Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Szpiegowanie szpiegującego

Szpiegowanie szpiegującego
Rosyjska sonda Kosmos 2542 wykonuje na orbicie zadziwiające, nigdy wcześniej nie widziane, manewry. Nie byłoby w tym może nic sensacyjnego, gdyby nie to, że manewry te dziwnie "przeszkadzają" amerykańskiemu satelicie zwiadowczemu USA 245 wykonywać jego zadania.

Michael Thompson z Uniwersytetu Purdue zauważył i napisał o tym na Twitterze, że Kosmos 2542 uruchomił swoje silniki 20, 21 i 22 stycznia tego roku, aby zająć ostatecznie pozycję w odległości zaledwie niecałych 300 kilometrów od USA 245. Oficjalnie, jak zapewnia Rosja, jej satelita, znajduje się na orbicie w celu przetestowania technologii kontroli satelitarnej, polegającej na przenoszeniu na pokładzie i rozmieszczaniu mniejszych obiektów. Jednak wykonywane przez sondę manewry, wyglądające jak podążanie za satelitą amerykańskim, dają do myślenia. Po co tracić cenne paliwo na śledzenie orbity innego satelity - pytają eksperci.

I od razu próbują odpowiedzieć, np. że rosyjski satelita podąża za USA 245 w celu zebrania danych o jego misji. Obserwując satelitę, Kosmos 2542 może być w stanie określić możliwości kamer i czujników amerykańskiej sondy. Za pomocą sondy o częstotliwości radiowej możliwe byłoby nawet nasłuchiwanie słabych sygnałów z USA 245, co mogłyby wskazać Rosjanom, kiedy amerykański satelita robi zdjęcia i jakie dane przetwarza.

Orbita satelity Kosmos 2542 względem amerykańskiego statku jest taka, że rosyjski satelita obserwuje jedną jego stronę podczas orbitalnego wschodu Słońca i drugą stronę podczas orbitalnego zachodu Słońca. Prawdopodobnie pozwala to na dobre zaobserwowanie szczegółów konstrukcji. Eksperci nie wykluczają, iż minimalna separacja może wynieść zaledwie kilkanaście kilometrów. Taka odległość jest wystarczająca do szczegółowej obserwacji nawet za pomocą niewielkiego układu optycznego.

Synchronizacja orbity Kosmosa 2542 względem USA 245 nie jest pierwszym przykładem zaskakujących rosyjskich działań orbitalnych. W sierpniu 2014 roku rosyjski satelita Kosmos 2499 wykonał serię manewrów. Cztery lata później na jaw wyszły tajemnicze podchody satelity Kosmos 2519 i jego dwóch subsatelitów (Kosmos 2521 i Kosmos 2523). Tajemnicze ewolucje rosyjskich satelitów nie ograniczają się jedynie do niskiej orbity okołoziemskiej – na orbicie geostacjonarnej statek, oficjalnie kojarzony z telekomunikacyjną konstelacją Łucz, a w istocie będący prawdopodobnie militarnym satelitą SIGINT o nazwie Olimp-K, zbliżał się w 2018 r. do innych satelitów (w tym włoskich i francuskich - nie tylko wojskowych).

Satelita USA 245 został wyniesiony na orbitę pod koniec sierpnia 2013. Start odbył się z Vandenberg w Kalifornii. Jest to duży amerykański satelita zwiadowczy pracujący w paśmie światła podczerwonego i widzialnego, wyposażony w duży teleskop (seria KH-11). Użytkownikiem NROL-65 jest amerykańskie Narodowego Biuro Rozpoznania (National Reconnaissance Office, NRO), które jest operatorem wielu satelitów zwiadowczych. Satelita operuje z ekscentrycznej orbity z perygeum o wysokości około 275 km i apogeum o wysokości około 1000 km. Z kolei rosyjski satelita Kosmos 2542 został wyniesiony na orbitę pod koniec listopada 2019. O tym starcie Rosja poinformowała na kilka dni przed startem. Rakieta wyniosła dwa satelity, które otrzymały oznaczenia Kosmos 2542 i Kosmos 2543. Informacje na temat tych satelitów były bardzo skąpe.

Nie ma żadnych uregulowań prawnych dotyczących tego rodzaju zbliżeń w kosmosie. Tak więc, USA i inne kraje nie mają żadnych możliwości składania oficjalnych protestów. Nie ma też łatwego sposobu pozbycia się niechcianego kosmicznego towarzystwa. Kilka krajów testuje broń, która może niszczyć satelity, w tym Rosja, która wiosną 2020 r. przeprowadziła testy nowej broni rakietowej Ziemia-orbita. Jednak atak tego rodzaju grozi powstaniem chmury kosmicznych odłamków, która może uszkadzać inne statki kosmiczne. Strzelanie do satelitów nie wygląda na rozsądne rozwiązanie.

Mirosław Usidus

Zobacz także:

Raport: Stare dobre rakiety kosmiczne
Zagadkowe peryferia Układu Słonecznego