Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Król Android

Król Android
Najpierw cię ignorują. Potem się śmieją. Później z tobą walczą. A na końcu wygrywasz. To dość znane stwierdzenie idealnie pasuje do historii mobilnego systemu operacyjnego Android.
1. Apple kontra Android…

Android, rozwijany przez Google’a, oraz system iOS firmy Apple (1) są obecne w 99,6% smartfonów sprzedawanych na świecie, przy czym zdecydowaną przewagę ma bohater tego artykułu. Dane, obejmujące czwarty kwartał 2016 r., podała firma badawcza Gartner (2). Zgodnie z jej raportem w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku sprzedano na świecie łącznie prawie 432 mln smartfonów. 352 mln z nich opartych było na systemie Android (81,7%), zaś 77 mln (17,9%) - na systemie firmy Apple.

2. Globalna sprzedaż smartfonów w czwartym kwartale 2015 i 2016 r., w kolejności systemów operacyjnych (źródło: Gartner, luty 2017)

Oferta Google’a była jedynym mobilnym systemem operacyjnym, który w 2016 r. powiększył swój udział rynkowy. Dla przykładu, Apple odnotowało w ciągu roku 5,2% spadku popularności iPhone’ów oraz iPadów, podczas gdy ogólny udział Androida wzrósł o ponad 3% - do prawie 85% (mówimy o liczbie wszystkich urządzeń działających na rynku, a nie tylko o sprzedaży w danym okresie). Liczba smartfonów obsługiwanych przez niego sięga w skali globalnej 84,6%, jak wynika z szacunków i badań innej firmy - Strategy Analytics.

3. Zmiany w udziałach rynkowych platform mobilnych

W trwającej od szeregu lat ekspansji (3) Androida wydatnie pomaga w ostatnim okresie grupa chińskich producentów, takich jak Oppo, BBK, Huawei, ZTE, Xiaomi i Lenovo, szybko zdobywających rynki na całym świecie. Atak Chińczyków produkujących urządzenia mobilne widać wyraźnie w danych Gartnera dotyczących sprzedawanego w ostatnim kwartale 2016 r. sprzętu konkretnych marek (4).

4. Globalna sprzedaż smartfonów czołowych producentów - w 2015 i 2016 r. (źródło: Gartner, luty 2017)

Uważa się, że główną przyczyną dominacji Androida jest rosnący popyt na niedrogie urządzenia w krajach takich jak Chiny, Indie i państwa Afryki. Wprawdzie globalne tempo wzrostu sprzedaży smartfonów zwalnia, ale są za to odpowiedzialne jedynie Europa i Ameryka Północna. Wciąż istnieją tymczasem ogromne obszary świata z niezaspokojonym apetytem na inteligentne aparaty telefoniczne. To głównie Azja i Afryka.

Podczas gdy Android ma się dobrze, jego konkurencja - czyli m.in. Windows Phone firmy Microsoft oraz system operacyjny BlackBerry - odnotowała w ubiegłym roku spadek popularności aż o 84,1%. Najczęściej stosowanym softem dla telefonu pozostaje więc Android i stwierdzenie to prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie prawdziwe. Ciekawostkę stanowi fakt, że niemała część kawałka tortu Androida dostaje się firmie… Microsoft. Gigant z Redmond rokrocznie inkasuje bowiem od Google’a 2 mld dolarów - tytułem praw patentowych do rozwiązań stosowanych w systemie Android.

Nokia nie śmiała się ostatnia

System Android utożsamia się obecnie z Google. Jednak wyszukiwarkowy potentat wcale nie jest jego autorem - w 2005 r. kupił Android Inc., niewielką firmę z Kalifornii, która była w posiadaniu praw do systemu. Wcześniej Androida mógł kupić Samsung, ale uznał, że mu się taki produkt nie przyda.

Dwa lata po przejęciu przez Google’a dyrektorzy Nokii oznajmili, że nie wydaje im się, aby Android miał stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla ich pozycji na rynku. W 2008 r. powszechna była opinia, że Android rychło padnie. Szydercze opinie na jego temat wygłaszano dość często jeszcze nawet w 2010 r. Publicznie naśmiewał się z niego m.in. szef Nokii, Anssi Vanjoki.

Pierwsza wersja Androida była bardzo podobna do systemu zarządzającego aparatami marki BlackBerry. System opiera się na rozwiązaniach Linuxa. Jego jądro oraz niektóre inne zaadaptowane komponenty opublikowane są na licencji GNU GPL. Nie zawiera jednak kodu pochodzącego z projektu GNU. Cecha ta odróżnia Androida od wielu innych istniejących obecnie dystrybucji Linuksa (określanych zbiorczo mianem GNU/Linux).

5 listopada 2007 r. założono Open Handset Alliance, czyli konsorcjum, w którego skład wchodzą m.in. Google, HTC, Intel, Motorola, Qualcomm, T-Mobile, Sprint Nextel oraz NVIDIA - z myślą o rozwoju otwartych standardów dla telefonii mobilnej. Wraz z ogłoszeniem powstania OHA zaprezentowano platformę Android. Podczas Mobile World Congress 12 lutego 2008 r. Google pokazało co najmniej trzy działające prototypy wyposażone w Androida. Pierwszym telefonem z tym systemem operacyjnym stał się HTC Dream, w Polsce sprzedawany pod marką Era G1.

Od tamtego momentu przed siedzibą Google’a co jakiś czas wyrastają kolejne posągi, symbolizujące następne wersje systemu Android. Opowiadana przez nie historia jest słodka i przypomina wystawę w cukierni, gdyż, jak wiadomo, kolejne wersje odnoszą się do różnych rodzajów deserów i słodyczy. W sierpniu ubiegłego roku odbyła się premiera najnowszego mobilnego systemu operacyjnego od Google’a - Android 7.0 Nougat (5).

5. Oznaczenia kolejnych wersji Androida

Pojawił się w nim pełnoprawny multitasking, pod postacią trybu obsługi wielu okien. Multi-Window przewijał się już wprawdzie przez deweloperską wersję Android Marshmallow, jednak ostatecznie nie trafił do jego oficjalnego wydania. Tryby oszczędzania energii znajdowały się już w różnych smartfonach, ale zawsze były to rozwiązania wdrażane indywidualnie, przez każdego z producentów smartfonów osobno. Tym razem za zaimplementowanie takiej funkcji zabrało się samo Google. Nougat oferuje również odpisywanie na wiadomości z poziomu powiadomień i nowe centrum powiadomień. Funkcja ta znana jest doskonale użytkownikom smartfonów z Windowsem, jednakże na Androidzie gości dopiero teraz.

Jedną z ważniejszych nowości jest dyskretniejsze niż dotąd eksponowanie informacji o dostępnych aktualizacjach. Nowy Android wprowadza funkcję aktualizacji w tle, które nie powinny w żaden sposób wpływać na wydajność systemu - pobierane są bowiem na osobną partycję systemową, z poziomu której odbywa się później ich instalacja. Aby ją sfinalizować, należy zrestartować smartfona - czynność ta nie będzie jednak wymuszona na użytkowniku, podobnie jak w przypadku aktualizacji w tle przeglądarki Chrome.

Do tej pory mieliśmy w Androidzie ograniczony wpływ na rozmiar poszczególnych elementów interfejsu. Zmieniać mogliśmy wielkość wybranych widżetów, a w menu ustawień - korygować rozmiar fontów. Android 7.0 Nougat wprowadza pożyteczną nowość w postaci możliwości zmiany rozmiaru wszystkich elementów wyświetlanych na ekranie w dowolnym momencie, w pięciostopniowej skali wielkości.

W najnowszej wersji także menu ustawień przeszło proces gruntownego odświeżenia, który miał na celu uczynić go przystępnym dla początkujących użytkowników. Oprócz czytelniejszego podziału na sekcje, wprowadzono funkcję wyświetlania sugestii dotyczących zmian najważniejszych ustawień, a także podgląd kluczowych funkcji i ich statusu, wchodzących w skład każdego z podmenu.

Ekspansja wśród elektroniki użytkowej

Smartfony to jednak dopiero początek androidowego świata. System ma rozliczne wcielenia i zastosowania. Stał się tak powszechny, że w technologicznym świecie mawia się często: "Android jest wszędzie".

Google proponuje np. od kilku lat platformę dla noszonej elektroniki, na razie głównie dla tzw. inteligentnych zegarków, o nazwie Android Wear, czyli zmodyfikowaną wersję systemu operacyjnego dla urządzeń mobilnych. Interfejs bazuje na aplikacji "asystenta" mobilnego - Google Now. Prezentuje on powiadomienia oraz informacje, których użytkownik może w danej chwili potrzebować, np. prognozę pogody.

W celu propagowania nowego systemu nawiązano współpracę z wieloma producentami sprzętu elektronicznego, m.in. z firmami Asus, Broadcom, Fossil, HTC, Intel, LG, MediaTek, MIPS, Motorola, Qualcomm oraz Samsung. Jak wiadomo, zaowocowało to powstaniem wielu produktów, ze smartwatchami na czele (6). Android Wear znajdziemy w tak popularnych modelach, jak Asus ZenWatch 2 czy Huawei Watch.

6. Smartwatche z systemem Android Wear

Pierwszą marką, która na poważnie zaczęła wykorzystywać Androida w kompaktowych aparatach fotograficznych był Samsung. Dzięki produkcji fotografi cznych smartfonów Galaxy Zoom, koreański producent mógł łatwo zastosować rozwiązania w tradycyjnych aparatach. Niestety, połączenie nie zachwyciło nabywców, a seria Galaxy Camera szybko zniknęła z rynku. Oferowany pod marką Lumix model CM1 również nie doczekał się kontynuacji. Można by nawet powiedzieć, że Android w fotografii nie zabłysnął, gdyby nie drobny fakt: rządzi w segmencie najpopularniejszych foto-aparatów-smartfonów.

Android stał się ulubionym systemem wśród chińskich producentów przenośnych konsol do gry. Prawdziwym przełomem w rozgrywce za pomocą Androida miała być OUYA. Niestety, urządzenie reklamowane jako pogromca współczesnych konsol nie spotkało się z przychylnym przyjęciem. Aktualnie najpopularniejszą konsolą na Androidzie wydaje się być Nvidia Shields TV Base.

Czytniki e-booków, ze względu na specyficzną budowę, zazwyczaj są oparte o autorskie oprogramowanie. Kilku producentów zdecydowało się jednak na wykorzystanie zmodyfikowanego Androida. Do atutów można w tym użyciu zaliczyć zwiększoną intuicyjność, kompatybilność oraz dostęp do aplikacji. Przykładem czytnika e-booków z Androidem jest np. dostępny na polskim rynku inkBook 8.

Samsung już w 2014 r. wprowadził Androida do swoich drukarek. Intuicyjny interfejs oraz kompatybilność ze smartfonami wydają się być bardzo dużymi zaletami. Android pojawiał się przez kolejne lata w modelach biznesowych, również tych dostępnych w Polsce.

Inteligentne telewizory z Androidem to już jedno z popularniejszych rozwiązań na rynku. Zalety takiego połączenia są oczywiste. Wysoki stopień kompatybilności, bogata baza aplikacji oraz duża intuicyjność przyciągają potencjalnych klientów. Telewizory wyposażone w Androida to przede wszystkim konstrukcje SONY i Philipsa.

Z kolei pierwszy model lodówki, który wyposażono w system Android, zadebiutował na rynku już w 2013 r. Była to konstrukcja Samsunga, oznaczona symbolem T9000. Urządzenie nie stało się hitem rynkowym, ale skutecznie przyciągnęło uwagę entuzjastów nowinek technologicznych. Produkty tego typu z Androidem tworzy też ostatnio firma Heier, choć jej lodówka z dwoma ogromnymi wyświetlaczami pracującymi pod kontrolą popularnego systemu dostępna jest na razie wyłącznie w Chinach.

Wejście w świat pecetów

Z Androida można korzystać w różny sposób na komputerach osobistych. Za najlepszą wersję tego systemu na pecety uchodzi Remix OS (7). Produkt firmy Jide nie jest jedynie graficzną nakładką - to pełnoprawny system. Zbudowano go na bazie Androida Lollipop, nic więc dziwnego, że oprogramowanie na pierwszy rzut oka graficznie mocno przypomina produkt od Google’a. W rzeczywistości jednak oferuje znacznie więcej. Najistotniejszą różnicę stanowi możliwość jednoczesnej pracy w wielu oknach, a także rozwijany pasek zadań, bardzo podobny do tego, który znamy chociażby z menu Start w Windows. Dzięki infrastrukturze opartej na Androidzie, Remix OS bez problemu radzi sobie z komendami wydawanymi dotykowo, choć wszystkie operacje można wykonywać także za pomocą myszy i klawiatury.

7. Ekran pecetowego systemu Remix OS

System Remix OS w swojej podstawowej funkcjonalności nie różni się niczym od innych rozwiązań przeznaczonych dla komputerów osobistych. Po jego uruchomieniu możemy swobodnie korzystać z dostępnych aplikacji, pakietów biurowych, oglądać filmy czy surfować po Internecie. Zastosowane komendy oraz interfejs także nie odbiegają od tego, do czego się przyzwyczailiśmy. Poszczególne ikony dowolnie rozmieszczamy i przeciągamy na pulpicie, listę dostępnych opcji uzyskujemy po kliknięciu prawym przyciskiem myszy, natomiast wielkość okien aplikacji lub menedżera plików dopasowujemy do własnych preferencji.

Zawsze tam, gdzie innowacje

Jak widać, Android już dawno przekroczył granice świata smartfonów i tabletów. Jego pozycję wzmacnia dodatkowo to, że wykorzystywany jest w wielu urządzeniach, które zwracają uwagę innowacyjnością, stanowią technologiczne przełomy. Śmiało można powiedzieć, że to system w awangardzie zmian i postępu technologicznego.

Popatrzmy chociażby na prezentowany na słynnych targach CES 2017 supercienki telewizor Xiaomi Mi TV 4 (8). Jego grubość nie przekracza 5 mm, ma czterordzeniowe, 64-bitowe procesory, system dźwięku Dolby Atmos oraz ekran pracujący w rozdzielczości 4K UHD. Chiński producent zastosował tu system Android z nakładką producenta wyposażoną w Patch Wall, czyli element analizujący oglądane przez widza treści i wyświetlający na ich podstawie własne propozycje.

8. Ultracienki telewizor Xiaomi Mi TV 4

Innym przykładem wyróżniającego się urządzenia są słuchawki Streamz Media. Wyposażono je w procesor o taktowaniu 1,6 GHz, moduły łączności Wi-Fi i Bluetooth, pamięć do zapisu danych (4 GB) plus slot na karty. Pozwala to na odtwarzanie muzyki z kilku źródeł, w tym z własnej pamięci oraz słuchanie internetowego radia z telefonu lub telewizora. Zamiast "urządzenia peryferyjnego" mamy więc tu coś, co chce zastąpić sprzęt, na którego peryferiach miałoby pracować. Gdyby dodać do tego wizję, czyli np. okulary z wyświetlaczem, mielibyśmy już właściwie pełnowartościowy komputer/tablet. I to wszystko pod zarządem Androida.

Innowacyjne rozwiązania oparte na Androidzie są dostępne w samochodowych centrach rozrywki. Przykładem mogą być zestawy Parrot Asteroid. Hyunaudai 2015 Sonata był pierwszym modelem produkowanego seryjnie samochodu napędzanego… no, może jeszcze nie napędzanego, ale w każdym razie obsługiwanego przez system operacyjny Android Auto (9). Ten ostatni to system tzw. infotainmentu (łączącego w sobie informację z rozrywką) i odpowiedź firmy Google na koncepcję CarPlay, rozwijaną przez Apple, opartą na iOS.

9. Wnętrze Sonaty z Android Auto

Android Auto oferuje możliwość głosowego zarządzania w trakcie jazdy szeregiem aplikacji, w tym Google Maps, komunikatorem, telefonem i odtwarzaniem muzyki. Z systemem współpracują również "nie-google’owe" appki - iHeartRadio, Spotify, TuneIn, NPR, Stitcher i Skype. Do właściwej integracji systemu wymagany jest również Android 5.0 Lollipop lub nowsze wersje w smartfonie użytkownika-kierowcy.

System dostępny jest na razie dla modeli Sonaty wyposażonych fabrycznie w nawigację. W najbliższych miesiącach będą go jednak mogli załadować właściciele kilku innych modeli Hyundaia. Koreański producent to zresztą nie jedyna firma zainteresowana Androidem Auto. Nad wprowadzaniem tego rozwiązania pracują również takie marki, jak Audi, Bentley, Honda, Ford i Nissan. Ostatnio Ford zapowiedział wręcz, że wszystkie modele z roku 2017 zostaną wyposażone w Apple CarPlay oraz Android Auto.

Niebezpieczny jak Android

Najpopularniejszy mobilny system jest też, niestety, najczęstszym celem ataków hakerskich, wirusów i innych cyberzagrożeń (10). To prawdziwa zmora jego użytkowników. Firma F-Secure w ubiegłym roku otrzymywała do analizy ok. 9 tys. zakażonych próbek każdego dnia!

10. Atak androidowych wirusów - wizja artystyczna

Z kolei wg niemieckiego laboratorium antywirusowego AV-TEST od stycznia 2013 r. zanotowano już łącznie ponad 15 mln próbek złośliwego oprogramowania na system Android. Rekordowa liczba zagrożeń przypadła na okres między majem a lipcem 2016 r., a tylko w czerwcu otrzymano ponad 1,5 mln próbek do analizy. Liczba zakażonych plików w 2015 r. wyniosła ok. 4,5 mln. W 2016 r. do sierpnia było ich już ponad 7 mln.

Problem Androida z bezpieczeństwem polega w dużej mierze na braku masowych, regularnych aktualizacji systemu. W sierpniu 2016 r. z wersji 6.0 Marshmallow korzystało zaledwie 18,7% użytkowników, tymczasem w przypadku Apple iOS już po kilku dniach od wprowadzenia nowej wersji systemu stosuje ją ponad połowa użytkowników. Kolejnym ułatwieniem dla cyberprzestępców jest niski poziom autoryzacji aplikacji w sklepie Google’a oraz możliwość instalacji oprogramowania z niezaufanych źródeł.

W 2015 r. dominowały jeszcze aplikacje wysyłające SMS-y o podwyższonej opłacie - przestępcy czerpali z tego korzyści, konfigurując własny numer telefonu o podwyższonej opłacie. Zainfekowane urządzenie wysyłało na ten numer SMS-y na rachunek właściciela, a pieniądze ostatecznie trafiały do cybernapastnika.

Obecnie rośnie "popularność" innego rodzaju ataków. Choćby stosowania oprogramowania szyfrującego i wymuszającego okup, tzw. ransomware. Jego odmiany, takie jak np. Slocker, szyfrują w urządzeniu obrazy, dokumenty i pliki wideo, po czym wyświetlają wiadomość oskarżającą użytkownika o złamanie prawa poprzez odwiedzanie stron pornograficznych. Oprogramowanie żąda zapłacenia kary w wysokości 500 dolarów, aby odblokować sprzęt, a w celu zastraszenia pojawia się komunikat, że pozyskano zdjęcie użytkownika i znane jest jego położenie.

Jedną z możliwości odparcia ataku stanowi system antywirusowy na urządzenia mobilne. Eksperci przekonują jednak, że dodatkową ochronę zapewnia VPN (wirtualna sieć prywatna), czyli aplikacja, która zabezpiecza połączenia odpowiednim kluczem szyfrującym. Jeżeli nawet haker będzie próbował przechwycić nasz ruch, dzięki odpowiedniemu algorytmowi szyfrującemu nie będzie go w stanie odczytać, jak wyjaśnia Michał Iwan, dyr. zarządzający F-Secure w Polsce. VPN ukrywa prawdziwy adres IP, pozwala również zmienić naszą domniemaną lokalizację. Rozwiązania tego typu wyposażone są też w ochronę przed złośliwym oprogramowaniem, które automatycznie blokuje strony ze szkodliwym kodem.

I jeszcze więcej zagrożeń

Liczba nowych wirusów to nie wszystko. Okazuje się bowiem, że powstaje wiele nowych typów złośliwego oprogramowania. Cyberprzestępcy coraz częściej na urządzenia mobilne przenoszą rozwiązania znane do tej pory z komputerów. Pojawił się już pierwszy bootkit, czyli wirus działający podczas uruchamiania systemu. Jest to o tyle uciążliwy malware, że sposób, w jaki działa, utrudnia jego proste usunięcie. Powstał również pierwszy trojan, który wykorzystuje anonimową sieć Tor, czy trojan bankowy na Windowsa, przenoszący się również na telefony z Androidem. Dostępny jest już nawet malware używany do wydobywania kryptowalut, w tym popularnego bitcoina.

Na początku grudnia 2014 r. analitycy ds. bezpieczeństwa firmy Doctor Web zauważyli nowy złośliwy program atakujący smartfony i tablety - Android. BankBot.34.origin. Okazało się, że umie on kraść z zainfekowanych urządzeń nie tylko prywatne dane użytkowników, ale również pieniądze, pobierane z kont bankowych i mobilnych. Potem media doniosły o wyjątkowo złośliwym wirusie Android/Smssend, który zmienia normalne aplikacje, wykorzystuje je do wykradania danych, rozsyła wiadomości, łączy się z płatnymi, drogimi usługami i szpieguje użytkownika. Wszystko to oczywiście bez wiedzy tego ostatniego. W tanich smartfonach z Androidem pojawiają się nawet wirusy preinstalowane, takie jak chiński DeathRing, który znajduje się w fabrycznym oprogramowaniu aparatu - niedające się odinstalować.

I tak już od lat, nieomal codziennie, z narastającą częstotliwością. Nieustannie bombardują nas informacje o złośliwych i przestępczych programach atakujących mobilne urządzenia. A imię ich legion, można by powiedzieć, bo liczba tych wirusów, robaków i innych zagrożeń dla maszyn z systemem operacyjnym Android rośnie w takim tempie, że najbardziej doświadczeni spece od bezpieczeństwa, którzy niejedno już widzieli, zaczynają łapać się za głowę.

Specjaliści po raz pierwszy dostrzegli ogrom zagrożeń czyhających na użytkowników Androida w roku 2011. W roku 2012 wirusy, robaki i trojany rozwijały się, a w kolejnym osiągnęły dojrzałość. W roku 2014 mobilne szkodliwe oprogramowanie zaczęło już mieć istotny aspekt finansowy. Cyberprzestępcy dostrzegli szansę na spore pieniądze, jakie można pozyskać mobilną drogą.

Firmy specjalizujące się w bezpieczeństwie urządzeń i systemów mobilnych, takie jak np. Lookout z San Francisco, ostrzegają, że ogromna liczba smartfonów i tabletów z systemem Android jest już - lub wkrótce będzie - dosłownie "zniewolona" przez złośliwe oprogramowanie, pozwalające hakerom na całkowitą kontrolę nad tysiącami lub nawet milionami urządzeń.

Lookout jako przykład podawała konkretny program, o nazwie NotCompatible, oczywiście nie jedyny tego typu na świecie. NotCompatible po opanowaniu telefonu lub tabletu wykorzystuje go jako narzędzie do dystrybucji spamu lub ataków na strony internetowe. Przedstawia się użytkownikowi jako aktualizacja systemu Android. Jeśli "nieszczęśnik" dokona aktualizacji, oprogramowanie instaluje się i zamienia urządzenie w niewolnika hakerów. Złośliwy program pojawił się po raz pierwszy w 2012 r. i od tego czasu niezwykle się rozwinął, doskonaląc m.in. techniki unikania wykrycia.

Okazuje się nawet, że wirusy i robaki androidowe ewoluują szybciej, niż rośnie udział tego systemu w globalnym rynku. W marcu 2017 r. eksperci z firmy ESET odkryli nowe zagrożenie atakujące użytkowników Androida. Po zainfekowaniu smartfona lub tabletu, urządzenie zaczyna niespodziewanie... wydawać głos.

Objawy są takie: ni stąd, ni zowąd kobiecy głos informuje po chińsku o blokadzie ekranu z powodu infekcji urządzenia zagrożeniem ransomware. Okup nie jest wysoki - 40 juanów, czyli ok. 6 dolarów. Rzecz w tym, że trzeba najpierw zrozumieć komunikat. Eksperci z fi-rmy ESET odkryli funkcję "werbalną" w jednym z zagrożeń z rodziny Jisut (Android/LockScreen. Jisut). ESET najczęściej wykrywa to złośliwe oprogramowanie jako Android/Lockerpin, ze względu na jego drugą cechę - zdolność do zresetowania kodu PIN blokady ekranu.

Infekcja następuje w momencie otwarcia złośliwej aplikacji pobranej spoza Google Play i kliknięcia przycisku "Kliknij, by aktywować za darmo". Następnie ofiara proszona jest o przyznanie praw administratora dla złośliwego oprogramowania, przez co trudno później aplikację odinstalować. Poza blokadą wirus próbuje zdobyć dane do logowania do chińskiego serwisu społecznościowego QQ poprzez wyświetlenie fałszywego ekranu do logowania. Wpisana nazwa użytkownika i hasło zostają od razu przekazane atakującym. Złośliwy plik atakuje przede wszystkim chińskich użytkowników urządzeń z systemem Android, jednak eksperci nie wykluczają jego rozprzestrzenienia na inne kraje.

Bezpieczny Android - czy to możliwe?

Z jednej strony Android ma opinię niezbyt bezpiecznego systemu, z drugiej to właśnie on posłużył do tworzenia projektów prawdziwie bezpiecznych aparatów telefonicznych.

Sztandarowym przykładem jest Blackphone firmy Silent Circle (11), z niespotykanymi w innych tego rodzaju urządzeniach technikami ochrony prywatności. Konstrukcję aparatu oparto na specjalnej, zmodyfikowanej wersji Androida, w którym aplikacje odseparowane są od głównego systemu. Urządzenie przystosowane ma też być do platformy Android for Work Google’a, rozwijanej z myślą o klientach biznesowych.

11. Blackphone

Blackphone to nie jedyny pomysł na zwiększenie bezpieczeństwa systemu i urządzeń. Dominującą na rynku pozycję Android zawdzięcza m.in. swojej otwartości - każdy producent może korzystać z kodu Android Open Source Project bez ponoszenia opłat, a dopiero użycie usług Google Play wymaga podpisania odpowiednich umów. Ta otwartość to jednak czasami za mało, bowiem w standardowym Androidzie nie znajdziemy zbyt wielu funkcji związanych z bezpieczeństwem. Dlatego specjalny zespół złożony z Guardian Project, autorów sklepu F-Droid oraz grupy Copperhead postanowił rozpocząć zbiórkę środków na stworzenie otwartego i bezpiecznego, mobilnego ekosystemu złożonego z oprogramowania, usług, a także odpowiedniego sprzętu. Plany wyglądają obiecująco, a sukces zależy od zainteresowania użytkowników. Nowy projekt ma być połączeniem znacznie wzmocnionego kodu z AOSP, wolnego sklepu z aplikacjami i narzędzi do ochrony prywatności.

Grupa Copperhead ma w tej dziedzinie spore doświadczenie - opracowała Androida z AOSP, znacznie lepiej zabezpieczonego niż standardowy, wydawanego pod nazwą CopperheadOS i dostępnego dla niektórych urządzeń z serii Nexus (5, 6, 9, 5X i 6P). Jego system lepiej chroni przed exploitami i ewentualnym wykorzystaniem dziur zero-day. Oprócz tego oprogramowanie zawiera wszystkie wydawane przez Google łatki bezpieczeństwa i dodatkowe mechanizmy ochrony sieciowej (np. zaporę sieciową czy losowo nadawany numer MAC).

Modyfikacja skupia się na znacznie lepszych domyślnych ustawieniach (np. włączone szyfrowanie czy wykorzystanie osobnych haseł do odblokowania i odszyfrowania), standardowo nie zawiera również usług Google, które są opcjonalne. Wspomaga ją F-Droid - otwarty sklep z plikami APK dla Androida, gdzie znaleźć można wiele projektów ze świata otwartego oprogramowania. W jego zasobach dostępne są aplikacje wymagające dostępu root (np. do zaawansowanego sterowania urządzeniem), a także takie, które z jakiegoś względu nie podobały się firmie Google i usunięto je ze sklepu Play (np. blokery reklam).

Guardian Project zajmuje się natomiast aplikacjami zabezpieczającymi prywatność użytkownika - na swoim koncie ma m.in. Orbota i Tora dla Androida, bezpieczny komunikator ChatSecure czy też Obscura-Cam, szyfrującą wykonywane urządzeniem zdjęcia. W epoce służb inwigilujących obywateli na wszelkie możliwe sposoby taka modyfikacja nie powinna mieć trudności ze znalezieniem wielu zainteresowanych.

Celem całej grupy jest stworzenie platformy, z której będą mogli korzystać producenci sprzętu. Użytkownik decydujący się na tego typu opcję ma liczyć na maksymalnie bezpieczne rozwiązania dostępne już od samego wyciągnięcia urządzenia z pudełka. Idea wydaje się ciekawym pomysłem, w szczególności w świetle ostatnich dyskusji związanych z terroryzmem, szyfrowaniem danych, a także inwigilacją obywateli ze strony służb rządowych.

Inicjatywa stworzenia bezpiecznego Androida (12) - jeśli się powiedzie - może doprowadzić do powstania nowej generacji systemu lub do jego ewolucji w kierunku pożądanym przez użytkowników. I będzie to rzecz właściwie niezależna od Google’a. Gdy dodamy do tego większe bezpieczeństwo, ochronę prywatności i brak reklam, to pojawiłaby się bardzo ciekawa alternatywa dla dominującego głównego nurtu.

12. Bezpieczny Android - wizualizacja

Konkurencja dla Androida, czyli nowy… Android.

Mirosław Usidus