Transport
Załadunek
Transport to kierunek, który można studiować dziennie, wieczorowo i zaocznie, a uczelni oferujących tę dziedzinę w Polsce jest naprawdę sporo, bo ponad dwadzieścia. Politechniki, uniwersytety techniczne, akademie morskie i szkoły prywatne – wszystkie one przekonują kandydatów, że właśnie u nich transport wygląda najciekawiej. Wybierając szkołę prywatną, można liczyć na to, że z chwilą złożenia dokumentów zostanie się studentem. Wybierając uczelnię publiczną, trzeba być przygotowanym na postępowanie rekrutacyjne oparte na wynikach maturalnych. Konkurencja jest realna: Politechnika Krakowska odnotowała w ostatnich latach nawet czterech kandydatów na jedno miejsce na kierunku Transport.
Zanim jednak kandydat wybierze uczelnię, warto sprawdzić, jak ocenia ją środowisko akademickie. W najnowszym Rankingu Kierunków Studiów Perspektywy 2026 Politechnika Warszawska utrzymała pozycję lidera w dziedzinie transportu i robi to już od dziesięciu lat z rzędu, nie dając się zepchnąć z tronu żadnej konkurencji. Tuż za nią Politechnika Krakowska, która awansowała na drugie miejsce. Prowadzi co prawda kierunek pod nazwą Środki Transportu i Logistyka, ale to wciąż transport w pełnym wymiarze. Trzecia jest Politechnika Morska w Szczecinie, czwarta Politechnika Śląska, a w pierwszej dziesiątce mieszczą się jeszcze Politechniki Poznańska, Lubelska, Gdańska i Wrocławska. Dla tych, którzy nie celują w czołówkę albo szukają mniejszego ośrodka, opcji też nie brakuje. Swoją ofertę mają politechniki: Rzeszowska, Częstochowska, Świętokrzyska czy Bydgoska. Mniejsze miasto często oznacza niższe koszty życia i bardziej kameralne warunki nauki, a traci się jedynie nieco na prestiżu dyplomu. To rachunek, który każdy musi sobie zrobić sam.
Uczelnie oferują bogaty wachlarz specjalizacji, spośród których student może po trzecim semestrze wybrać tę, która jest mu najbliższa. Politechnika Warszawska daje do wyboru między innymi Sterowanie ruchem drogowym, kolejowym i lotniczym, Telematykę transportu, Logistykę i technologię transportu kolejowego lub samochodowego, a nawet Pojazdy autonomiczne i systemy transportu autonomicznego. Politechnika Krakowska proponuje Transport lotniczy, miejski i kolejowy, Spedycję czy Inteligentne zintegrowane systemy transportowe i logistyczne. Gdańsk daje możliwość pójścia zarówno przez Wydział Inżynierii Lądowej, jak i przez Wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa. To dla tych, których ciągnie morze. Nowością ostatnich lat jest specjalność Transport w przemyśle 4.0, dostępna między innymi na AGH na studiach drugiego stopnia, łącząca klasyczne kształcenie z automatyzacją, robotyzacją i intralogistyką. Można by tak wymieniać bez końca, bo uczelnie mają do zaoferowania jeszcze więcej, dlatego przed złożeniem dokumentów warto upewnić się, że wybrana szkoła ma tę specjalizację, z którą chcemy związać swoją przyszłość.
Trasa
Studia na Transporcie to podróż przez kilka dziedzin naraz, i to dosłownie, bo program kształcenia łączy inżynierię, ekonomię, zarządzanie i coraz częściej informatykę. W treściach podstawowych pojawia się królowa nauk. Na inżynierce jej wymiar to zazwyczaj 120 godzin, a do kompletu dochodzi 60 godzin fizyki, 75 godzin mechaniki technicznej, 45 godzin informatyki i porcja ekonomii. Reszta to przedmioty kierunkowe, wśród których znajdziemy: logistykę, inżynierię ruchu, telematykę, systemy transportowe i rysunek techniczny. Jedno jest pewne: studentowi Transportu nie powinno się nudzić.
Poziom trudności oceniany jest przez studentów jako umiarkowany, choć zdania bywają podzielone, a zależy to mocno od uczelni. Faktem jest, że nasi rozmówcy mówią niemalże jednym głosem: najtrudniejszy jest pierwszy rok. Świeżo upieczeni maturzyści nie zawsze spodziewają się tempa, w jakim zostają zagonieni do pracy, i bywa, że zbyt dużo czasu poświęcają na budowanie relacji towarzyskich. Sporo problemów przysparzają fizyka i grafika inżynierska. Te dwa przedmioty potrafią skrócić wakacje i przyprawić o kilka siwych włosów. Potem już jest z górki. Absolwenci doceniają, że ich wiedza inżynieryjna jest rozległa i są w stanie wypowiedzieć się na wiele tematów, ale zwracają też uwagę na pewną lukę między teorią a praktyką. Studia kształcą szeroko i ogólnie, a konkretnych kwalifikacji potrzebnych od pierwszego dnia w zawodzie trzeba szukać samemu. Pomagają w tym praktyki i staże, które są obowiązkowym elementem programu, jednak warto potraktować je jako wstęp, a nie zakończenie budowania doświadczenia.
Najlepiej w tej sytuacji wychodzą studenci zaoczni, którzy już w trakcie nauki mogą pracować. Spedytorem czy logistykiem można zostać nawet bez dyplomu wyższej uczelni, więc wejście do branży nie wymaga otwierania wielu drzwi naraz. Doświadczenie zdobyte przy okazji procentuje potem przy staraniu się o wyższe stanowiska, a znajomości nawiązane w firmie bywają cenniejsze niż niejeden egzamin. Nie obejdzie się również bez języków obcych. Angielski to absolutne minimum, ale w transporcie przyda się też niemiecki. Branża silnie operuje na osi wschód–zachód, a codzienny kontakt z partnerami z Niemiec czy Austrii to standard w wielu firmach. Kto dorzuci jeszcze rosyjski albo chiński, ten otworzy sobie drzwi, o których inni nawet nie wiedzą, że istnieją.
Rozładunek
Koniec studiów. Minęło pięć, może sześć lat. I co dalej? Czas poszukać pracy na miarę możliwości i umiejętności absolwenta Transportu. Do dyspozycji są między innymi stanowiska kierownika do spraw dystrybucji, kierownika do spraw planowania transportu, spedytora, dyrektora logistyki lub specjalisty tego działu. Pracy można szukać w przedsiębiorstwach transportu drogowego, kolejowego, lotniczego i morskiego, firmach logistycznych i spedycyjnych, biurach projektowych infrastruktury transportowej, a także w urzędach i instytucjach zajmujących się planowaniem mobilności na poziomie miasta i regionu.
Rzeczywistość wygląda natomiast tak, że na wiele z tych stanowisk mogą aplikować również absolwenci innych kierunków technicznych. Studia logistyczne, a nawet matematyczne bywają mile widziane u kandydatów na transportowca. Czasami wystarczy, by przyszły menedżer skończył ekonomię i znał się na zarządzaniu. Bardzo to utrudnia życie absolwentowi Transportu, ale nie powinien się poddawać, bo praca jest i czeka na najlepszych. Branża boryka się przy tym z poważnym niedoborem kadr. Szacunki mówią o od kilkudziesięciu do nawet dwustu tysiącach wakatów w różnych segmentach rynku, co wyraźnie wzmacnia pozycję negocjacyjną kandydata z dyplomem.
Zarobki wyglądają dziś znacznie lepiej niż jeszcze kilka lat temu. Świeżo upieczony absolwent zaczynający pracę jako specjalista może liczyć na wynagrodzenie w okolicach od 6000 do 8000 złotych brutto miesięcznie. Z kilkuletnim doświadczeniem widełki przesuwają się w okolice od 8000 do 11 000 złotych. Kierownik do spraw transportu lub logistyki zarabia przeciętnie od 11 000 do 16 000 złotych brutto, a dyrektorzy w dużych strukturach liczą już w dziesiątkach tysięcy, i to bez uwzględniania premii, które w tej branży potrafią być całkiem pokaźne. Wyraźne różnice regionalne sprawiają, że Warszawa i duże ośrodki płacą lepiej.
Transport to kierunek dla osób, które charakteryzują się analitycznym umysłem i zdolnościami organizacyjnymi. To miejsce dla ludzi, którzy są odporni na stres, potrafią podejmować szybkie decyzje i starają się rozwiązywać problemy, zamiast rozkładać ręce, mówiąc: nie da się. Jeśli ktoś ma te cechy i interesuje go to, co dzieje się między producentem a konsumentem, między lotniskiem a dworcem, między autonomicznym pojazdem a sygnalizacją świetlną, to koniecznie powinien postawić na Transport.
Michał Pacholski