Chemia budowlana

Chemia budowlana
Do chemii trzeba czuć chemię, choć kto ją skończył, ma też kilka siwych włosów więcej i sporo nieprzespanych nocy przed niejedną sesją. Są jednak i tacy, których miłość do chemii poszła tak daleko, że niestraszna im siwizna, a na senność mają swoje sposoby. Te osoby postanawiają specjalizować się w konkretnej dziedzinie, wybierając wąską dróżkę. Jedną z nich jest chemia budowlana.

Chemia budowlana to kierunek interdyscyplinarny, realizowany na niewielu uczelniach. Mają ją w swojej ofercie: Politechnika Krakowska, Akademia Górniczo-Hutnicza, Politechnika Łódzka i Gdańska. Trzy ostatnie współpracują ze sobą, tworząc dla studentów ciekawą opcję rozwijania umiejętności pod okiem najlepszych specjalistów z danej dziedziny.

Można by powiedzieć, że to nic odkrywczego, bo przecież taka jest idea studiowania - aby mistrz kształtował ucznia. I nic się w tej kwestii nie zmienia, poza tym, że uczelnie, działając w porozumieniu, tworzą warunki umożliwiające naukę na każdej z nich niemalże jednocześnie, ostatecznie dając możliwość dokonania wyboru miejsca uzyskania dyplomu. A to wszystko w przeciągu trzech lat "inżynierki". Ten ciekawy zabieg nie jest nowością, bo np. w przypadku nauki architektury można dziś studiować zarówno pod okiem inżynierów z politechniki, jak i profesorów z Akademii Sztuk Pięknych. Z pewnością to jednak bardzo interesujące rozwiązanie, nad którym warto się pochylić i rozważyć, czy spełnia ono cele, które stawia sobie student.

 

Struktura "triumwiratu"

Chemia budowlana studiowana w tego rodzaju „triumwiracie” to siedem semestrów studiów inżynierskich na trzech uczelniach. Po ich ukończeniu czas na "magisterkę", która trwa trzy semestry. Jednak by o tym myśleć, student zacząć musi od określenia "szkoły pierwszego wyboru", na której realizować będzie podstawę programową „inżynierki”. Na tej uczelni spędzi cztery semestry, w trakcie których trzy poświęcone są treściom podstawowym, a jeden specjalistycznym. Na tym ostatnim etapie, w ramach wybranej specjalizacji, każda z uczelni przekazuje studentowi ekspercką wiedzę, w której się specjalizuje i która wyróżnia ją na tle innych szkół technicznych. Tak jak w ciągu pierwszych trzech semestrów treści pokrywały się z tymi, które podają uczelnie partnerskie, tak w końcówce drugiego roku wydziały wykładają już według autorskich programów. W kolejnym semestrze przychodzi czas na "przeprowadzkę" do innego miasta, w którym uzupełniana będzie wiedza specjalistyczna pod okiem ekspertów zatrudnianych przez daną szkołę, by w kolejnym realizować treści przypisane do danej specjalizacji w trzecim z partnerskich wydziałów.

Następny krok to dyplomowanie. Tutaj student sam już podejmuje decyzje o tym, gdzie chciałby je realizować. Czas ten zapełniają wykłady, połączone z pracą w laboratorium lub w firmie komercyjnej, związanej umową ze szkołą. Tym samym odbywa się staż zawodowy.

To wszystko w przeciągu trzech lat. Czy warto tak się przemieszczać? Jakie daje to perspektywy? Czy faktycznie powstaje efektywny sposób studiowania?

Uczelnie przekonują, że tak. Zapewniają na swoich stronach, że specjalistów chemii budowlanej kształci się w niewielu miejscach, a są oni bardzo potrzebni. Ten innowacyjny sposób nauczania ma być także najbardziej optymalny ze względu na to, że student otrzymuje możliwość czerpania z tego, co najlepszego są w stanie zaproponować aż trzy uczelnie, a nie tylko jedna. Daje to szansę obcowania z wieloma ekspertami, a tym samym zgłębiania wiedzy w sposób kompletny. To także unikalna możliwość dokonania ostatecznego wyboru, w jakim laboratorium lub w której firmie zdobywać będzie się wiedzę praktyczną. Należy też wspomnieć o tym, że firmy podejmujące współpracę z uczelniami są rzeczywiście zainteresowane zatrudnianiem specjalistów z danej dziedziny. Tworzy to, przynajmniej teoretyczną, perspektywę szybkiego znalezienia pracy w tych właśnie przedsiębiorstwach.

 

Wysokie wymagania

Studia w tego rodzaju formacie są wciąż stosunkowo "świeżą” propozycją, bo zostały uruchomione w roku 2011 r. Póki co obietnice ich organizatorów nie tak łatwo zrewidować, gdyż potrzeba na to jeszcze kilku lat. Spytaliśmy więc o opinie i poprosiliśmy o informacje najbardziej zorientowanych, a więc tych, którzy zaryzykowali i naukę taką podjęli.

Edukacja kręci się tu głównie w obrębie matematyki, fizyki i chemii.

W zasadzie z "Królową nauk" studenci mają do czynienia bez przerwy, gdyż umiejętność sprawnego dokonywania obliczeń pozostaje tu na wagę złota i trzeba ją wykorzystywać na każdym kroku. W wersji podstawowej serwuje się jej 120 godzin na pierwszym stopniu.

Zdobywanie wiadomości z zakresu fizyki i chemii jest równie kluczowe. Specyfika materiałów, nad którymi się pracuje, uwzględnia ich właściwości fizyczne i chemiczne, więc absolwent tego wydziału musi koniecznie posiadać w tym obszarze pełny zakres wiedzy. Przed studentami jest więc 60 godzin fizyki i ok. 400 chemii, w różnych wydaniach, w tym: metody badania związków chemicznych, chemia i biotechnologia środowiska, chemia krzemianów, termodynamika chemiczna, surowce i procesy technologii chemicznej, chemia fizyczna, inżynieria chemiczna, chemia nieorganiczna, chemia organiczna, chemia analityczna. Wykładane treści w dużej mierze pokrywają się z tymi, które przyswajają studenci na takich kierunkach, jak: chemia, technologia chemiczna, inżynieria materiałowa, towaroznawstwo czy technologia tworzyw sztucznych. Dzięki temu absolwenci zdobywają szeroki zakres wiedzy z zakresu chemii fizycznej, organicznej, nieograniczonej i analitycznej. Swobodnie poruszają się po tematyce chemii polimerowych materiałów budowlanych, surowców i procesów biotechnologicznych, kontroli jakości produktów i ochrony środowiska w technologii chemicznej.

W trakcie nauki należy się też oczywiście spodziewać wielu godzin "laborków". Te często spędzają sen z powiek, ale dostarczają dużej ilości praktycznych umiejętności.

Ogólnie studia należą raczej do wymagających. Ciężko określić przedmiot, który wybijałby się pod kątem trudności. Dużo zależy od wykładowcy, a tak naprawdę wszystkie stawiają przed studentami wysokie wymagania.

 

Szansa w partnerach

Uczelnie wiele obiecują studentom odnośnie zatrudnienia. Praca ma na nich czekać przy przetwórstwie i modyfikacji materiałów wykorzystywanych w przemyśle budowlanym oraz przy wytwarzaniu technologii i recyrkulacji odpadów. Przeglądając jednak w Internecie oferty, natykamy się głównie na ogłoszenia skierowane do niewykwalifikowanych pracowników lub techników. Gros ogłoszeń dotyczy również doradców i przedstawicieli handlowych. Tu z pewnością znajdą dla siebie miejsce niektórzy absolwenci omawianego kierunku studiów, mogąc liczyć na wynagrodzenie oscylujące w okolicach średniej krajowej. Jeśli jednak chodzi o pracę stricte w branży chemii budowlanej, największą szansę stanowi wspominane zatrudnienie w firmach partnerskich szkół wyższych. To one szukają specjalistów, których przejmują po uzyskaniu przez nich dyplomów. Należy jednak pamiętać, że liczba miejsc nie jest nieograniczona, dlatego też nie trafią tam wszyscy zainteresowani.

Wybierając się na chemię budowlaną, należy zwrócić uwagę na fakt, że niektóre uczelnie w roku akademickim nie otwierają tego kierunku z powodu braku kandydatów. Z czego wynika ten brak zainteresowania? Być może chodzi o to, że mówimy o bardzo wąskiej specjalizacji, która wymaga od studentów zainwestowania dużej ilości czasu w naukę, i to nienależącą do najłatwiejszych. W przypadku tak wąskiej specjalizacji możliwości podjęcia pracy pozostają w jakiś sposób ograniczone. O ile budownictwo wciąż potrzebuje fachowców wszelkiej maści, o tyle liczba stanowisk pracy dla chemików wyspecjalizowanych w przemyśle budowlanym jest ograniczona.

Pasjonatom tej dziedziny nauki pozostaje po prostu liczyć na to, że jednak znajdzie się dla nich zatrudnienie w branży. Absolwenci mogą poszukiwać pracy także w innych gałęziach przemysłu, związanych z szeroko pojętą chemią. Z pewnością ułatwi im to szeroki zakres wiedzy i umiejętności, w który zostają wyposażeni w trakcie studiów.