Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Matematyka. Świetna solo i w zestawie

Matematyka. Świetna solo i w zestawie
Tej nauki nie trzeba ani zapowiadać, ani przedstawiać. Zna ją każdy. Jedni ją kochają, drudzy jej nienawidzą, ale wszyscy są z nią na „ty”. To prawdopodobnie jedyna królowa, z którą można sobie pozwolić na taką poufałość. Panie i Panowie! Zapraszamy na spotkanie z „Królową Nauk”, z Matematyką.

Wybierając jakikolwiek kierunek techniczny, decydujemy się na poszerzanie swojej wiedzy również z matematyki. Jest to wówczas jeden z głównych przedmiotów, któremu przeważnie poświęca się największą liczbę godzin w podstawie programowej. W zależności od kierunku, liczba ta ulega zmianie (na górnictwie jest to 120 godz., na fizyce 150, a na elektrotechnice 165), ale zwykle chodzi o lwią część tego, czym będzie się zajmował student. Program nauczania układany jest w ten właśnie sposób nie bez przyczyny. Gruntowna i usystematyzowana wiedza matematyczna stanowi bazę wyjściową dla pozostałych kierunków. Trudno byłoby wyobrazić sobie geodetę, kierownika budowy, produkcji czy inżyniera środowiska, niepotrafiącego dokonać dokładnych obliczeń. To podstawa ich umiejętności, stąd nie dziwi fakt, że mówimy o dziedzinie, która jest nazywana „Królową nauk”.

Mariaże z Królową

Wiedza na temat tego, jakim potencjałem dysponuje osoba swobodnie poruszająca się w obszarze matematyki, sprowokowała wielu pracodawców do poszukiwania takich właśnie ludzi. I tu naprzeciw ich potrzebom postanowiły wyjść uczelnie wyższe, otwierając rozmaite międzykierunkowe studia, łączące ze sobą „Królową” z innymi naukami. Celem takich mariaży jest przekazanie studentom poszerzonej wiedzy matematycznej, takiej jaką wykłada się na kierunku matematycznym, a więc nie 120 czy 165, a… 690 godzin tego przedmiotu! I tak np. mamy do dyspozycji studia: matematyczno-ekonomiczne, matematyczno- informatyczne, matematyczno-przyrodnicze, matematyczno-fizyczne, matematyczno-chemiczne, matematyczno-geograficzne. Nie ulega wątpliwości, że absolwent takiego kierunku jest dla pracodawcy łakomym kąskiem, dlatego też obranie tego rodzaju drogi rozwoju wydaje się być jak najbardziej słuszne. Jest to jednak wybór nie dla wszystkich. Doskonale wiemy, że nawet najprostsze i najmniej absorbujące studia techniczne wymagają poświęcenia czasu na naukę. Znamy wiele przypadków studiowania latami, bo delikwent znajdował ciekawsze rzeczy niż ślęczenie nad książką. A pamiętajmy, że w przypadku łączonych kierunków matematycznych wszystkiego jest dwa razy więcej! Podwójna ilość nauki, podwójna ilość czasu, który trzeba na nią poświęcić i dużo więcej egzaminów w trakcie tej samej liczby sesji. To naprawdę ciężkie wyzwanie, dlatego z pewnością nie mówimy o miejscu dla leniuchów. Jeśli natomiast ktoś jest na tyle ambitny i zna siebie na tyle dobrze, że wie, iż podoła wyzwaniu, to dokonuje doskonałego wyboru. Należy tylko dobrze przemyśleć, z czym chciałoby się połączyć wiedzę matematyczną, czyli w którym kierunku pragnie się poprowadzić swoją pracę zawodową bądź naukową. Osoby niemające jeszcze takiej wizji, lub też niekoniecznie chcące rzucać się na aż tak głęboką wodę, zdecydowanie powinny skupić się najpierw na samej matematyce, którą w przyszłości mogą wzbogacać o dodatkowe umiejętności.

Za rękę w labiryncie

Na każdej uczelni technicznej w Polsce, a także na uniwersytetach, akademiach i wyższych szkołach zawodowych, można też podjąć studia stricte matematyczne. Osoby, które lubią ten przedmiot i na przyzwoitym poziomie zdały z niego rozszerzoną maturę, nie powinny mieć większych problemów z dostaniem się na wybrany wydział. Na Politechnice Krakowskiej w rekrutacji 2015/2016 o jeden indeks starało się średnio tylko dwóch kandydatów, a w Łodzi 2,6. Pomimo tego, że mówimy o kierunku dającym olbrzymie możliwości, matematyka wciąż nie należy do najbardziej obleganych i ustępuje miejsca wielu innym dziedzinom. To bardzo dobra informacja dla zainteresowanych, gdyż konkurencja nie wydaje się tu tak duża, a tym samym możliwości wybicia się są o wiele większe.

Jak już wspominaliśmy, na matematyce jest bardzo dużo matematyki. 690 godzin obejmuje: wstęp do logiki i teorii mnogości, rachunek różniczkowy i całkowity, algebrę liniową, abstrakcyjną, geometrię i elementy typologii, rachunek prawdopodobieństwa i statystyki, informatykę i matematykę obliczeniową. Na temat tego, czy jest trudno, zdania są podzielone. Są osoby, które zdążyły się zaprzyjaźnić z matematyką już do czasu rozpoczęcia studiów, i takie, które wprawdzie w trakcie nauki w szkole średniej sobie z nią radziły, ale nie pałały do niej wielką miłością. Ci pierwsi mają dobre podstawy i wiedzą, że nadal trzeba się uczyć systematycznie. Drudzy natomiast, zaskoczeni ilością materiału do opanowania, często odpuszczają dalszą naukę, lub przeciwnie – za wszelką cenę starają się nadrobić zaległości wynikające z braku systematyczności i zamiłowania. Wynik tej pogoni trudno przewidzieć.

To, czy na matematyce jest trudno, zależy również od tego, z jaką uczelnią będzie się miało do czynienia. Wykładowcy to (wbrew opinii niektórych studentów) ludzie jak wszyscy, a więc mają (jak to ludzie) różne wymagania, umiejętności dotyczące przekazywania wiedzy i podejście do wykonywanego zawodu. Z niektórymi będzie ciężko podążać ścieżką rozwoju, a inni przeprowadzą studenta za rękę przez matematyczny labirynt. Nie bez znaczenia pozostaje też to, czy dotychczasowi nauczyciele nie zrazili nas do matematyki, a może wręcz przeciwnie, pokazali jej jasną stronę? Jeśli jednak dodamy do tego garść naszych umiejętności i predyspozycji, to możemy zaryzykować twierdzenie, że ostatecznie matematyka nie jest taka straszna, jak ją niektórzy malują. I postawić tezę, że ci, którzy nie kończą tych studiów (a jest ich sporo), przeważnie są sami sobie winni.

Koniec studiów i...

… co dalej? Jeśli chodzi o kontynuowanie kariery naukowej, sytuacja nie wygląda kolorowo, gdyż konkurencja jest olbrzymia. Uczelnie nie dysponują aż tak dużą liczbą miejsc, by zatrudnić wszystkich zainteresowanych doktorantów. Inaczej wygląda to jednak w przypadku pracy zawodowej. Ta czeka na każdego chętnego. Możliwości zatrudnienia dla absolwenta matematyki są ogromne. To nie tylko posada nauczyciela przedmiotu w szkole podstawowej, gimnazjum czy liceum, czyli ciekawa praca z misją (zarażenia pasją do matematyki i pokazania, że nie jest taka straszna). Kto bowiem myśli o większych pieniądzach, lub marzy o innym charakterze pracy, może szukać dla siebie miejsca przy różnego rodzaju działaniach analitycznych (np. finansowych, ilościowych, ubezpieczeniowych), modelowaniu matematycznym czy badaniach statystycznych. Branże dla absolwenta „Królowej Nauk” to m.in. IT, bankowość, finanse, consulting, edukacja, ubezpieczenia czy przemysł.

Zarobki są zróżnicowane i zależą przede wszystkim od regionu Polski, w którym jest się zatrudnionym, a także od stażu pracy, wielkości firmy i wykształcenia (mile widziane rozmaite kursy, studia podyplomowe, znajomość języków obcych, dodatkowe umiejętności). Analityk może liczyć na początku swojej kariery na pensję oscylującą w okolicach 3500 zł brutto. Z czasem powinna ona wzrosnąć o ok. 2 tys. zł, a nawet 4 tys. zł. Zarobki w szeroko pojętych finansach sięgają poziomu 9 tys. zł brutto, a na osoby o wąskich specjalizacjach czekają jeszcze większe pieniądze. Niezbyt duża liczba absolwentów matematyki powoduje, że konkurencja na rynku pracy nie jest tak duża, jak w przypadku innych zawodów, ponadto zapotrzebowanie na specjalistów wciąż rośnie, tak więc każdy powinien znaleźć dla siebie miejsce.

Lubisz liczyć? Licz na matematyce

Bardzo oczywiste – ale najbardziej trafne – będzie stwierdzenie, że matematyka to kierunek godny polecenia dla osób, które najzwyczajniej w świecie lubią liczyć. W tym wypadku nauka nie powinna zbytnio męczyć, a pięć lat studiów wypełni się przyjemnością. Praca będzie czekać na absolwenta, a wynagrodzenie za trud włożony w edukację i rozwój powinny być zadowalające. Jeśli jednak z „Królową” jest Ci nie po drodze, to spróbuj się z nią zaprzyjaźnić, ale wybierz inny kierunek studiów. Nie oznacza to oczywiście, że „matematyka tylko dla matematyków”. Jak bowiem zaznaczyliśmy na wstępie, doskonale komponuje się ona z innymi kierunkami, co tym samym podnosi jej atrakcyjność. Postaw na matematykę.