Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Broń laserowa

Broń laserowa
Jeśli wierzyć legendzie, broń laserowa po raz pierwszy w realnym boju została użyta w 1969 r., przez wojska radzieckie w walkach o wyspę Damańskij na rzece Ussuri, rozgraniczającej ZSRR i ChRL. Rosjanie mieli wówczas dosłownie palić oddziały Chińczyków tajemniczą bronią, nazywaną LBR…

Historia zdaje się zataczać koło. W lipcu 2016 roku agencja Interfax-Ukraina poinformowała o użyciu przez rosyjskie wojska okupujące wschodnią Ukrainę broni laserowej. "18 lipca żołnierze z naszych oddziałów straży granicznej zetknęli się prawdopodobnie z wykorzystaniem przez przeciwnika broni laserowej", powiedział rzecznik Służby Granicznej Oleg Słobodian. Obiektem ataku był posterunek straży granicznej Marinka, należący do oddziału kramatorskiego. Trzech ukraińskich żołnierzy doznało poparzeń oczu i z uszkodzoną siatkówką odwieziono ich do szpitala.

Podobnie jak w 1969 r. tak i tym razem doniesienia o stosowaniu przez Rosjan broni laserowej nie zostały potwierdzone. Tym razem jednak są nieco bardziej prawdopodobne, bo wiadomo, że oślepiające lasery (zakazane zresztą międzynarodowymi konwencjami) na pewno istnieją.

Rosja i jej siły zbrojne pojawiają się w kilku miejscach historii broni laserowej. Nie wiadomo na pewno, jak było nad Ussuri, ale w 1984 r. radziecka akademia wojskowa bez wątpienia zademonstrowała nowatorski pistolet laserowy (1). Futurystyczna broń oparta była na laserze włóknowym (światłowodowym), który służyć miał do niszczenia optycznych urządzeń przeciwnika. Projekt został jednak ponoć zarzucony, a prototyp broni obejrzeć można obecnie w Muzeum Strategicznych Sił Rakietowych przy Akademii Wojskowej im. Piotra Wielkiego w Moskwie. Zatem to nie Amerykanie, lecz inżynierowie radzieccy tworzyli prekursorskie wynalazki związane z laserami bojowymi.

1. Radziecki pistolet laserowy - prototyp

Mobilne lasery z USA

Wszelkie znaki na niebie, ziemi oraz na morzach wskazują, że obecnie prym w tej konkurencji wiodą Amerykanie. 12 maja 2016 r. US Army poinformowała o intensywnych testach mobilnego lasera wysokiej energii HELMTT (High Energy Laser Mobile Test Truck), odbywających się w celu sprawdzenia możliwości wprowadzenia broni laserowej tej klasy na uzbrojenie armii w połowie lat 20. XXI wieku (2).

2. Pojazd High Energy Laser Mobile Test Truck

Laboratorium badawcze Fires Center of Excellence Battle Lab zorganizowało intensywne testy HELMTT o mocy 10 kW (docelowo ma być 50 kW) na poligonie w Fort Still, w stanie Oklahoma. Dowództwo Obrony Kosmicznej i Rakietowej Armii/Strategiczne Dowództwo Sił Armii USA, w ramach testu oznaczonego jako Excellence Maneuver Fires Integrated Experiment (MFIX), sprawdzało możliwości namierzania, śledzenia oraz niszczenia powietrznych i lądowych celów w symulowanym środowisku taktycznym.

3. Samochód z dziurą wypaloną przez laser ATHENA

To już kolejne wcielenie amerykańskiej techniki broni laserowej, która instalowana jest i testowana od kilku lat na jednostkach pływających. W 2013 r. na wodach w pobliżu San Diego zademonstrowano możliwości systemu broni laserowej (Laser Weapons System - LaWS), zamontowanego na okręcie desantowym amerykańskiej marynarki wojennej - USS Ponce (4). LaWS uderza w cele powietrzne namierzane za pomocą system radarowego. Wcześniej znane prezentacje ukazywały niszczenie przez amerykańskie lasery celów nawodnych.

4. Działo laserowe na pokładzie USS Ponce

W 2015 r. świat obiegło zdjęcie samochodu zniszczonego przez działo laserowe (3) oraz informacja o udanych testach laserowego systemu o nazwie Advanced Test High Energy Asset (ATHENA) firmy Lockheed Martin. Kilka miesięcy później w fabryce w Bothell, w stanie Waszyngton, rozpoczęła się produkcja modułów do systemów laserowych o mocy 60 kW, przeznaczonych do montażu na pojazdach US Army. Według informacji firmy, możliwe będzie nawet łączenie dwóch modułów, aby uzyskać łączną moc wiązki do 120 kW.

W rozwiązaniu wykorzystywana jest technologia lasera światłowodowego. Światło z wielu modułów łączy się w jedną wiązkę za pomocą techniki zwanej spectral beam combining. Powstała w ten sposób podczas testów w marcu 2015 r. potężna wiązka w ciągu kilku sekund z dużej odległości zniszczyła silnik pojazdu na poligonie doświadczalnym.

Od pewnego czasu obowiązuje też kontrakt firmy General Dynamics dla amerykańskiej armii, opiewający na montaż broni laserowej na pojazdach wojskowych Stryker. 18-kilowatowy laser do tego typu pojazdów ma być gotowy w 2018 r.

O laserach myśli się jako doskonałym sposobie na broń artyleryjską. Rakiety, pociski i bomby przemieszczają się z wielkimi prędkościami. Wiązka laserowa jest jednak szybsza i teoretycznie powinna niszczyć wszystko, co nadlatuje w powietrzu.

Cel - 100 kilowatów

Amerykanie zajmują się poważnie bronią laserową od wczesnych lat 90. XX w. Pracowali m.in. nad rozwiązaniami opartymi na promieniowaniu z ciekłych ośrodków, ale, jak się wydaje, porzucili tę technologię na rzecz laserów ciała stałego. Wspominane działo laserowe LaWS, umieszczone na pokładzie USS Ponce, służy głównie do obrony przed irańskimi dronami i niewielkimi łodziami, które mogą być wykorzystywane do ataków na większe jednostki. Jednak nie jest to broń o wielkich mocach. W przypadku zwiększenia mocy do 30 kW AN/SEQ-3 (inna nazwa LaWS) może przebić się przez pancerz i w ten sposób zneutralizować nadlatującą rakietę lub drona.

Deklarowana szybkostrzelność to 30 strzałów na minutę. Wiązki megawatowe, które mogłyby zastąpić pociski i rakiety na dużą skalę, to wciąż kwestia niesprecyzowanej przyszłości. Wiadomo, że amerykańskie Dowództwo Kosmiczne i Obrony Przeciwrakietowej (SMDC) planuje wprowadzenie do służby lasera o mocy 100 kW, mającego zwalczać rakiety.

Amerykański resort obrony rozważa już wyposażenie w broń laserową innych lotniskowców. Miałaby zastąpić systemy rakietowe, przynajmniej niektóre. Byłoby to możliwe w lotniskowcach nowej generacji, takich jak USS Gerald Ford, zdolnych do generowania energii elektrycznej o odpowiedniej mocy. Lasery miałyby być wykorzystywane zarówno do zadań obronnych, jak też ofensywnych.

Pozostałe rodzaje amerykańskich wojsk również z powodzeniem rozwijają tego rodzaju broń - przede wszystkim do zwalczania dronów. Przykładem jest wspomniany już projekt wojsk lądowych HELMTT. Z kolei koncern zbrojeniowy Lockheed Martin powiadomił w marcu br. o przeprowadzonych testach nowego 58-kilowatowego działa laserowego, które można instalować na wozach bojowych. To kolejny krok i blisko dwa razy więcej dostępnej mocy niż zapewniają dotychczas testowane lasery.

Wysłać lasery w powietrze

Po udanych eksperymentach z bronią laserową na okrętach i wozach bojowych, Amerykanie chcą pójść dalej i zacząć ją testować na samolotach. Prototyp lotniczego działa laserowego ma powstać już wkrótce. Wojskowi chcą, aby dzięki niemu samoloty mogły niszczyć cele na ziemi po cichu, bez wystrzałów. Prototypowy model ma zostać zamontowany na latającej kanonierce AC-130 (przebudowany transportowy C-130 Herkules), należącej do lotnictwa sił specjalnych USA. Normalnie samoloty te służą do wspierania żołnierzy na ziemi zmasowanym ogniem z działek oraz haubicy. Wojskowi nie chcą jednak mieć owej futurystycznej broni ze względu na jej siłę, ale ze względu na to, że nie robi hałasu, co w siłach specjalnych może być dużą zaletą.

Pojawiły się też propozycje lotniczych systemów służących do samoobrony, głównie niszczenia nadlatujących rakiet, ale wszystko znajduje się dopiero w fazie wstępnych pomysłów. Nie należy się jednak spodziewać broni laserowej rodem z filmów science fiction.

Wszystkie testowane i projektowane przez Amerykanów działa laserowe strzelają światłem niewidzialnym dla ludzkiego oka. Same w sobie nie wywołują też spektakularnych eksplozji, tylko podgrzewają swój cel - tak, aby go spalić lub wywołać eksplozję.

Centrum Badawcze Amerykańskich Sił Powietrznych (AFRL) już w 2013 r. opublikowało zapytanie o informację w sprawie uzbrojenia laserowego dużej mocy dla nowej generacji samolotów myśliwskich. Celem działań amerykańskich sił powietrznych jest otrzymanie w okresie po 2030 r. uzbrojonych w działka laserowe samolotów myśliwskich nowej generacji, które mają im zapewnić dominację powietrzną.

Mówiąc o działku laserowym, nie mówi się tylko o jednym urządzeniu. By zbudować kompletny system uzbrojenia amerykańskie siły powietrzne chcą opracować trzy kategorie laserów:

  • małej mocy - do "podświetlania" i śledzenia celów oraz oślepiania systemów obserwacji;
  • średniej mocy - przede wszystkim do samoobrony przed atakującymi pociskami naprowadzanymi na podczerwień;
  • dużej mocy - do zwalczania celów powietrznych oraz lądowych.

Lasery oraz system kierowania wiązką będą badane w locie niezależnie od platformy docelowej na wysokościach do 20 tys. m i prędkości od 0,6 do 2,5 Ma.

O ile siły morskie USA wybrały koncern Northrop Grumman dla opracowania technologii dla nowego laserowego system uzbrojenia dużej mocy (opartego na laserze na ciele stałym SSL-TM - Solid State Laser Technology Maturation), o tyle faworytem w działaniach sił powietrznych jest koncern Lockheed Martin i jego konstrukcje.

W nowym programie realizowanym przez centrum AFRL najbardziej przydatne mogą być doświadczenia sprzed kilku lat z prac nad powietrznym (zamontowanym na samolocie Boeing 747-400F) systemem niszczenia rakiet taktycznych ABL (Airborne Laser), opartym na chemicznym laserze tlenowo-jodowym bardzo dużej mocy COIL (Chemical Oxygen Iodine Laser), który pracuje na fali o długości 1,315 mm, stanowiącym element systemu obrony antybalistycznej YAL-1.

Chociaż program ABL przerwano w grudniu 2011 r., jego wpływ na nowe działania widać już w samym założeniu, że przyszłe myśliwce nie będą wyposażone w jeden lecz w kilka laserów o różnych funkcjach. W ABL wykorzystywano bowiem system, w którym najpierw lokalizowano obiekt, m.in. za pomocą dalmierza laserowego, następnie go "prowadzono i podświetlano" za pomocą lasera śledzącego TILL (Track Illuminator Laser), mierzono warunki rozchodzenia się wiązki przed samym "strzałem" za pomocą lasera oznaczającego BILL (Bacon Illuminator Laser) i dopiero na końcu niszczono cel wiązką dużej mocy przez laser główny.

Pod koniec 2016 r. pojawiła się informacja, że również koncern zbrojeniowy Northrop Grumman będzie pomagał US Air Force opracować broń laserową - stanie się ona wyposażeniem najnowszych myśliwców F-35B, śmigłowców szturmowych AH-1 Cobra czy bombowca przyszłości B-21 Raider (zobacz także: Zabawki wojny). Firma planuje budowę małych dział laserowych, aby mogły zostać zainstalowane nawet na pokładach myśliwców. Urządzenia te będą niezwykle zaawansowane, gdyż nie tylko mają umożliwiać likwidację dalekich celów, ale również śledzenie ich w locie, a w dodatku mają być odporne na zakłócenia. Koncern zbrojeniowy chce rozpocząć pierwsze testy tej broni w 2019 r.

Małe też jest piękne (i skuteczne)

W połowie 2015 r. Boeing zaprezentował światu swój system o nazwie Compact Laser Weapons (CLWS). Na poligonie armii amerykańskiej Yuma Proving Ground w stanie Arizona jednostka szkoleniowa Marines (Marine Aviation Weapons and Tactics Squadron One; MAWTS-1) przeprowadziła wiele udanych testów zestrzelenia bezzałogowych systemów latających (UAV) za pomocą Kompaktowego Systemu Broni Laserowej Boeinga o mocy 2 kW. Poinformowano także, że skuteczność działania CLWS (5) przeciwko dronom została zaprezentowana grupie 60 urzędników rządowych podczas ćwiczeń Black Dart, które miały miejsce w dniach 27 lipca - 9 sierpnia ub. roku w Point Mugu (Kalifornia).

5. Compact Laser Weapon System, firmy Boeing

System składa się z lasera o mocy 2 kW, który jest na tyle silny, aby obezwładnić lub zablokować cel. Może on spalić skrzydła drona i spowodować jego rozbicie się, albo zablokować jego układy sterowania i sprawić, że będzie bezużyteczny. Obiekty można śledzić na zatłoczonym tle. Marines testowali CLWS podczas ćwiczeń.

Sam laser oraz niektóre z jego komponentów - takie jak agregaty chłodzone wodą czy baterie zasilające - są wykonane za pomocą dostępnej na rynku technologii. Boeing Directed Energy Systems zaprojektował na potrzeby tego projektu zaawansowany układ optyczny, aparaty oraz systemy sterowania wiązką lasera, aby umożliwić bycie bardzo dokładnym na długich dystansach. CLWS ma zasięg skuteczny do 40 km i potrzeba do jego obsługi jedynie dwóch żołnierzy. Całość, przechowywana w czterech futerałach, waży niecałe 300 kg, a przygotowanie do użycia trwa mniej niż 15 minut.

Chińska broń antysatelitarna

Oczywiście nie tylko USA pracują na laserami dla wojska. Jeszcze w listopadzie 2013 r. agencja Xinhua podała, że siły zbrojne Chin przeprowadziły testy poligonowe działa laserowego. Chińczycy nie poprzestają na zwalczaniu obiektów na ziemi i w powietrzu. Od 2007 r. prowadzą testy z laserem mogącym niszczyć cele na orbicie ziemskiej. Jak na razie, ogranicza się to do "oślepiania" instrumentów pokładowych satelitów rozpoznawczych, potocznie nazywanych szpiegowskimi. Jednak jeżeli tamtejsi naukowcy opracują lasery dużej mocy, będą zapewne mogli niszczyć satelity także fizycznie (6).

6. Satelitarna broń laserowa

W marcu 2017 r. rosyjski "Sputnik" ujawnił szczegóły prac przygotowujących Chiny do przeszłych "gwiezdnych wojen". Rosjanie poinformowali m.in., że ich sąsiedzi są w trakcie opracowywania działa elektromagnetycznego, uzbrojenia mikrofalowego dużej mocy oraz laserów zdolnych do niszczenia satelitów na najniższych orbitach. Wszystko to ma być stworzone, by zneutralizować "amerykańską sieć satelitów nawigacyjnych, rozpoznawczych i łączności, zdolnych do wspierania precyzyjnych uderzeń".

Już w 2013 r. Chińczycy wskazywali, że tego rodzaju uzbrojenie będzie jednym z najważniejszych projektów antysatelitarnych ASAT (anti-satellite). Obecnie okazuje się, że przy zapewnieniu odpowiedniego finansowania, laser orbitalny będzie mógł być operacyjny już w 2023 r. Ma to być system ważący ok. 5 ton, identyfikujący i namierzający obiekty kosmiczne za pomocą specjalnej kamery. Wyznaczone cele mają być niszczone za pomocą lasera chemicznego, którego wiązka będzie skupiana za pomocą "teleskopu membranowego".

Chińczycy chcą przy tym wykorzystać swoje wcześniejsze doświadczenia, związane np. z próbami naziemnego systemu laserowego o mocy 50-100 kW z 2005 r. Urządzenie takie rozstawiono na ziemi w prowincji Xinjiang, skąd wiązką lasera próbowano "trafiać" w satelitę znajdującego się w odległości ok. 600 km od powierzchni Ziemi.

Władze w Pekinie zdają się nie zwracać uwagi na zakaz militaryzacji kosmosu, uznając, że tego rodzaju reguły i tak nie są przez nikogo przestrzegane. O potencjalnym zagrożeniu ze strony Chin informowano już nawet oficjalnie Kongres Stanów Zjednoczonych, ale i tak nie przyniosło to żadnego efektu. Rząd w Pekinie najczęściej w ogóle nie reaguje na podobne zarzuty.

Coraz więcej specjalistów uważa tymczasem, że program budowy załogowej, chińskiej stacji orbitalnej jest tylko przykrywką dla właściwej misji, jaką wyznaczono tamtejszemu programowi kosmicznemu. Ma nią być uzyskanie panowania na orbicie poprzez możliwość niszczenia wskazanych satelitów, ich oślepiania oraz zakłócania ich pracy.

7. Chiński karabin laserowy

Wyłączenie systemów satelitarnych, nawet tylko czasowo i na wskazanym obszarze, może całkowicie zniwelować przewagę militarną, jaką w tej chwili mają Stany Zjednoczone nad Chińczykami - chociażby przez pozbawienie Amerykanów możliwości użycia precyzyjnego uzbrojenia naprowadzanego za pomocą GPS.

Chiny zaskoczyły też niedawno produkcją ręcznej broni laserowej (7). Pojawienie się ręcznej technologii laserowej na targach Chinese Police Expo w ubiegłym roku było nie lada niespodzianką dla gości i obserwujących wystawy ekspertów. Chodzi o karabiny PY132A, WJG-2002 oraz BBQ-905, które wg opisu producenta działają na podobnej zasadzie co izraelska laserowa tarcza antyrakietowa "Żelazny Promień" lub działo laserowe HELLADS, nad którym od kilku lat pracuje agencja DARPA. Jednak chiński karabin laserowy jest obecnie najmniejszą bronią stosującą tę technologię.

Według producenta, żołnierze mają używać tego rodzaju broni przeciwko dronom i samolotom bezzałogowym wykorzystywanym przez wrogie armie lub terrorystów. Chińczycy zapewniają, że nie będzie ona stosowana przeciwko "celom miękkim", czyli żołnierzom nieprzyjaciela. Broń oślepiająca, jak już wspomniano, jest zakazana, ale Chińczycy także w tym przypadku niespecjalnie się tym przejmują.

Żelazny promień w obronie Izraela

Znane są plany wprowadzenia przez siły obronne Izraela działa laserowego do zwalczania pocisków rakietowych krótkiego zasięgu i moździerzowych. System noszący nazwę Iron Beam przeznaczony jest do niszczenia pocisków w tzw. martwej strefie systemu Iron Dome (antyrakietowej obrony Izraela). Dostawcą nowych zestawów obronnych jest firma Rafael.

"Żelazny promień" opierać się będzie na laserze wysokiej mocy i zaawansowanej technologii celowania. Zwalczać ma, zarówno w dzień jak i w nocy, rakiety oraz pociski artyleryjskie, a także drony i nawet cele naziemne (8). Technologia powstała jako kontynuacja amerykańsko-izraelskich programów laserów dużej mocy - THEL i MTEL.

8. Wizualizacja działania izraelskiego systemu Iron Beam

Iron Beam to konstrukcja wyposażona we własny radar wykrywający, śledzący i kierujący ogniem, centrum dowodzenia oraz dwa lasery dużej mocy. Według założeń, Iron Beam miałby neutralizować obiekty wiązką laserową w ciągu kilku sekund w promieniu do 7 km, a więc poniżej progu działania Iron Dome. Każdy laser mógłby wystrzelić 150-200 razy, zanim trzeba by przeprowadzić proces jego chłodzenia.

Niemiecka "gwiazda śmierci"

Niemcy już cztery lata temu zaimponowali światu konstrukcją Revolver Gun (9) - działem laserowym, które potrafi razić i niszczyć obiekty na odległość 2 km. Firma Rheinmetall z Düsseldorfu testowała ten wojskowy laser o mocy 50 kW, rozwijając potem jego nowe wersje. Budzący respekt system obronny składa się właściwie z dwóch źródeł promieni laserowych, wykonanych przez technologiczną firmę Oerlikon. Jedna z nich ma moc 20 kW, druga - 30 kW. Łączą się, dzięki technice zwanej "nakładaniem promieni" - Beam Superimposing Technology (BST), tworzącej potężną wiązkę. Jest ona na tyle silna, że zdołała podczas testów przeciąć oddalony o ok. tysiąc metrów stalowy pręt, a potem zniszczyć z odległości 2 km nurkujące w kierunku ziemi drony. Trzeba przyznać, że od skojarzeń z wiązką kombinowaną superlasera Gwiazdy Śmierci, którą widzimy w "Gwiezdnych wojnach", trudno się uwolnić.

9. Laserowa broń firmy Rheinmetall

Rheinmetall kontynuuje prace zarówno nad wzrostem mocy dział laserowych (do 100 kW), jak też nad połączeniem systemu z bronią konwencjonalną, np. działkiem przeciwlotniczym 35 mm. Konstruktorzy chcieliby też, aby system stał się mobilny i poruszał się np. po zainstalowaniu na wozach opancerzonych.

Póki co niemieckie lasery zdołały namierzyć i spalić metalową kulę o średnicy 83 mm, która, mknąc w powietrzu z prędkością 50 m/s, imitowała pocisk moździerzowy. System obrony laserowej działa w mgnieniu oka i wykazuje wysoką skuteczność, niezależnie od warunków atmosferycznych. A te na szwajcarskim poligonie Ochsenboden, gdzie odbyły się demonstracje, były skrajnie zmienne - od śniegu i deszczu po ostre słońce.

Rosja "doposaża" swoje wojska

O Rosjanach, którzy znani są ze wspominanej na początku "legendarnej" odsłony historii broni laserowej, w ostatnich latach było nieco mniej słychać. Nie znaczy to jednak, że w ich badawczych ośrodkach militarnych nic się nie dzieje (zobacz także: System zwany wojskiem). W sierpniu ubiegłego roku zastępca ministra obrony Federacji Rosyjskiej Jurij Borisow poinformował o rozpoczęciu przez armię rosyjską prób operacyjnych prototypu kolejnej broni laserowej. Jak zaznaczył przy okazji, w rosyjskiej armii funkcjonuje już kilka rodzajów broni działającej w oparciu o energię lasera.

Zdaniem rosyjskiego wiceministra broń przyszłości zostanie uwzględniona w nowym, państwowym programie rozwoju sił zbrojnych na lata 2018-2025. Dodał, że przez broń przyszłości rozumie rodzaje uzbrojenia takie jak lasery, broń akustyczną, holograficzną i bronie kinetyczne.

Prace nad laserami dużej mocy były prowadzone w ZSRR od początku wynalezienia lasera. Jeden z radzieckich naukowców twierdził nawet, że za pomocą lasera można doprowadzić do wybuchów na Słońcu. Później, w ramach rosyjskiej wersji "Gwiezdnych wojen", testowano kilka typów laserów bojowych umieszczonych na samolocie IŁ-76, module kosmicznym Skif-DM (Polus) wynoszonym przez rakietę Energia oraz na różnych podwoziach i naczepach samochodowych.

Opracowano też wersję do zakłócania i mylenia systemów naprowadzania artyleryjskich pocisków inteligentnych. Kilka lat temu Rosja wznowiła prace nad laserami bojowymi. W grudniu 2014 r., gdy Amerykanie ogłosili wyniki testów działa LaWS, o rosyjskiej broni laserowej mówił ówczesny szef sztabu generalnego armii rosyjskiej, generał Jurij Bałujewskij. W 2015 r. dowódca rosyjskich wojsk obrony powietrznej i kosmicznej, generał-major Kiriłł Makarow przyznał, że Rosja dysponuje już bronią do oślepiania obserwatorów i rażenia celów wojskowych. W lecie ubiegłego roku rosyjskie media podały zaś informację, że "rosyjską armię doposażono w broń laserową".

Oprócz mocarstw, o broni laserowej w swoich arsenałach zaczynają mówić także inne kraje. Jak się dowiedzieliśmy na samym początku bieżącego roku z dziennika "Korea Herald", Korea Południowa do roku 2020 planuje stworzenie broni laserowej - wobec zagrożenia jakie stanowią północnokoreańskie drony. Decyzja o rozpoczęciu prac zapadła po tym, jak Korea Północna zaczęła wysyłać drony w misjach rozpoznawczych do strefy przygranicznej. Seul podejrzewa, że Pjongjang ma ok. trzysta dronów rozpoznawczy oraz ok. dziesięć bojowych.

Taniej, ale trudniej

Wielu osobom działo laserowe kojarzy się z wiązką pomarańczowego czy czerwonego światła. W rzeczywistości nie ma z nią jednak nic wspólnego, a sceny z filmów tak naprawdę trzeba odłożyć między bajki. W praktyce wiązka lasera pozostaje niewidoczna. Jakby tego było mało, w cel trafia z prędkością światła, nie wydając przy tym niemal żadnego dźwięku. Użycie działa laserowego jest znacznie tańsze niż broni klasycznej. Dla porównania można podać, że jeden wystrzał z broni laserowej potrafi być 400 tys. razy tańszy niż strzał artyleryjski lub rakietowy o porównywalnych skutkach.

Laserowy wyścig zbrojeń i pojawianie się coraz potężniejszych dział tego typu brzmią być może bardzo groźnie, jednak broń taka, a raczej jej prototypy, wbrew wyobrażeniom i stereotypom wyniesionym z filmów i powieści science fiction, ma zwykle ściśle defensywny charakter.  Najczęściej słyszy się o niej w kontekście walki z zagrożeniem z powietrza.

Przy tej sprawności, celności i szybkości, jaką mają systemy laserowe, zmasowane ataki chmar latających robotów bojowych, przestają budzić grozę. Na wynalazek miecza odpowiada się po prostu wynalazkiem grubego, skutecznego pancerza, czyli w gruncie rzeczy w historii wojskowości nie dzieje się nic nowego.

Warto pamiętać, że lasery od dawna służą w siłach zbrojnych na całym świecie, chociażby do dokładnego naprowadzania rakiet na cel i poprawy widoczności (wskaźniki celu, oświetlacze) oraz określania odległości obiektu (dalmierze). Kilka lat temu włoskie siły zbrojne rozpoczęły używanie śmigłowców NH90 z laserowym systemem antykolizyjnym, opracowanym przez koncern Selex ES. Ma on wykrywać takie zagrożenia, jak słupy i przewody wysokiego napięcia. Rozwijają się także laserowe zestawy szkoleniowe przeznaczone do nauki strzelania.

Wykorzystanie lasera do niszczenia obiektów ciągle jednak pozostaje dużym wyzwaniem. Przeszkodę stanowią nie tyle koszty, ile złożoność techniczna - konieczność gromadzenia odpowiedniej energii, generowania częstych impulsów dużej mocy oraz skonstruowania systemu chłodzenia. Stosowane początkowo lasery chemiczne były skomplikowane, drogie, niestabilne i zbyt duże do operacyjnego wykorzystania. Do tego dochodzą problemy wszystkich laserów, a więc malejąca efektywność w przypadku trudnych warunków atmosferycznych, takich jak śnieg, deszcz czy pył.

O trudności przedsięwzięcia świadczy przykład wspomnianego wcześniej amerykańskiego chemicznego lasera tlenowo-jodowego COIL, będącego elementem systemu YAL-1 (10), który miał się stać pierwszym wykorzystywanym operacyjnie działem laserowym. Planowano, że będzie on umieszczony na pokładzie samolotu Boeing 747-400F jako system niszczenia rakiet balistycznych w fazie ich wznoszenia. Chociaż przeprowadzono kilka pomyślnych testów, ostatecznie projekt porzucono.

10. Boeing z systemem YAL-1A Airborne Laser

Mimo to kierunek prac jest kontynuowany. Lasery mają bowiem wiele zalet - przede wszystkim możliwość częstego strzelania przy niewielkich kosztach, co jest niebagatelne w razie konieczności neutralizacji kilkudziesięciu lub kilkuset celów, takich jak małe drony lub pociski moździerzowe. Standardowa broń wymaga fizycznego wyprodukowania amunicji, jej transportu, a następnie składowania, podczas gdy laser musi jedynie wygenerować impuls energetyczny. Co więcej, lasery zapewniają wojsku większą elastyczność działania. O ile bowiem wystrzelenie pocisku lub rakiety nieuchronnie niszczy cel, o tyle laser ma skalowalną moc i gwarantuje większą precyzję - może służyć do oślepienia nieprzyjaciela (jego systemów obserwacyjnych) lub neutralizowania konkretnych elementów. Zamiast niszczyć cały pojazd, uszkadzamy jedynie jego systemy optoelektryczne, radar, silnik lub układ łączności.

W służbie całej ludzkości

Lasery jako broń nie muszą zresztą służyć w wojnach ludzi z ludźmi. O wykorzystaniu broni laserowej, która ma znacznie wyższy cel niż konstrukcje nakierowane na obce wojska, mówi się np. w projekcie DE-STAR (Directed Energy System for Targeting of Asteroids and exploRation). Jego celem jest zwalczanie asteroidów, komet i innych potencjalnie groźnych obiektów zbliżających się do Ziemi.

Umieszczone na orbicie działa laserowe miałyby nie tyle rozbijać kosmiczne skały czy bryły lodu, ile nagrzewać ich wierzchnie warstwy, aby zainicjować parowanie (11). Gwałtowne parowanie dawałoby, wg tych założeń, ciąg modyfikujący trajektorię lotu kosmicznego ciała. Zdaniem zwolenników rozwiązania, laser o łącznej średnicy układu zwierciadeł wynoszącej ok. 100 m mógłby skutecznie zmienić trasę lotu obiektu o średnicy podobnej, czyli 100 m - z odległości nawet 3 mln km. Skuteczność działania takiego lasera to funkcja jego mocy, rozmiarów kosmicznego ciała i czasu. Zdaniem projektodawców, dostępny obecnie 20-kilowatowy laser potrzebowałby aż piętnastu lat operowania, aby zmienić trajektorię obiektu o średnicy 300 m. Laser większej mocy potrzebuje jednak mniej czasu - i analogicznie, obiekt mniejszy nie wymaga tak długiego "napromieniowania".

11. Wizualizacja idei projektu DE-STAR

Laserem o dużej mocy niszczyć kosmiczne śmieci, które potrafią być równie groźne jak asteroidy - na tym polega projekt rozwijany przez naukowców z Narodowego Uniwersytetu Australii. Oprócz instytucji naukowych w prace nad systemem zaangażowanych jest wiele firm prywatnych, takich jak Lockheed Martin, Optus i EOS Space System.

Zbudowane przez specjalistów lasery mają śledzić i zestrzeliwać małe okruchy kosmicznego śmiecia. Wedle różnych szacunków, takich kawałków - np. części rakiet, śrubek czy zamarzniętych bryłek żółtego lodu (mocz astronautów) - są na orbicie wokółziemskiej nawet setki tysięcy. Zagrażają one nie tyle naszej planecie, ile misjom orbitalnym, bo zderzenia z takimi drobinami o niewielkich wprawdzie rozmiarach, ale ogromnych energiach z powodu prędkości, mogą być tragiczne dla poruszającego się w przestrzeni statku kosmicznego.

Przedsięwzięcie Australijczyków ma w ciągu dekady w widoczny sposób oczyścić orbitę. To ważne, bo wg przewidywań w najbliższych latach znacznie wzrośnie zagrożenie katastrofami z tego typu obiektami. Podobny wypadek był nawet tematem oskarowego filmu "Grawitacja".

12. Lasery na komary

Na koniec jeszcze jedna informacja, pożyteczna w kontekście rozpoczętego właśnie sezonu wiosenno-letniego. Okazuje się, że laser może stać się skuteczną bronią w walce z innymi zaprzysięgłymi wrogami ludzkości - komarami... Precyzja i szybkość operowania są wprost nieocenione w starciu z tymi natrętnymi owadami. Firma Intellectual Ventures wyprodukowała więc urządzenie, które potrafi komputerowo rozpoznać, namierzyć i za pomocą wiązki laserowej unicestwić komara (12). Na razie jest przeznaczone do użytku w miejscach, gdzie owady te przenoszą poważne choroby. Jeśli jednak lasery zaczęłyby skutecznie rozstrzygać na naszą korzyść odwieczną wojnę z małymi krwiopijcami, to kto wie, czy domowe arsenały nie zostałyby szybko uzupełnione o nowy rodzaj broni.

13. Broń na okręcie USS Ponce oraz obsługa tego działa

Mirosław Usidus

Zobacz także:

Pociski przeciwpancerne i pancerze
Życie w Układzie Słonecznym?