu ciepła, w drugim o unieruchomieniu atomu.
Splątanie – i dlaczego to ta sama rzecz. Dwa kubity można wprowadzić w stan, którego nie da się opisać, opisując każdy z nich osobno. Nie znaczy to, że się ze sobą porozumiewają. Znaczy, że wyniki ich pomiarów są powiązane silniej, niż pozwala na to jakiekolwiek klasyczne uzgodnienie z góry. Splątanie jest właściwym źródłem mocy obliczeniowej tych maszyn i zarazem podstawą korekcji błędów: informację rozprasza się celowo po wielu kubitach fizycznych tak, aby żaden z osobna jej nie zawierał – i dzięki temu lokalne zakłócenie nie ma czego zniszczyć.
Warto zauważyć rzecz, którą łatwo przeoczyć: dekoherencja to nic innego jak splątanie z otoczeniem. To samo zjawisko, kontrolowane, daje komputer kwantowy, a niekontrolowane – rujnuje go. Cała inżynieria opisana w tym rozdziale sprowadza się więc do jednego zadania: splątać kubity ze sobą, nie splątując ich z resztą świata.
Temperatura układu kubitowego to około jednego mikrokelwina – tyle wynosi energia ruchu jonu po schłodzeniu laserowym. Sama komora próżniowa może pozostać w temperaturze otoczenia, choć w części instalacji schładza się ją dodatkowo do kilkunastu kelwinów, aby ograniczyć drgania i osadzanie się zanieczyszczeń na elektrodach. Ta droga daje obecnie najwyższą jakość operacji: wierność bramek dwukubitowych sięga 99,9 procent, a każdy jon może zostać sprzęgnięty z każdym innym, bo jony przesuwa się wzdłuż pułapki między strefami roboczymi. Ceną jest szybkość – bramka trwa od dziesięciu do stu mikrosekund, czyli około tysiąc razy dłużej niż w nadprzewodnikach. Przy obliczeniu liczącym dziesiątki milionów bramek ta różnica przestaje być drobiazgiem i przekłada się wprost na czas pracy maszyny. Tą drogą idą Quantinuum i IonQ.
Atomy neutralne. Pomysł pokrewny, lecz bez odbierania elektronu: kubitem fizycznym jest cały, obojętny elektrycznie atom cezu lub rubidu, przytrzymywany w miejscu skupioną wiązką lasera, zwaną pęsetą optyczną. Metoda ta wywodzi się z prac nagrodzonych Nagrodą Nobla z fizyki w 2018 roku. Aby wykonać operację na parze atomów, wzbudza się je do stanu rydbergowskiego – takiego, w którym elektron krąży bardzo daleko od jądra, a atom rozdyma się do rozmiarów tysiąckrotnie większych niż zwykle i zaczyna oddziaływać z sąsiadem.
Podana temperatura dotyczy nośnika informacji, a nie pomieszczenia, w którym stoi aparatura
Temperatura układu kubitowego wynosi tu również około mikrokelwina i również pochodzi z chłodzenia laserowego; aparatura pracuje w warunkach zwykłego laboratorium. Zaletą jest skala i swoboda: atomy można przenosić w trakcie obliczenia, więc siatka połączeń nie jest zamrożona w krzemie. We wrześniu 2025 roku zespół z Caltechu opublikował w czasopiśmie „Nature” macierz 6100 atomów cezu, w której stan pojedynczego atomu utrzymywał się przez trzynaście sekund, a sterowanie udawało się z wiernością 99,98 procent. Trzynaście sekund to w tej dziedzinie bardzo dużo – nadprzewodnikowy kubit fizyczny traci swój stan po kilkudziesięciu mikrosekundach. Słabszym punktem są operacje na parach: ich wierność, rzędu 99,5 procent, wciąż ustępuje jonom.
Rekord z Caltechu obiegł media jako „największy komputer kwantowy”. Samo osiągnięcie jest prawdziwe i ważne, ale opis był mylący.
Zespół wykazał, że da się jednocześnie utrzymać ponad sześć tysięcy atomów, nie tracąc przy tym jakości sterowania pojedynczym atomem – dotąd sądzono, że jedno wyklucza drugie. To rekord skali, nie rekord mocy obliczeniowej.
Do komputera brakuje dwóch rzeczy: splątania tych atomów ze sobą w kontrolowany sposób oraz kompletu bramek, którymi dałoby się wykonać dowolne obliczenie. W układzie z Caltechu nie wykonywano operacji dwukubitowych. Macierz 6100 atomów jest zatem bardzo dobrą pamięcią kwantową, a nie procesorem.
Fotonika. Kubitem fizycznym jest pojedynczy foton biegnący przez falowody wytrawione w układzie scalonym. Informację zapisuje się w jego polaryzacji albo w tym, którą z dwóch dostępnych ścieżek foton wybrał. Największą zaletą jest wytwarzanie: takie układy powstają w zwykłych fabrykach półprzewodników, na tych samych liniach produkcyjnych co procesory krzemowe, co daje dostęp do dojrzałej technologii i dużych wolumenów.
Fotony nie mają temperatury w sensie, w jakim mają ją jony czy obwody nadprzewodzące, ale chłodzenia wymagają detektory pojedynczych fotonów, pracujące w temperaturze od jednego do czterech kelwinów. Zasadniczą trudnością jest to, że fotony niemal nie oddziałują ze sobą, więc bramki dwukubitowe udają się tylko z pewnym prawdopodobieństwem i wymagają natychmiastowej korekty na podstawie wyniku pomiaru pomocniczego. Firma PsiQuantum zbudowała na tym założeniu strategię pomijającą etap maszyn pośrednich: buduje od razu instalację docelową, licząc, że skala wytwarzania zrekompensuje zawodność pojedynczej operacji.
Kubity topologiczne. Pomysł najdalej idący i najsłabiej udokumentowany. Informacja miałaby być zapisana nie w stanie pojedynczej cząstki, lecz w zbiorowej właściwości całego układu – w konfiguracji nadprzewodnika połączonego z półprzewodnikowym nanoprzewodem. Zaburzenie działające lokalnie nie sięgałoby takiej informacji, więc odporność na błędy byłaby wbudowana w samą fizykę, a nie dokładana kodem korekcyjnym. Microsoft ogłosił w lutym 2025 roku układ Majorana 1, jednak część środowiska naukowego kwestionuje, czy przedstawione pomiary dowodzą tego, co deklarowano. Traktujemy to jako kierunek badań, nie jako wynik.
2.2. Od kubitu fizycznego do logicznego
Wyścig o liczbę kubitów fizycznych jest tym, czym pisze prasa. Rywalizacja rozstrzygająca toczy się gdzie indziej: o to, czy dokładanie kubitów fizycznych poprawia jakość obliczenia, czy ją pogarsza.
Pytanie brzmi paradoksalnie tylko do chwili, gdy uwzględni się jedną okoliczność. W kodzie korekcyjnym część kubitów fizycznych przechowuje informację, a część nieustannie mierzy swoich sąsiadów, sygnalizując miejsca, w których coś poszło nie tak. Te kontrolujące kubity fizyczne również są zawodne i same wprowadzają błędy. Dokładając kolejne kubity fizyczne, zwiększamy więc jednocześnie zdolność wykrywania błędów i liczbę ich źródeł. Który efekt przeważy, zależy od wierności pojedynczej bramki.
Istnieje graniczna wartość tej wierności, nazywana progiem korekcji błędów. Jeżeli bramki są gorsze niż próg, rozbudowa kodu pogarsza wynik. Jeżeli lepsze – poprawia go wykładniczo: każde poszerzenie siatki kubitów fizycznych o dwa zmniejsza prawdopodobieństwo błędu kubitu logicznego mniej więcej o połowę.
Przez dwadzieścia lat próg pozostawał wielkością teoretyczną: wiadomo było, że istnieje, ale żadna maszyna nie znalazła się po właściwej jego stronie. W grudniu 2024 roku Google przedstawił układ Willow, w którym poszerzanie kodu powierzchniowego z dystansu trzy na pięć, a następnie na siedem, za każdym razem zmniejszało błąd kubitu logicznego mniej więcej o połowę. Wynik opublikowano w „Nature” na początku 2025 roku. Od tego momentu budowa dużej maszyny odpornej na błędy przestała być pytaniem z zakresu fizyki podstawowej, a stała się pytaniem o inżynierię, wytwarzanie i pieniądze.
Pozostały jednak dwie poważne przeszkody, o których w komunikatach prasowych mówi się mniej.
Pierwsza dotyczy zestawu dostępnych operacji. Kod powierzchniowy chroni informację sprawnie, ale pozwala wykonywać niewielkim kosztem tylko część potrzebnych bramek. Brakującą – potocznie zwaną bramką T, a w wersji trójkubitowej bramką Toffoliego – trzeba dostarczyć z zewnątrz w postaci specjalnie przygotowanych stanów kwantowych, nazywanych stanami magicznymi. Wytwarza się je w wydzielonej części układu w procesie przypominającym wzbogacanie rudy: z wielu egzemplarzy niskiej jakości powstaje jeden dostatecznie dobry. W projektach dużych maszyn taka „fabryka” zajmuje większość powierzchni procesora, a liczba potrzebnych stanów magicznych jest wprost proporcjonalna do liczby bramek Toffoliego w obwodzie. Dlatego szacunki ataków kryptograficznych podaje się właśnie w bramkach Toffoliego, a nie w bramkach dowolnego rodzaju. IBM planuje uruchomić wytwarzanie stanów magicznych około 2028 roku.
Druga przeszkoda to koszt samego kodu powierzchniowego, w którym na jeden kubit logiczny przypada od kilkudziesięciu do kilkuset kubitów fizycznych. Stąd rosnące zainteresowanie nowszą rodziną kodów oznaczaną skrótem qLDPC (quantum low-density parity-check – kwantowe kody o rzadkiej macierzy kontrolnej). Wymagają one wyraźnie mniej kubitów fizycznych na jeden logiczny, ale potrzebują połączeń między kubitami odległymi od siebie na płytce, co przy płaskiej siatce jest trudne do wykonania. Zespół IBM opublikował w 2024 roku w „Nature” konstrukcję takiego kodu i wpi-sał ją do swojej mapy drogowej. Na kodach qLDPC oparty jest również szacunek mówiący o stu tysiącach kubitów fizycznych potrzebnych do złamania RSA – z tym, że pochodzi on z pracy, która nie przeszła recenzji naukowej, i traktujemy go jako zapowiedź kierunku, a nie ustalenie.
Powyżej progu każde powiększenie kodu pogarsza wynik. Poniżej progu
ta sama rozbudowa poprawia go wykładniczo. Liczby w nawiasach pod osią
podają, ile kubitów fizycznych zajmuje kod o danym dystansie
2.3. Rachunek zasobów: trzy piętra
Zestawmy teraz wszystkie wielkości, które pojawiają się w doniesieniach o zagrożeniu kryptograficznym, i sprawdźmy, co dokładnie każda z nich opisuje. Weźmiemy za przykład atak na 256-bitowy klucz na krzywej eliptycz-nej – ten sam, którym zabezpieczone są portfele kryptowalutowe i większość dzisiejszych podpisów cyfrowych.
Piętro pierwsze – algorytm. Obwód opisany przez zespół Google w marcu 2026 roku wymaga 1200 kubitów logicznych i około 90 milionów bramek Toffoliego. Obie te liczby są cechą samego algorytmu i nie zależą od tego, na jakim sprzęcie zostanie uruchomiony. Druga z nich mówi, ile operacji zawiera obwód od początku do końca – a nie ile operacji maszyna wykonuje w ciągu sekundy.
Piętro drugie – korekcja błędów. Aby uzyskać jeden kubit logiczny o wierności wystarczającej do przeprowadzenia obwodu tej długości, trzeba przeznaczyć kilkaset kubitów fizycznych. Do tego dochodzi fabryka stanów magicznych, zasilająca obwód w bramki Toffoliego. Narzut zależy od wierności bramek: im lepsze bramki fizyczne, tym mniejszy kod wystarcza.
Piętro trzecie – czas. Dopiero teraz pojawia się sprzęt. Przy założeniach przyjętych przez zespół Google – jedna bramka na tysiąc kończąca się błędem, cykl kodu powierzchniowego trwający mikrosekundę, reakcja układu sterującego w dziesięć mikrosekund – całość mieści się w mniej niż 500 tysiącach kubitów fizycznych i zajmuje około dziewięciu minut pracy maszyny. Zmiana któregokolwiek z tych założeń zmienia wynik. Gdyby te same 90 milionów bramek wykonywać na maszynie jonowej, z bramką trwającą pięćdziesiąt mikrosekund, obliczenie ciągnęłoby się tygodniami.
Drugie mówi, ile sprzętu kosztuje jeden kubit logiczny. Dopiero trzecie przekłada
to na liczbę kubitów fizycznych i czas pracy maszyny
2.4. Mapy drogowe, czyli obietnice z datami
Producenci publikują harmonogramy sięgające początku lat trzydziestych. Warto je znać, pamiętając zarazem, czym są: deklaracjami przedsiębiorstw konkurujących o kapitał inwestycyjny i o kontrakty publiczne.
IBM ma harmonogram najbardziej szczegółowy. Maszyna Starling ma w 2029 roku dysponować 200 kubitami logicznymi i wykonywać obwody liczące do 100 milionów bramek. Kolejna, Blue Jay, około 2033 roku ma osiągnąć 2000 kubitów logicznych i obwody miliardowe. Pośrednim krokiem jest uruchomienie wytwarzania stanów magicznych w architekturze modułowej, zapowiadane na 2028 rok.
Zapowiedź, że maszyna wykona sto milionów operacji, bywa czytana jak parametr wydajności procesora klasycznego, podawany w operacjach na sekundę. To błędne odczytanie i prowadzi do zupełnie fałszywych wniosków.
Liczba bramek w obwodzie mówi, jak długie obliczenie maszyna zdoła doprowadzić do końca, zanim błędy je zniszczą. Jest to więc miara wytrzymałości, nie prędkości. Maszyna wykonująca sto milionów operacji może potrzebować na to sekundy albo tygodnia – zależnie od czasu jednej bramki i od narzutu korekcji błędów.
Do oszacowania czasu pracy potrzebne są trzy liczby jednocześnie: liczba bramek w obwodzie, czas wykonania jednej bramki oraz liczba cykli korekcji przypadających na jedną bramkę logiczną. Podanie tylko pierwszej z nich nie pozwala powiedzieć nic o tym, jak szybko maszyna złamie szyfr.
Quantinuum ogłosiło 22 lipca 2026 roku przyspieszony harmonogram, zakładający osiągnięcie pełnej, uniwersalnej odporności na błędy do 2030 roku. Firma opiera się na architekturze pułapek jonowych, w której jony są przemieszczane między strefami pułapki. Wysoka wierność bramek pozwala tam na kody korekcyjne o mniejszym narzucie, ale liczby podawane przez producenta nie zostały dotąd niezależnie zweryfikowane.
jest faktem, wszystko na prawo – planem. Przy każdym kamieniu milowym zaznaczono,
czy podana liczba dotyczy kubitów fizycznych, czy logicznych
Zestawmy teraz zapowiedź IBM z rachunkiem z poprzedniego podrozdziału, pilnując, by porównywać wielkości tego samego rodzaju. Atak na klucz eliptyczny wymaga 1200 kubitów logicznych i obwodu liczącego około 90 milionów bramek Toffoliego. Starling z 2029 roku ma mieć 200 kubitów logicznych i obsługiwać obwody do 100 milionów bramek. Pod względem długości obwodu maszyna byłaby więc mniej więcej wystarczająca. Pod względem liczby kubitów logicznych brakowałoby jej sześciokrotnie.
Warto dodać zastrzeżenie, którego to porównanie samo nie zawiera: 100 milionów bramek w zapowiedzi IBM to bramki dowolnego rodzaju, podczas gdy 90 milionów w szacunku ataku to wyłącznie bramki Toffoliego, każda wymagająca stanu magicznego. Rzeczywisty obwód ataku zawiera ich znacznie więcej. Zestawie-nie należy więc czytać jako orientacyjne, a nie jako rachunek.
Historia map drogowych w tej dziedzinie zaleca ostrożność w obie strony. Terminy bywały przesuwane, ale zdarzały się też postępy szybsze od zapowiadanych. Szacunek liczby kubitów fizycznych potrzebnych do złamania RSA-2048 spadł z dwudziestu milionów w 2019 roku do niecałego miliona w 2025 – i nikt tej redukcji sześć lat wcześniej nie przewidywał. Nie wynikała ona z postępu sprzętowego, lecz z ulepszenia samego algorytmu i sposobu gospodarowania kubitami logicznymi w trakcie obliczenia.
2.5. Echo kwantowe: pierwsza przewaga, którą da się sprawdzić
W październiku 2025 roku Google ogłosił wynik, który w dłuższej perspektywie może okazać się ważniejszy od układu Willow. Chodzi o eksperyment nazwany echem kwantowym.
Aby zrozumieć jego znaczenie, trzeba wrócić do roku 2019. Google ogłosił wtedy pierwszą „przewagę kwantową”: maszyna wykonała w kilka minut zadanie, na które superkomputer miał potrzebować tysięcy lat. Zarzut, który padł natychmiast i nigdy nie został do końca odparty, brzmiał: skoro nikt nie potrafi tego obliczenia powtórzyć, to na jakiej podstawie uznajemy wynik za poprawny? Zadanie polegało na wygenerowaniu rozkładu losowych ciągów bitów, a takiego wyniku nie da się bezpośrednio zweryfikować.
Echo kwantowe różni się tym, że jego wynikiem jest pojedyncza wielkość liczbowa, którą inna maszyna kwantowa może zmierzyć niezależnie i porównać. Wynik daje się potwierdzić albo obalić, a to jest różnica między eksperymentem a pokazem. Obliczenie wykonane na układzie Willow było według Google około trzynaście tysięcy razy szybsze niż najlepszy znany algorytm klasyczny uruchomiony na superkomputerze Frontier. Praca ukazała się w „Nature” 22 października 2025 roku.
Mierzoną wielkością jest tak zwany korelator poza porządkiem czasowym. Opisuje on, jak szybko informacja umieszczona w jednym miejscu układu rozprzestrzenia się na całą resztę. Zespół Google wskazuje jako możliwe zastosowanie jądrowy rezonans magnetyczny: metoda mogłaby pomagać w ustalaniu odległości między atomami w cząsteczce, a więc w odczytywaniu struktury związków chemicznych. Od demonstracji do użytecznego narzędzia droga jest jednak daleka.
Należy przy tym odnotować zastrzeżenie, którego w komunikatach prasowych zabrakło: zadanie zostało dobrane pod możliwości maszyny, a nie wzięte z listy problemów, na których rozwiązanie ktoś czeka. Postęp polega na tym, że wynik po raz pierwszy daje się sprawdzić – nie na tym, że okazał się komuś potrzebny.
echa spinowego stosowanego od dziesięcioleci w rezonansie magnetycznym:
układ puszcza się do przodu, delikatnie zaburza, puszcza wstecz i mierzy,
jak daleko od punktu wyjścia się znalazł
2.6. Chiny, czyli brakująca kolumna w każdej tabeli
Wszystko, co opisaliśmy dotąd, pochodzi z laboratoriów amerykańskich i europejskich. W wyścigu uczestniczy jeszcze jeden gracz, o którym wiadomo znacznie mniej – i sama ta niewiedza jest istotną informacją.
Chiński Uniwersytet Nauki i Technologii w Hefei rozwija linię procesorów nadprzewodnikowych Zuchongzhi: 62 kubity fizyczne w 2021 roku, 105 w wersji 3.0 z grudnia 2024, 107 w roku 2025. Przedsiębiorstwo Origin Quantum dysponuje maszyną Wukong o 72 kubitach fizycznych, a operator China Telecom układem Tianyan-504. Udostępniona publicznie platforma chmurowa Tianyan odnotowała, według danych cytowanych przez amerykański ośrodek CSIS, ponad 37 milionów wejść z ponad sześćdziesięciu krajów.
Istotniejszy od liczby kubitów fizycznych jest jednak łańcuch dostaw. Chiny rozpoczęły produkcję własnych kriostatów rozcieńczalnikowych – urządzeń schładzających procesor do kilkunastu milikelwinów, dotąd sprowadzanych z Finlandii i Wielkiej Brytanii. Piętnasty plan pięcioletni, obejmujący lata 2026–2030, wymienia technologie kwantowe wśród nowych punktów wzrostu gospodarczego, co zapowiada finansowanie na poziomie porównywalnym z programami półprzewodnikowymi.
I tu pojawia się kłopot przewijający się przez cały ten numer. Parametry chińskich maszyn nie zostały niezależnie zweryfikowane – zaznacza to sam CSIS w raporcie z maja 2026 roku, oceniając zarazem, że Chiny mogą dorównać Ameryce Północnej w ciągu pięciu lat. Ankieta ekspercka, o której pisaliśmy w rozdziale pierwszym – ta z prognozą 28…49 procent na dziesięć lat – nie zawiera ani jednego respondenta z Chin. Jeżeli więc w powszechnych szacunkach tkwi błąd systematyczny, to najprawdopodobniej właśnie tam.
W następnym rozdziale odwrócimy perspektywę. Ta sama maszyna, która niepokoi kryptografów, jest od czterdziestu lat wymarzonym narzędziem chemików – i to oni, a nie włamywacze, są powodem, dla którego rządy i przedsiębiorstwa finansują te kriostaty.
Bibliografia
[18] Google Quantum AI, Quantum Error Correction Below the Surface Code Threshold, „Nature” 2025, t. 638, s. 920–926. DOI: 10.1038/s41586-024-08449-y.
[19] Manetsch H. J., Nomura G., Bataille E. i in., A Tweezer Array with 6100 Highly Coherent Atomic Qubits, „Nature” 2025. DOI: 10.1038/s41586-
025- 09641-4. Komunikat: California Institute of Technology, Pasadena, 24 września 2025.
[20] Google Quantum AI, A Verifiable Quantum Advantage, blog Google Research, 22 października 2025; praca towarzysząca opublikowana w „Na-ture” tego samego dnia. https://research.google/blog/a-verifiable-quantum-advantage/ [dostęp: 5.08.2026].
[21] Bravyi S., Cross A. W., Gambetta J. M. i in., High-Threshold and Low-Overhead Fault-Tolerant Quantum Memory, „Nature” 2024, t. 627, s. 778–782. DOI: 10.1038/s41586-024-07107-7.
[22] Bravyi S., Kitaev A., Universal Quantum Computation with Ideal Clifford Gates and Noisy Ancillas, „Physical Review A” 2005, t. 71, 022316. DOI: 10.1103/PhysRevA.71.022316. Praca wprowadzająca destylację stanów magicznych.
[23] Quantinuum, Quantinuum Unveils Accelerated Roadmap to Achieve Universal, Fully Fault-Tolerant Quantum Computing by 2030, komunikat prasowy, Broomfield, 22 lipca 2026.
[24] Gao D., Fan D., Zha C. i in., Establishing a New Benchmark in Quantum Computational Advantage with 105-Qubit Zuchongzhi 3.0 Processor, preprint arXiv:2412.11924 [quant-ph], grudzień 2024.
[25] Center for Strategic and International Studies, Understanding China’s Quest for Quantum Advancement, CSIS, Waszyngton, maj 2026. https://www.csis.org/analysis/understanding-chinas-quest-quantum-advancement [dostęp: 5.08.2026].
[26] Microsoft, Microsoft’s Majorana 1 Chip Carves New Path for Quantum Computing, komunikat prasowy, Redmond, 19 lutego 2025.
Ponadto w rozdziale przywołano pozycje [4], [6], [7] i [8] z bibliografii rozdziału 1 (Preskill 2018; Gidney 2025; Iceberg Quantum 2026; mapa drogo-wa IBM Quantum) oraz pozycję [3] (szacunek zasobów ataku na krzywą eliptyczną).






