Zarządzanie i inżynieria produkcji
Zarządzanie i inżynieria produkcji to kierunek, który łączy technikę, zarządzanie i analitykę procesów. Jego absolwenci należą dziś do najbardziej wszechstronnych specjalistów w przemyśle, gdyż umieją mówić językiem inżyniera i językiem biznesu jednocześnie. Choć uczelnie nazywają ten kierunek różnie, czasem Inżynieria Produkcji, czasem Zarządzanie Procesami Produkcyjnymi, a czasami Zarządzanie i Inżynieria Produkcji, idea pozostaje ta sama: kształcenie ludzi, którzy potrafią zaprojektować proces, zoptymalizować go i nim zarządzać.
Studia te prowadzone są zarówno w trybie dziennym, jak i zaocznym. Można je realizować na poziomie inżynierskim (7–8 semestrów), magisterskim (3–4 semestry) lub podyplomowym. Najpełniejszą ofertę mają politechniki. Politechnika Poznańska, Warszawska, Śląska, Krakowska, wszystkie prowadzą ten kierunek jako flagowy program. Znaleźć go można również na wydziałach zarządzania niektórych uniwersytetów ekonomicznych, gdzie akcent przesuwa się bardziej w stronę organizacji niż techniki. Studia podyplomowe trwają zwykle 2–3 semestry i mają charakter silnie praktyczny: Lean Manufacturing, Industry 4.0, logistyka produkcji. Adresowane są do inżynierów chcących poszerzyć kompetencje menedżerskie lub menedżerów chcących zrozumieć procesy techniczne. ZIP można znaleźć również w szkołach niepublicznych, często w trybie zdalnym. Zanim jednak zdecydujemy się na taką formę, warto sprawdzić uprawnienia uczelni i jakość programu. W tym wypadku „zarządzanie” nie powinno być tylko nazwą.
Nabywanie zarządzania
Rekrutacja na studia z zakresu ZIP jest umiarkowanie wymagająca. Na politechnikach punkty przyznwane są głównie za matematykę i język obcy, czasem fizykę, chemię lub informatykę. Na wydziałach zarządzania w grę wchodzi też geografia. Progi punktowe nie są wysokie. ZIP nie należy do kierunków elitarnych ani szczególnie selektywnych. W porównaniu do kierunków stricte technicznych, jak automatyka czy mechanika, próg wejścia jest zwykle niższy. Wyższy natomiast niż na typowo ekonomicznm zarządzaniu czy marketingu. Studia podyplomowe prowadzone są zazwyczaj bez progów punktowych. Decyduje posiadanie dyplomu ukończenia studiów wyższych oraz kolejność zgłoszeń. Dostać się łatwo. Pytanie brzmi: czy da się zostać?
Duże różnice zaczynają się w toku nauki. Na politechnikach program jest rozbudowany i obejmuje zarówno przedmioty inżynierskie, jak i zarządcze. W pierwszych semestrach dominują podstawy: matematyka (120 godzin, w tym statystyka i badania operacyjne), fizyka lub chemia (60 godzin), mikroekonomia i makroekonomia (75 godzin), marketing i prawo gospodarcze (30 godzin). To balans między techniką a biznesem. Żadna ze stron nie dominuje totalnie, co jednych frustruje, a innych zachwyca. Do tego dochodzą przedmioty kierunkowe: nauka o materiałach, projektowanie inżynierskie, metrologia, automatyzacja i robotyzacja procesów produkcyjnych, informatyka i komputerowe wspomaganie prac inżynierskich, zarządzanie produkcją, logistyka, systemy jakości, planowanie i sterowanie produkcją, zarządzanie projektami.
Studenci uczą się także eliminować marnotrawstwo z procesów za pomocą metod Lean Manufacturing. Poznają narzędzia Six Sigma, które pomagają wykrywać i usuwać defekty w produkcji. Uczą się mapować strumienie wartości (Value Stream Mapping), projektować stanowiska pracy zgodnie z zasadami ergonomii i analizować przepływy materiałów w magazynach. Pracują z systemami ERP, czyli gigantycznymi platformami zarządzającymi całym przedsiębiorstwem, od zamówienia surowca po wysyłkę gotowego produktu. Na politechnikach pojawiają się też bardziej techniczne zagadnienia: systemy CAD/CAM do projektowania i wytwarzania wspomaganego komputerowo, robotyzacja linii produkcyjnych, Industry 4.0 – fabryki przyszłości sterowane danymi i sztuczną inteligencją.
Najwięcej trudności studentom sprawiają przedmioty wymagające liczenia i myślenia abstrakcyjnego: wytrzymałość materiałów (choć w okrojonej formie względem mechaniki, wciąż potrafi przysparzać siwych włosów), badania operacyjne (wymagają biegłości w budowaniu modeli matematycznych i logiki), nauka o materiałach i fizyka (niejedną osobę przyprawiały o kilka nieprzespanych nocy). Dla osób z ekonomicznym zacięciem problemem bywa nadmiar techniki. Dla fanów twardej inżynierii, nadmiar ekonomii i „gadania o zarządzaniu”. ZIP to kierunek dla ludzi, którzy
nie chcą wybierać. Albo dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, co ich bardziej kręci. W praktyce inżynier produkcji korzysta z całego zestawu narzędzi optymalizacyjnych. Analizuje wydajność linii, planuje harmonogramy, bada przyczyny przestojów i wdraża rozwiązania, które eliminują wąskie gardła. Zna techniki planowania produkcji, sposoby zarządzania zapasami i narzędzia do monitorowania kosztów. Coraz częściej pracuje z systemami cyfrowymi: SAP, IFS, Comarch, a także narzędziami analitycznymi typu Power BI czy Tableau. Nowoczesny inżynier produkcji to nie tylko ten, co pilnuje, żeby maszyny pracowały. To analityk, optymalizator i łącznik między halą produkcyjną a biurem zarządu.
Zarządzanie w pracy
Po ukończeniu studiów absolwent może pracować w przedsiębiorstwach produkcyjnych, firmach logistycznych, centrach dystrybucji, biurach inżynieryjnych, firmach konsultingowych lub na stanowiskach projektowych. Typowe stanowiska to: inżynier procesu, specjalista ds. planowania produkcji, inżynier jakości, specjalista ds. logistyki, koordynator projektów, menedżer produkcji (po zdobyciu doświadczenia). Wielu absolwentów zdobywa też certyfikaty zawodowe: CAD/CAM (SolidWorks, CATIA, AutoCAD), szkolenia z systemów ERP (SAP, IFS), certyfikaty Lean Manufacturing (żółty pas, zielony pas), audyt wewnętrzny ISO 9001, które zwiększają ich atrakcyjność na rynku pracy i otwierają drzwi do stanowisk kierowniczych. Po studiach warto także rozważyć zdobycie uprawnień budowlanych, które znacząco poszerzają możliwości zawodowe. Rynek pracy dla inżynierów produkcji jest stabilny i przyjazny. Zarobki na początku kariery oscylują wokół 4000…5500 zł brutto (młodszy specjalista). Po kilku latach doświadczenia można liczyć na 5500…8000 zł (inżynier procesu) lub 6000…9000 zł (specjalista ds. planowania/logistyki). Kierownicy produkcji zarabiają 7000…12 000 zł, menedżerowie produkcji i kierownicy zakładów – 10 000…20 000 zł. Konsultanci ds. optymalizacji produkcji mogą liczyć na 8000…15 000 zł. Wraz z rozwojem automatyzacji, cyfryzacji i koncepcji Industry 4.0 część prostych zadań planistycznych znika, ale równocześnie pojawiają się nowe role: data analyst w produkcji, digital manufacturing engineer, supply chain optimizer.
To dowód, że zawód ewoluuje, zamiast znikać.
ZIP nie jest kierunkiem ekstremalnie trudnym, ale nie jest też spacerkiem. Choć nie uchodzi za skrajnie wymagający, studia rzadko kończy 100% osób rozpoczynających naukę. Najczęstsze przyczyny rezygnacji to niedopasowanie oczekiwań do faktycznego profilu kierunku („Myślałem, że będzie więcej warsztatu, a tu same slajdy o zarządzaniu” albo odwrotnie: „Po co mi ta cała mechanika, ja chcę zarządzać ludźmi”), trudności z przedmiotami ścisłymi (królowa nauk i wytrzymałość materiałów eliminują pierwszych rozczarowanych) oraz rozczarowanie niewielką ilością twardej inżynierii lub przeciwnie, nadmiarem zagadnień ekonomicznych. Osoby, które wytrwają i zachowają systematyczność, zazwyczaj kończą studia bez większych problemów na dalszych etapach kształcenia. Szacunkowo ze stu osób, które zaczynają, kończy około 60–70. Nie najgorzej, biorąc pod uwagę, że kierunek wymaga łączenia dwóch światów: techniki i zarządzania.
Zarządzanie i inżynieria produkcji kształci interdyscyplinarnych specjalistów. Ludzi, którzy potrafią zaprojektować proces, policzyć jego koszty, zarządzać zespołem i wdrożyć ulepszenia. Dobry inżynier produkcji nie tylko pilnuje, żeby wszystko działało. Widzi, gdzie można działać lepiej, szybciej i taniej. To kierunek dla osób, które lubią łączyć technikę z organizacją, analizować procesy i usprawniać je. Dla tych, którzy nie boją się ani liczb, ani ludzi. Zarządzanie i inżynieria produkcji to nie tylko zawód. To sposób myślenia o świecie, w którym każdy proces można zrobić lepiej, jeśli tylko wiemy, jak go zmierzyć i zrozumieć. Zapraszamy na studia, bo doskonała produkcja nigdy nie jest dziełem przypadku.
Michał Pacholski