Recykling chemicznych źródeł prądu

Recykling chemicznych źródeł prądu
e-suplement
Częsta sytuacja w każdym domu - zakupione niedawno baterie nie nadają się już do użytku. A może, dbając o ochronę środowiska, a przy okazji - o zasobność swojego portfela, nabyliśmy ładowalne akumulatory? Po pewnym czasie i one odmówią współpracy. Zatem do kosza? Zdecydowanie nie! Świadomi zagrożeń, jakie ogniwa powodują w środowisku, poszukamy punktu zbiórki.

Zbiórka

Z jaką skalą problemu mamy do czynienia? Raport Głównego Inspektora Ochrony Środowiska za rok 2011 podaje, że na polski rynek wprowadzono ponad 400 milionów sztuk ogniw i akumulatorów. W przybliżeniu tyle samo skończyło swój żywot.

Mamy więc do zagospodarowania ok. 92 tysięcy ton niebezpiecznych odpadów zawierających metale ciężkie (rtęć, kadm, nikiel, srebro, ołów) oraz szereg związków chemicznych (wodorotlenek potasu, chlorek amonu, dwutlenek manganu, kwas siarkowy). Gdy je wyrzucimy - po skorodowaniu powłoki - skażą glebę i wody. Nie róbmy takiego "prezentu" środowisku, a w konsekwencji sobie samym. Z tej ilości 34% trafiło do wyspecjalizowanych przetwórców. Wiele jest zatem jeszcze do zrobienia, a nie stanowi pocieszenia fakt, że nie tylko w Polsce?

Obecnie nie mamy już wymówki, że brak jest miejsc, gdzie można zostawić zużyte ogniwa. Każda placówka prowadząca sprzedaż baterii oraz ich wymianę ma obowiązek przyjąć je od nas (podobnie jak dzieje się ze starym sprzętem RTV i AGD). Także w wielu sklepach i szkołach wystawione są pojemniki, do których możemy wrzucić ogniwa. Zatem nie "rozgrzeszajmy" się i nie wyrzucajmy zużytych baterii i akumulatorów do śmieci. Przy odrobinie chęci znajdziemy punkt zbiórki, a same ogniwa ważą tak niewiele, że odniesienie na pewno nas nie zmęczy.

Ciąg dalszy artykułu "Recykling chemicznych źródeł prądu" znajdziesz w październikowym numerze magazynu Młody Technik

Recykling chemicznych źródeł prądu

Przeczytaj także
Magazyn