Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Pro-Ject VT-E BT

Pro-Ject VT-E BT
Austriacko-czeska firma Pro-Ject zrobiła karierę na fali renesansu czarnej płyty. W jej ofercie znajdziemy dziesiątki modeli odtwarzaczy analogowych, od niskobudżetowych po high-endowe, a jednym z najnowszych jest oryginalny VT-E. Jego szczególną konstrukcję mechaniczną opisali recenzenci z miesięcznika "Audio", w którym ukazał się pełny test gramofonu, z nieco inaczej niż w tym artykule rozłożonymi akcentami - w "Młodym Techniku" skupimy się bowiem bardziej na technice niż na brzmieniu.

Od strony funkcjonalnej to "zwykły" gramofon. Rzecz polega tu jednak zarówno na wizualnej formie, jak i niekonwencjonalnych rozwiązaniach, które trzeba było wdrożyć, aby płytę odczytywać w (niemal) pionowej pozycji. Wielu melomanów może wręcz sądzić, że w przypadku VT-E mamy do czynienia z prawdziwym "wynalazkiem". Tym bardziej, że prezentowany model kupimy też w odmianie wyposażonej "po zęby" - w przedwzmacniacz gramofonowy, przetwornik analogowo-cyfrowy oraz moduł Bluetooth.

Gramofon wertykalny nie jest jednak zupełnie nowym pomysłem - pojawił się już kilkadziesiąt lat temu w ofertach takich firm, jak np. Technics, Sony czy Mitsubishi, choć wówczas był raczej ciekawostką, niespotykaną w każdym sklepie. To zresztą, że płytę winylową ustawioną "na sztorc" da się odtworzyć, dowiodły już w szerszym zakresie dawno temu tzw. szafy grające, z mechanizmami - "zmieniaczami", ustawiane w lokalach gastronomicznych.

 

Skorzystać z grawitacji

VT-E jest dostępny jako prawo- lub leworęczny. Takiego określenia trzyma się producent – chodzi o ułożenie trójkątnej ramy oraz wynikający z tego sposób montażu ramienia, z główką (i wkładką) w prawym dolnym lub lewym górnym rogu.

Konstrukcja została lekko pochylona do tyłu, co ułatwia operowanie płytą i ma znaczenie dla systemu prowadzenia igły, a plintę oparto na masywnym wsporniku. Możemy też za pomocą metalowych uchwytów przykręcić VT-E do ściany.

Napęd jest tradycyjny dla Pro-Jecta – paskowy (pasek obejmuje talerz). Ze względu na pochylenie gramofonu płyta nie spadnie, ale siła tarcia byłaby zbyt mała – płyta ślizgałaby się po talerzu, nawet na specjalnej macie, dlatego dociska krążek, zakręcany na główną oś. Trzeba o tym pamiętać za każdym razem, gdy zmieniamy płytę lub obracamy ją na drugą stronę, co przysparza trochę fatygi.

W VT-E mamy klasyczne dla Pro-Jecta proste ramię o efektywnej długości 8,6 cala. Kolumnę podparto w jednym punkcie, a igła porusza się po łuku, tak jak w większości klasycznych gramofonów horyzontalnych. Ramię ma zintegrowaną główkę i wkładkę OM5e Ortofona, znaną z wielu gramofonów tej firmy, zwłaszcza wcześniejszych.

Ramiona instalowane w popularnych, "zwykłych" gramofonach korzystają z prawa grawitacji i nie inaczej jest w przypadku VT-E, jednak specyfika konstrukcji sprawia, że wektory sił ustawiono zupełnie inaczej.

W tylnej części ramienia znajduje się ciężarek przeciwwagi. W klasycznym gramofonie to kluczowy element, odpowiadający za ustalenie siły nacisku igły. W VT-E plinta jest pochylona (do tyłu). Występuje tu wprawdzie niewielki wektor nacisku, prostopadły do płyty, ale jest on zdecydowanie zbyt niski, by sprostać wymaganiom typowej wkładki. Zatem do zwiększenia siły dociskającej należało zaangażować oddzielny, dodatkowy mechanizm – sprężynę ze śrubą ustalającą jej wstępne napięcie. Regulacja polega na ściskaniu i luzowaniu sprężyny (poprzez wkręcanie i wykręcanie śruby). Ponieważ samodzielne ustalenie tego parametru byłoby trudne, gramofon został fabrycznie skalibrowany.

Ciężarek przeciwwagi jest w VT-E zupełnie inny, znacznie mniejszy i na stałe zespolony z rurką ramienia. Nie rozregulujemy go przypadkowo, jest też bezpieczniejszy w transporcie (w tradycyjnych gramofonach przeciwwagę na ten czas obowiązkowo zdejmujemy).

Ciężarek przeciwwagi zainstalowano powyżej osi obrotu, ale masę mają przecież także elementy umieszczone poniżej: rurka, główka, wkładka, przewody, śrubki, podkładki... Kluczowe staje się odpowiednie wyważenie, ale przy nawet największej precyzji ramię nie będzie zachowywało się neutralnie w całym zakresie, w jakim musi się poruszać, czyli od początkowego do końcowego rowka.

Pro-Ject VT-E BT
 

Po pierwsze, zanim jeszcze zaczniemy słuchać, podnosimy główkę i przesuwamy ramię z zamiarem ustawienia igły na początek płyty lub na któryś z kolejnych utworów. Ze względu na konstrukcję (wyważenie) ramienia, podczas odchylania będzie ono ściągane siłą grawitacji w dół, dążąc tym samym do ustawienia się w wyjściowej pozycji pionowej. Uniemożliwiałoby to precyzyjne ustawienie igły nad pożądanym obszarem płyty. Rozwiązanie tego problemu uzyskano, instalując gumową belkę w mechaniźmie opuszczania igły, na której opiera się rurka ramienia. Tarcie występujące pomiędzy dwoma dociskanymi do siebie (za pomocą sprężyny, która dociska igłę prostopadle do płyty, jak i wektora siły grawitacji) elementami (metal/guma) jest wystarczające, by utrzymać ramię w spoczynku. Tak dzieje się również w trakcie opuszczania „windy” i opadania wkładki na płytę (zanim igła oprze się o jej powierzchnię). Tłumik silikonowy (oraz ponownie sprężyna) dbają o stały, wzajemny kontakt dwóch elementów i tarcie.

W tym miejscu zmieniają się zasady gry, igła ląduje w rowku (mechanizm podpierający ramię jest dalej opuszczany), ale przecież siła spychająca ramię wahadłowo w dół nagle nie znika... i bardzo dobrze! Od tego momentu zaczyna być naszym sprzymierzeńcem.

W klasycznym, horyzontalnym gramofonie występuje konieczność zbudowania układu anti-skatingu, którego zadaniem jest kompensancja siły ściągającej igłę w stronę środka płyty. Anti-skating realizowany jest, najogólniej mówiąc, poprzez dodatkowy mechanizm, który „odciąga” igłę na zewnątrz płyty. Wróćmy do VT-E – siła ściągająca ramię do dołu, a więc i igłę do zewnętrznych obszarów płyty, jest tu odpowiednikiem anti-skatingu, do którego nie trzeba w tym przypadku angażować żadnego dodatkowego układu. Ze względu na naturę wahadłowego systemu, taka siła kompensująca będzie miała różną wartość w zależności od wychylenia, a więc i miejsca płyty, w które igła się „zagłębia” (inaczej będzie na początku, środku i końcu płyty). Jednak wymagana siła kompensująca również nie jest stała (zmienny promień łuku rowka w zależności od obszaru płyty).

 

Granice samodzielności

To wszystko wymaga dokładnych obliczeń, a naruszenie jakiegokolwiek elementu burzy cały układ. Dlatego wymiana wkładki staje się w VT-E zadaniem znacznie trudniejszym niż zwykle. Producent w ogóle odradza, by zabierać się za to samodzielnie. Zresztą tolerancja ramienia (a raczej całego gramofonu) dla wkładek innego typu jest w VT-E również znacznie mniejsza.

Uruchomienie gramofonu sprowadza się do włączenia mechanicznego przycisku na bocznej krawędzi plinty. Zmiana prędkości obrotowej (33,3 na 45 obr/min) wymaga już jednak ręcznego przełożenia paska na sąsiednią rolkę napędową silnika.