Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Maszyny zamiast nauczycieli?

Maszyny zamiast nauczycieli?
e-suplement
"Czy maszyny zastąpią nauczycieli? Przeciwnie, są one znakomitym wyposażeniem wspomagającym dydaktyków, aby oszczędzać ich czas i pracę. Wyznaczając maszynom pewne zmechanizowane zadania nauczyciel może osiągnąć odpowiednią pozycję, jako niezbędna istota ludzka" - napisał w latach pięćdziesiątych Burrhus Frederic Skinner, psycholog, behawiorysta, teoretyk maszynowego nauczania i autor pierwszych praktycznych programów tego typu.

Wykorzystywał w swoich eksperymentach prostą maszynkę do przeprowadzania quizów, w których poprawnie odpowiadający byli nagradzani. Była to epoka przedkomputerowa. Jednak metodyka i algorytmy Skinnera zostały później wykorzystane w oprogramowaniu do automatycznej nauki i testowania wiedzy, np. w systemie Language Labs.

Dziś, gdy technologie wdzierają się do szkół drzwiami, oknami oraz wieloma innymi otworami, kwestia udziału i roli nauczyciela w procesie nauczania wraca. Z jednej strony trudno wyobrazić sobie zupełnie samodzielne kształcenie, zwłaszcza w młodszych klasach. Rola opiekuna, przewodnika, mentora i autorytetu wydaje się dość oczywista. Z drugiej – trudno zachować pozycję i autorytet, gdy nieco, lub nawet mocno, odstaje się od własnych uczniów, jeśli chodzi o biegłość w posługiwaniu się oprzyrządowaniem komputerowo-mobilnym. A tak, niestety, często bywa.

Człowiek to nie obiekt cybernetyki

Sama idea automatyzacji i nauczania, jako programu, zakłada, że człowiek też jest w pewnym sensie maszyną, którą można ściśle zaprogramować i przewidzieć finalny wynik programowania. Na tym przekonaniu oparta była idea nauczania programowanego i próby opracowania maszyn automatyzujących proces dydaktyczny, znane również w Polsce. Nad teoretycznymi "maszynami dydaktycznymi", sterującymi procesem nauczania bez pomocy nauczyciela, pracował w latach 60-tych i 70-tych XX wieku polski uczony, Eustachy Berezowski.

Jednak te koncepcje zostały potem zapomniane. Być może do teoretyków dotarło, że człowiek nie jest cybernetycznym obiektem, maszyną, w której, znając wartości na wejściu, da się dokładnie przewidzieć rezultaty na wyjściu.

Po latach, w miarę rozwoju sieci i technologii komputerowych, myśli o "pozbyciu się" nauczyciela ze szkoły zaczęły powracać. Najpierw zamiast jego fizycznej obecności przy uczniach, zaczęło się mówić o "teleobecności". W e-learningu polegającym na kontakcie na odległość, słuchaniu wykładu oraz interakcji przez łącza telekomunikacyjne, sieciowe, owa "teleobecność" ma być pełnym ekwiwalentem bezpośredniej obecności nauczyciela z uczniami "twarzą w twarz". "Teleobecny" jest nauczyciel na drugim końcu świata z Google Glass na nosie demonstrujący uczniom np. ciekawą faunę Wysp Galapagos.

Powszechny dostęp do Internetu sprawia, że szkoła we współczesnym rozumieniu może w przyszłości nie stanowić już centrum edukacji, lecz przybrać formy platform lub portali edukacyjnych. Nauka zdalna w formie e-learningu uznawana jest przez ekspertów amerykańskiej organizacji futurologów World Future Society za potencjalnie przełomową technikę w rozwoju społecznym świata w ciągu najbliższych 20-30 lat.

W pracochłonnym przygotowywaniu i sprawdzaniu testów lub też sprawdzaniu prac domowych nauczycieli coraz bardziej będzie wyręczać technologia. Praca nauczyciela to nie tylko prowadzenie lekcji. To również przygotowywanie pomocy naukowych i testów, sprawdzanie prac uczniów oraz prowadzenie rozmaitej szkolnej dokumentacji – wypełnianie dzienników, wypisywanie arkuszy ocen, świadectw itd. To z pewnością są prace, które sami nauczyciele chętnie oddają automatycznym systemom komputerowym.

Już teraz w tysiącach szkół dostępne są elektroniczne dzienniki i systemy, które "wypisują" za nauczycieli arkusze ocen i świadectwa. Żmudne sprawdzanie klasówek i prac domowych już teraz mogą realizować i realizują w wielu przypadkach komputery. Systemy przygotowują też testy, a za jednym kliknięciem myszy nauczyciel może rozesłać wszystkim uczniom lub części z nich pracę domową i dodatkowe materiały do nauki lub powtórek.

To jednak dopiero początek. Coraz częściej mówi się o nauczycielu nie, jako „dawcy wiedzy”, lecz o pośredniku pomiędzy źródłami wiedzy, którymi mogą być wyspecjalizowane programy komputerowe, aplikacje, zasoby elektroniczne, internetowe biblioteki lub nawet społeczności internetowe. Niekiedy przyszłą rolę nauczyciela upatruje się w opiece i specyficznym „consultingu” dla pojedynczych uczniów i grup, realizujących spersonalizowane programy nauczania.

Wkraczamy jednak znów w sferę pewnych utopii. Odhumanizowanie procesu nauczania wydaje się, co najmniej kontrowersyjne. Jak się wydaje, maszyny nie są w stanie zastąpić człowieka w wielu zadaniach, które realizuje dobry nauczyciel. Należy do nich np. wyrabianie umiejętności krytycznego i samodzielnego myślenia, tworzenia systemu wartości i krytycznej oceny prezentowanych w rzeczywistości wirtualnej poglądów, umiejętności krytycznego i samodzielnego konfrontowania informacji z różnych źródeł, uwrażliwiania na możliwe zagrożenia i skutki podejmowanych działań czy decyzji, odpowiedzialność za podejmowane działania i ich konsekwencje.

Robot czasem się sprawdza

Wygląda na to, że jakkolwiek nie do zastąpienia, nauczycielom przyjdzie ustąpić maszynom nieco miejsca. Na przykład robotom. Okazuje się, że, zwłaszcza w młodszych klasach, już teraz w niektórych zadaniach nauczycieli mogą wyręczyć nie do końca poważnie wyglądające urządzenia.

Koreański robot Silbot ENGKEY świetnie radzi sobie z nauczaniem języka angielskiego. Nie ma również problemów z utrzymaniem dyscypliny w klasie. Sam odnajduje się w przestrzeni, słyszy i rozpoznaje ludzkie głosy. W trosce o komfort psychiczny uczniów, edukacyjne maszyny zaopatrzono w specjalny monitor, na którym wyświetla się ludzka twarz. Taki zabieg podobno pomaga dzieciom w lepszym zaaklimatyzowaniu się w klasie. Nie bez znaczenia jest tu też element zabawy. Robot nie jest "panią" tylko rodzajem zabawki, czymś, z czym współczesne dzieci są całkiem nieźle oswojone.

Ciąg dalszy artykułu znajdziesz we wrześniowym numerze magazynu Młody Technik

Zobacz jak wygląda robot Silbot ENGKEY

Przeczytaj także
Magazyn