Giganci Big Tech w starciu - czy dla maluczkich wyniknie z tego coś dobrego?

Giganci Big Tech w starciu - czy dla maluczkich wyniknie z tego coś dobrego?
Dolina Krzemowa jest często traktowana jako monolit, rodzaj jednorodnego, potężnego (i groźnego przez swoją potęgę) organizmu, który występuje jako zjednoczona wspólnota interesów. Faktycznie tak bywa, gdy ktoś próbuje podważyć samą zasadę dominacji tych firm. Jednak są to zarazem normalne korporacje, które ostro walczą na rynku także ze sobą wzajemnie.

Przykładem takiej sytuacji były niedawne wydarzenia w Dakocie Północnej. Gdy tamtejsi ustawodawcy wpadli na pomysł wprowadzenia na terenie stanu przepisów zagrażających przychodom Apple i Google, obie te firmy zgodnie wysłały lobbystów i prawników do obrony swoich interesów. Projektowana ustawa miała im zakazać pobierania prowizji od wydawców aplikacji w sklepach Play Store i App Store.

Przeciw praktykom i pazerności, zwłaszcza Apple, protestowały firmy takie jak Epic Games, Spotify i Match Group, o czym pisaliśmy już kilka miesięcy temu w MT. Oskarżały gigantów Big Tech o praktyki monopolistyczne, gdyż twórcy appek tak naprawdę nie mają wyboru i muszą korzystać z dwu najbardziej popularnych platform mobilnych, iOS i Androida.

Dakota początkowo chciała wysłuchać skarg mniejszych graczy. Jednak potentaci reagowali szybko i zdecydowanie. Szczególnie Apple obawiał się, że będzie to niebezpieczny precedens, umożliwiający twórcom aplikacji unikanie opłat. Prawnicy przysłani z Cupertino grozili stanowi kosztownymi procesami sądowymi. Ten przemocowy argument zadziałał, gdyż lokalni politycy nie chcieli wydawać pieniędzy podatników na procesy z wielkimi firmami z Doliny Krzemowej. Wydaje się jednak, że to nie koniec, bo nie tylko w innych stanach, ale generalnie wszędzie narasta przekonanie, że trzeba walczyć z agresywnymi monopolami.

W ostatnim kwartale 2020 roku stany i rząd federalny USA złożyły wiele pozwów przeciwko firmom Big Tech Google i Facebook, zarzucając im nadużywanie ich pozycji. Pozwy pojawiły się po trwającym rok dochodzeniu kongresowym, którego kulminacją było lipcowe przesłuchanie, podczas którego prezesi Mark Zuckerberg z Facebooka, Sundar Pichai z Google'a, Jeff Bezos z Amazona i Tim Cook z Apple'a (1) zeznawali przed Kongresem. Teraz w trwających już procesach będą musieli tłumaczyć się, jak ich firmy wyeliminowały lub pokonały konkurencję, tłumiąc innowacje, degradując prywatność konsumentów i/lub doprowadzając do wzrostu cen dla reklamodawców, a w konsekwencji konsumentów.

Facebook obecnie ma ogromny pozew złożony wspólnie przez Federalną Komisję Handlu i 46 stanów. Zarzuca się w nim Facebookowi, że "nielegalnie utrzymuje" swój monopol na obszarze sieci społecznościowych. Jeśli chodzi o kupione przez niego aplikacje Instagram i WhatsApp, to zarzuty skupiają się na tym, że nie tyle się rozwijał, ile eliminował potencjalną konkurencję, nabywając te serwisy. Firmom, których nie mógł kupić, jak np. Vine, odciął dostęp do zasobów sieciowych Facebooka, do których inne firmy normalnie miały dostęp. Eksperci nie wykluczają, że sąd może ostatecznie nakazać oddzielenie WhatsAppa i Instagrama od Facebooka.

Departament Sprawiedliwości i dwanaście stanów oskarżają Google o monopolistyczne praktyki w dziedzinie wyszukiwania zasobów sieciowych. Głównie chodzi o systemy mobilne. Android jest związany z Google'em natomiast Apple otrzymuje od potentata wyszukiwarkowego wielkie kwoty za utrzymanie w systemie iOS wyszukiwarki Google jako domyślnej. Te wielkie pieniądze odcinają dostęp konkurencji. Inny pozew zarzuca Google, że daje wyższy ranking w wynikach wyszukiwania własnym pakietom produktów niż ofercie konkurentów. Wymaga to od marek płacenia Google za reklamy, jeśli chcą się pojawić wyżej w wynikach wyszukiwania. Jest jeszcze pozew stanu Teksas dotyczący reklam na stronach internetowych, a ściśle dominacji Google’a także w tej dziedzinie.

Apple vs. potężni koledzy

Podjęcie przez państwa i instytucje rządowe prawnej batalii z monopolami Big Tech nie jest niespodzianką. To niejako konsekwencja wzrostu potęgi wielkich z Doliny Krzemowej. Wyniki opisanych wyżej i wielu innych procesów w USA i na świecie będą ciekawe, ale jeszcze ciekawsze wydają się narastające konflikty i sprzeczności pomiędzy wielkimi firmami, które często występują ramię w ramię, ale także często, coraz częściej wchodzą sobie w drogę i coraz ostrzej walczą. Przedmiotem sporu są najczęściej dane i pieniądze, co we współczesnej gospodarce właściwie oznacza to samo.

Już dwa lata temu firma Apple, zirytowana tym, że Facebook i Google płacą użytkownikom dostępnych w AppStore aplikacji za udostępnianie danych, a gospodarz sklepu nic z tych transakcji nie ma, odebrała specjalne certyfikaty korporacyjne kolegom z Doliny Krzemowej. Nie mogła na razie zrobić więcej, gdyż ich aplikacje cieszą się ogromną popularnością. To jednak nie ta sama skala co Epic Games, którego Apple nie zawahała się zablokować czy Proton Mail, którego można było zaszachować.

Jednak już wtedy a może wcześniej Apple zapewne pomyślała o przygotowaniu alternatywnych, zwłaszcza dla Google ofert usług i aplikacji, choćby wyszukiwarki, tak by w razie kolejnego spięcia nie być skazaną na aplikacje firm, które nie przestrzegają jej zasad na jej platformie. Kolejne informacje zdają się potwierdzać strategię Apple dążącą do uwolnienia się od "konieczności" utrzymywania produktów kolegów w swoim ekosystemie aplikacyjnym. Jesienią 2020 r. pojawiły się doniesienia o tym, że Apple coraz intensywniej pracuje nad własną wyszukiwarką. Gdyby taka powstała i można było usunąć domyślność Google z urządzeń firmy, to byłby ogromny cios dla monopolu sąsiada z Doliny Krzemowej. Dla Apple najwyraźniej nieistotne są opłaty, który otrzymuje od Google za używanie jego wyszukiwarki, o czym wspominaliśmy wyżej.

2. Facebook kontra Apple

Głośnym echem w mediach odbił się też niedawny konflikt Apple z Facebookiem (2) dotyczący ustawień prywatności w nowej wersji systemu operacyjnego firmy z jabłkiem w logo. Zmiany wprowadzane przez Apple od wersji iOS 14 mają utrudnić Facebookowi śledzenie użytkowników i zamieszczanie reklam opartych na przeszłej aktywności online, czyli robić to, co jest istotą biznesu społecznościowego giganta. Szefostwo Apple zapowiedziało, że jest to krok w celu ochrony prywatności użytkowników, natomiast Facebook zwraca uwagę na "straty małych firm", które polegają na ukierunkowanych reklamach. Tim Cook, szef Apple, wygłosił pod koniec stycznia 2021 r. przemówienie otwierające unijną konferencję CPDP na temat ochrony danych, podczas której skrytykował model biznesowy Facebooka. Mówił o tym, że dla Facebooka ludzie nie są już klientami, ale raczej produktem, sprzedawanym reklamodawcom.

Są też inne pola potencjalnie ostrego starcia. Mark Zuckerberg na początku lutego 2021 przyznał, że spodziewa się "bardzo znaczącej konkurencji", jako że ambicje tech-giganta są zbieżne z tym, co planuje Apple, na przykład appki do przesyłania wiadomości czy okulary VR. Zuckerberg skrytykował iMessage Apple, sugerując, że oferuje słabsze zabezpieczenie prywatności niż WhatsApp Facebooka. Co więcej, według niego, dominacja rynkowa Apple w USA to wynik nieuczciwych praktyk.

Zuckerberg powiedział również, że Facebook i Apple prawdopodobnie staną się "bezpośrednimi rywalami" w zakresie zestawów do wirtualnej rzeczywistości. Facebook już oferuje zestawy Oculus, a obie firmy pracują nad okularami AR.

3. Microsoft vs. Google w Australii

Działania Apple najogólniej sprowadzają się do dążenia usunięcia uzależnień od cudzych produktów i pełnego panowania na własnej platformie. Także inni potentaci mają sprzeczne interesy, np. Google i Facebook rywalizują o budżety reklamowe. Microsoft chętnie zaoferował Australii swoją wyszukiwarkę Bing, gdy Google, zmuszany do płacenia wydawcom mediów z tego kraju, zagroził usunięciem swojej wyszukiwarki (3). Trudno więc mówić o jednomyślności i solidarności Big Tech w każdej sprawie. I to może być szansa dla wszystkich, którzy chcieliby powalczyć z monopolami.

Mirosław Usidus