Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Najpiękniejsze, najsłynniejsze, kultowe - część 2

Najpiękniejsze, najsłynniejsze, kultowe - część 2
Przedstawiamy legendarne i wyjątkowe samochody, bez których trudno wyobrazić sobie historię motoryzacji. W drugiej części naszego zestawienia przypomnimy klasyki z lat 70., 80. i 90. XX w., najsłynniejsze auta ostatnich dwóch dekad, a także kultowe terenówki.

Każda epoka ma swoich bohaterów. Nie inaczej było w dziejach motoryzacji. W poprzednim numerze MT przedstawiliśmy auta-ikony z pierwszych dekad rozwoju motoryzacji, w tym artykule kontynuujemy naszą opowieść o samochodach unikalnych, pięknych i przełomowych. Poza kilkoma drobnymi wyjątkami legendarne auta w naszym zestawieniu prezentujemy chronologicznie. Oddzielnie omówione zostały samochody terenowe i nowe auta z potencjałem na klasyki. W nawiasach podajemy lata produkcji.

Datsun 240Z (1969-78)

240Z był jednym z najpiękniejszych samochodów sportowych lat 70. Ale miał również wiele innych zalet: umieszczony z przodu, ale napędzający tylne koła, sześciocylindrowy silnik o pojemności 2400 cm3 i mocy 150 KM, dzięki któremu auto rozpędzało się do 205 km/h, a setkę osiągało w 9,5 s; niezależne zawieszenie wszystkich kół, świetne właściwości jezdne. Auto było skierowane głównie na rynek amerykański, który wzięło szturmem - czas oczekiwania na zamówiony samochód dochodził do pół roku, a w ciągu czterech lat produkcji sprzedano ponad 156 tys. sztuk tego pojazdu.

Lancia Stratos HF (1972-74)

Legenda motorsportu, pierwsze auto skonstruowane od razu z myślą o rajdach. Dopiero potem, aby uzyskać homologację, wyprodukowano krótką serię wersji drogowej (w sumie 492 szt.). Za drapieżny, klinowaty design odpowiadało studio Bertone, a konkretnie słynny Marcello Gandini. Podobno kiedy Nuccio Bertone pojechał do siedziby Lancii, aby zaprezentować prototyp, jakiś nadgorliwy strażnik nie chciał go przepuścić na teren fabryki. Zniecierpliwiony Bertone po prostu wsiadł do stratosa i przejechał pod szlabanem, który był zawieszony wyżej niż sięgający nieco ponad udo dach auta.

Samochód miało zwartą konstrukcję klatkową z tylną ramą, na której osadzono centralnie silnik oraz zawieszenie. Dzięki bardzo krótkiemu rozstawowi osi i niewielkiej wadze był niezwykle zwrotny i zwinny. Napędzał go 2,4-litrowy silnik V6 zapożyczony z Ferrari Dino. W wersji Stradale (drogowej) miał 195 KM i rozpędzał auto do setki w 6,8 s. Najmocniejsze wersje rajdowe osiągały moc nawet 420 KM. Stratos ma na swoim koncie liczne sukcesy w najbardziej znanych rajdach, m.in. trzykrotne mistrzostwo WRC w latach 1974-76.

Mercedes W126 (1979-91) i W124 (1984-97)

Te modele rozpozna każdy fan motoryzacji. Ich stylizacja jest ponadczasowa, silniki niezwykle trwałe, do tego dochodzi komfort i innowacyjne (jak na tamte czasy) technologie i rozwiązania. Za design obu modeli odpowiada słynny Bruno Sacco, a pierwszym przełomowym autem, jakie powstało pod jego kierownictwem, była właśnie klasa S W126. Kanciaste kształty, prostokątne światła, wielka krata grilla - te elementy wyznaczyły trend, jaki dominował w mercedesach przez kolejne dekady. Także model W124 to jedno z najbardziej klasycznych aut lat 80. i 90. Już jego poprzednika, produkowanego od 1975 r. W123, można zaliczyć do aut kultowych (szczególnie z niezniszczalnym Dieslem OMG616). W 1993 r. model W124 stał się pierwszą generacją klasy E.

BMW 2002 Turbo (1973-74)

Chociaż BMW nie wynalazło turbodoładowania, to jako pierwszy producent zastosowało go w samochodzie produkowanym seryjnie. Dołożenie turbosprężarki do silnika M10 montowanego w BMW 2002 to uczyniło z tego modelu prawdziwą bestię. Po wciśnięciu pedału gazu, do około 4000 obr./min nie działo się zbyt wiele, i nagle, bez ostrzeżenia, auto wyrywało do przodu niczym wystrzelone z armaty, zapewniając kierowcy moc sportowych wrażeń.

Pierwsze egzemplarze miały nawet budzące dużo kontrowersji napisy "turbo" w lustrzanym odbiciu umieszczone na przednim spoilerze, po to, aby były czytelne w lusterku poprzedzającego pojazdu i jego kierowca mógł ustąpić miejsca nadjeżdżającemu 2002 Turbo. Doładowany silnik osiągał moc ok. 173 KM i rozpędzał auto do setki w 6,9 s! Oczywiście moc była przekazywana na tył. Kryzys paliwowy lat 70. sprawił, że powstało zaledwie 1672 szt. BMW 2002 Turbo i jest ono dziś bardzo cenionym klasykiem.

Volkswagen Golf GTI (od 1974)

Wzorzec samochodów klasy kompaktowej, a w wersji GTI hot hatchy. Pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy (ponad 35 mln) ustępuje tylko Toyocie Corolli. Kluczem do sukcesu była nowoczesna przedniosilnikowa i przednionapędowa konstrukcja z uniwersalnym i praktycznym nadwoziem typu hatchback oraz duży wybór dobrych silników (początkowo o mocy 50-70 KM). Klasyczna już dzisiaj stylizacja auta to dzieło Giugiaro i patrząc na zgrabne i ponadczasowe nadwozie, aż trudno uwierzyć, że Golf to bezpośredni następca Garbusa. Najbardziej ceniona odmiana to sportowe GTI (produkowane od 1976 r., pierwsza wersja miała silnik o mocy 110 KM), która zdefiniowała klasę sportowych kompaktów.

Lamborghini Countach (1974-90) i Diablo (1990-2000)

Kiedy w 1971 r. po raz pierwszy zaprezentowano Countacha, wzbudził sensację. Ostre linie nadwozia w kształcie klina projektu Marcella Gandiniego z Bertone, nożycowe, podnoszone do góry drzwi, których, notabene, Ferruccio Lamborghini szczerze nie cierpiał, centralnie umieszczony silnik V12 o pojemności 4 litrów i mocy 375 KM (później nawet 5,2 l), prędkość maksymalna 316 km/h - wszystko to składało się na rasowy supersamochód. Następca, Lamborghini Diablo, był w chwili swojego debiutu w 1990 r. najszybszym seryjnym autem świata (329 km/h). Czterdziestoośmiozaworowy silnik o pojemności 5,7 litra generował moc 492 KM oraz 580 maksymalnego momentu obrotowego. Od 0 do 100 km/h Diablo rozpędzał się w 4 s. Za wygląd ponownie odpowiedzialny był Gandini.

Audi Quattro (1980-91)

W tym aucie po raz pierwszy w pełni zmaterializowało się marketingowe hasło Audi: "Przewaga dzięki technice". Nowatorską techniką był stały napęd na cztery koła "quattro", a osiągnięta dzięki niemu przewaga pozwoliła koncernowi z Ingolstadt odnieść szereg znaczących zwycięstw w rajdach. W wersji cywilnej pod maskę Audi Quattro trafiały 5-cylindrowe turbodoładowane silniki o pojemności 2,1 i 2,2 litra, o mocy sięgającej 220 KM. Aby skuteczniej rywalizować z konkurencją w legendarnej rajdowej grupie B, skonstruowano niesamowitą, bezkompromisową wersję Sport Quattro S1 z ponad 600-konnym silnikiem i skrzynią dwusprzęgłową PDK z Porsche 956. W celu uzyskania homologacji rajdowej wyprodukowano także drogową odmianę tej rajdówki z 2,1-litrowym motorem o mocy 306 KM.

Renault 5 Turbo (1980-84)

Renault 5 weszło na rynek w 1972 r. i chociaż wyróżniało się ciekawą sylwetką i praktycznością, nie było zbyt emocjonującym autem. Produkowana od 1980 r. wersja Turbo to jednak zupełnie inna bajka - ostry jak brzytwa mały hot hatch, niezwykle narowisty i wymagający doświadczonej ręki w prowadzeniu. Stworzono go do celów homologacyjnych rajdowej grupy B, wykorzystując doświadczenie zebrane przez inżynierów Renault na torach Formuły 1. Umieszczony centralnie 1,4-litrowy silnik generował moc 160 KM i pozwalał osiągnąć maksymalną prędkość 200 km/h, a setkę w niecałe 7 s.

Peugeot 205 GTi (1983-98)

To kolejne klasyczne auto miejskie, którego nadwozie nawet dzisiaj wygląda atrakcyjnie i które zostało rozsławione dzięki sukcesom swoich wersji sportowych. W 1984 r. zaprezentowano wersję GTi z silnikiem o mocy 105 KM (przy masie 900 kg zapewniało to znakomitą dynamikę) i świetnych właściwościach jezdnych, którą wielu fanów motoryzacji uważa za najlepszego hot hatcha w historii. Ale Peugeot postanowił pójść o krok dalej i modelem 205 zawojować szaloną grupę B. W tym celu powstał jeden z najsłynniejszych samochodów rajdowych: Peugeot 205 T16, którego topowa wersja wyciskała z silnika 1,8 litra aż 450 KM, a nadwozie w większości wykonano z kevlaru.

BMW M3 (1985-91)

BMW serii 3 (E30) to jeden z najpopularniejszych klasyków, ale prawdziwe emocje wywołuje dopiero jego sportowe wcielenie M3. To jeden z najlepszych samochodów sportowych i rajdowych w historii, przede wszystkim gwiazda serii DTM, czyli niemieckiej rajdowej klasy samochodów turystycznych. Pod maską auta pracuje 4-cylindrowy, rzędowy silnik 2,3 lub 2,5 litra i mocy od 195 do nawet 238 KM. Wersje nadwozia M3 były dwie: 2-drzwiowe coupé i kabriolet. Wyróżniały się "nadmuchanymi" błotnikami i tylnym spojlerem.

Ferrari F40 (1987-92)

Sportowa legenda. Klasyka gatunku. Zbudowany dla uczczenia 40. rocznicy powstania marki, był także ostatnim modelem, który powstał pod okiem Enza Ferrariego. Bazą było 288 GTO. Kanciaste nadwozie z wielkim spojlerem tylnym, zaprojektowane przez stylistę Pininfariny Leonarda Fioravantiego, wykonano z kevlaru i włókna węglowego, dzięki czemu to superauto było sztywne, ale lekkie - jego masa wynosiła zaledwie 1089 kg. Nic więc dziwnego, że potężna 2,9-litrowa, podwójnie doładowana V-ósemka o mocy 478 KM i maksymalnym momencie obrotowym 577 Nm rozpędzała F40 do setki w zaledwie 3,9 s, a jego prędkość maksymalna wynosiła 324 km/h. Auto było wielkim sukcesem rynkowym - planowano 400 egzemplarzy, ostatecznie zbudowano 1311.

Lancia Delta HF Integrale (1988-99)

Kiedy zlikwidowano rajdową grupę B, przyszedł czas zmagań w grupie A i czas dominacji Lancii Delta, najpierw w zwykłej wersji HF, a potem Integrale. To absolutna legenda rajdowych tras, która zwyciężyła w 46 eliminacjach mistrzostw świata, zapewniła Lancii sześć z rzędu tytułów w kategorii konstruktorów (1987-92), a jej kierowcom cztery tytuły indywidualne. Cywilną wersję Delty produkowano od 1979 r., a za jej charakterystyczny, pudełkowaty, ale bardzo zgrabny design, odpowiadał oczywiście Giugiaro. Co istotne, usportowione wersje drogowe Delty Integrale nie różniły się zbytnio od wersji rajdowych, obie miały wyraźne poszerzenia nadkoli, turbosprężarkę, stały napęd na cztery koła i świetne właściwości jezdne.

Mazda MX-5 (od 1989)

To zdecydowanie najsłynniejszy i najbardziej popularny roadster w historii motoryzacji. Jego sukces to połączenie kilku czynników - klasycznej stylizacji bez zbędnych udziwnień, prostoty konstrukcji, atrakcyjnej ceny i przede wszystkim niezwykłej frajdy z jazdy, jaką zapewnia każda generacja tego modelu. MX-5 jest ujmująco zwinna, kierowca siedzi nisko przy ziemi, czuje się zespolony z autem, które natychmiast reaguje na każdy ruch kierownicą, jest świetnie wyważone i lekkie. Obecnie w salonach Mazdy można kupić już czwartą generację tego kultowego roadstera.

Lexus LS 400 (1989-94)

Toyota, konstruując pierwszego Lexusa, postawiła przed sobą ambitny cel - auto miało od razu stać się realną konkurencją dla klasy S Mercedesa. Dlatego na projekt nie szczędzono ani czasu, ani pieniędzy. Przez 6 lat pracowało nad nim ponad 3900 osób, zbudowano 900 prototypów silników, 450 prototypów nadwozia i 400 jeżdżących wersji testowych. Pokonały one 2,7 mln kilometrów w skrajnych warunkach, po drogach całego świata. Wydatki przekroczyły 1 mld dolarów. Dopiero kiedy było pewne, że powstało auto komfortowe, nowoczesne i bardzo trwałe, ruszyła seryjna produkcja. Dziełem sztuki inżynieryjnej jest silnik LS 400 - niezniszczalny, pracujący niezwykle gładko i równo V8 o pojemności niespełna 4 litrów i mocy 250 KM.

Mitsubishi Lancer Evo (1992-2015)

Na bazie zwykłego Lancera na początku lat 90. XX w. powstał jeden z najlepszych samochodów sportowych i rajdowych wszech czasów. Na pierwszy rzut oka czterodrzwiowy sedan wyglądał niepozornie, ale dwulitrowy, turbodoładowany silnik i napęd na cztery koła zmieniały go w prawdziwą bestię. Powstało w sumie dziesięć generacji tego kultowego modelu i niestety Mitsubishi nie planuje kolejnych, skupiając się na nudnych i niczym niewyróżniających się SUV-ach. Pierwsza generacja Lancera Evolution dysponowała mocą 250 KM i 309 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Ostatnia miała odpowiednio360 KM i 460 Nm momentu. Na rajdowych oesach Lancer Evo toczył niezapomniane pojedynki ze swoim największym rywalem - Subaru Imprezą.

Subaru Impreza WRX STi (1993-2006)

Impreza nigdy urodą nie grzeszyła, ale za to imponowała osiągami i przyjemnością z jazdy. Szczególnie w swojej najostrzejszej wersji WRX STi. Kodem WRX oznaczano sportowe wersje Imprezy, inspirowane rajdami, które wyróżniały się m.in. usztywnionym zawieszeniem, masywnymi spojlerami z przodu i z tyłu i przede wszystkim turbodoładowaniem (stąd charakterystyczny wlot powietrza na masce). Jeszcze ostrzejsze wersje STi (Subaru Tecnica International) początkowo były dostępne tylko w Japonii, ale z czasem WRX STi stało się na tyle kultowe, że wyodrębniono je jako oddzielny model. W Imprezach pod maską grają oczywiście silniki boxer, które już w pierwszych WRX osiągały moc przekraczającą 200 KM, a w wersjach STi nawet 280 KM. Innym wyróżnikiem jest stały symetryczny napęd na cztery koła. Najbardziej ceniona przez fanów marki i kolekcjonerów jest pierwsza generacja auta z lat 1993-2000.

McLaren F1 (1993-98)

Nazwa modelu nie jest przypadkowa. McLaren podczas prac nad F1 wykorzystał swoje olbrzymie doświadczenie zdobyte przez lata w wyścigach Formuły 1. Dodatkowo zespół projektantów i inżynierów, na czele z genialnym Gordonem Murrayem, nie musiał iść na żadne kompromisy. W efekcie powstał jeden z najlepszych supercarów w dziejach, wyposażony w 12-cylindrowy silnik o mocy 627 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 650 Nm, z monokokową karoserią w całości wykonaną z kevlaru, tytanu, magnezu, a nawet złota, którym wyłożono wnętrze pokrywy komory silnika, aby lepiej odprowadzać ciepło. Nietypowe było również centralne położenie fotela kierowcy. F1 rozpędzał się do 388 km/h i aż przez 13 lat był najszybszym, seryjnie produkowanym samochodem na świecie.

Nissan GT-R (od 2007)

Wgniatające w fotel osiągi i ostry charakter - taki jest Nissan GT-R, nazwany potocznie "godzillą". Przydomek jest jak najbardziej adekwatny, bo to prawdziwy sportowy potwór. Już jego przodek, Nissan Skyline GT-R, to auto legenda. Następca okazał się jednak jeszcze lepszy. Samochód został zaprojektowany przez Shiro Nakamurę, który inspirował się… robotami z serii anime "Gundam". Każdy egzemplarz silnika V8 o pojemności 3,8 litra, który trafia do GT-R, jest montowany ręcznie przez najbardziej doświadczonych inżynierów Nismo, wyczynowego oddziału Nissana. Już pierwsze "godzille" dysponowały mocą 485 KM, a tegoroczna stuningowana wersja Nismoma tych mechanicznych rumaków aż 600 i rozpędza się od 0 do 100 km/h w niespełna 2,5 s!

Bugatti Veyron (2005-2015)

Veyron jest niezwykły i legendarny pod wieloma względami. To jeden z najdroższych i najszybszych seryjnie produkowanych samochodów w historii motoryzacji - jego prędkość maksymalna to 407,8 km/h, a 200 km/h pojawia się na liczniku już po 7,3 s. Takie osiągi zapewnia silnik W16 o pojemności 8 litrów, wspierany przez 4 turbosprężarki, który w najmocniejszej wersji generuje moc 1200 KM i 1500 Nm! Oczywiście coś za coś, gdybyśmy chcieli poruszać się tym hiperautem w gęstym ruchu miejskim, musimy liczyć się ze zużyciem paliwa rzędu 40 litrów na 100 km! Od kilku lat Veyron ma już następcę, to równie niesamowity model Chiron.

TERENOWE KULTOWE

Również terenówki mają swoje kultowe modele. Zresztą w tym wypadku wybór jest łatwiejszy, bo auta off-roadowe zmieniają się bardzo powoli, najbardziej liczy się ich praktyczność i dzielność terenowa. Od lat w tej kategorii samochodów najważniejsze karty rozdają cztery legendy: Jeep, Land Rover Defender, Toyota Land Cruiser i "Gelenda" Mercedesa.

Willys MB/CJ i Jeep Wrangler (od 1941)

Jeep walnie przyczynił się do wygrania przez aliantów II wojny światowej. Był prosty konstrukcyjnie, łatwy w naprawach, niezawodny i wszechstronny. Z nawiązką spełnił wymagania armii USA, jakie postawiła ona przed producentami samochodów w 1940 r. w związku z przetargiem na lekki samochód rozpoznawczy. Na przygotowanie projektu mieli tylko 11 dni. W zasadzie pierwowzór jeepa stworzyła niewielka firma Bantam, ale rząd USA przekazał projekt pojazdu także Willysowi i Fordowi, dzięki czemu powstały dwie bliźniacze konstrukcje: Willys MB i Ford GP. Produkcję "jeepa", bo tak potocznie były nazywane wojskowe terenówki, kontynuował po wojnie Willys, który w końcu zmienił nazwę na Jeep. Pierwsza wersja nosiła oznaczenie CJ (Civilian Jeep). Kontynuatorami tradycji pierwszych jeepów są od 1986 r. równie kultowe wranglery.

Land Rover Defender (od 1948)

W drugiej połowie lat 40. XX w. trudna powojenna rzeczywistość zmuszała producentów aut do szukania prostych i sprawdzonych rozwiązań. Brytyjski Rover, zainspirowany Willysem MB, postanowił stworzyć własną terenówkę do zadań specjalnych. Tak narodził się Land Rover. Były to spartańskie auta, ale ich znakomita dzielność terenowa rekompensowała wszystkie niewygody. I tak pozostało przez kilka następnych dekad. Samochód zmieniał się nieznacznie. W latach 80. otrzymał dodatkowy przydomek Defender. Obok Land Cruisera nadal jest najchętniej wykorzystywaną terenówką na bezdrożach całego świata, szczególnie tego mniej cywilizowanego. Dopiero w 2019 r. Land Rover zaprezentował drugą generację Defendera - znacznie nowocześniejszą i luksusową, ale nadal bardzo sprawną w terenie.

Toyota Land Cruiser (od 1955)

Land Cruiser to godny konkurent dla Jeepa i Defendera. Pierwsza wersja powstała w połowie lat 50., ale dopiero kolejna generacja, oznaczona kodem J40 i produkowana w latach 1960-84, okazała się olbrzymim sukcesem. Land Cruiser był pierwszym masowo wytwarzanym autem Toyoty, które eksportowano na światowe rynki. To niezniszczalne auto, które wjedzie niemal wszędzie. I równie bez problemu stamtąd wyjedzie. Klasyczna ramowa konstrukcja, dwa sztywne mosty zawieszone na wzdłużnych resorach, olbrzymi prześwit, krótkie zwisy, napęd 4×4 ze skrzynią redukcyjną, mocarne silniki benzynowe i Diesle o dużej pojemności - to sprawdzony przepis na doskonałą terenówkę. Wiele egzemplarzy Land Cruisera J40 to dzisiaj odrestaurowane i drogie klasyki, inne nadal ciężko pracują w najdalszych zakątkach świata.

Mercedes klasy G (od 1979)

Gelenda, czyli legendarna klasa G Mercedesa. Tej terenówki nie sposób pomylić z żadną inną. Nawet najnowsza generacja, dostępna od 2018 r., zachowała klasyczny pudełkowaty kształt swojego poprzednika, który był produkowany przez 40 lat, i nadal osadzona jest na ramie. Początkowo było to auto proste i uniwersalne, z założenia użytkowe, dzisiaj komfort i wyposażenie klasy G jest z najwyższej półki, ale w terenie to auto nadal potrafi wiele. Pierwsze gelendy powstały przy współpracy z austriackim Steyr-Daimler-Puch. Zanim auto trafiło na rynek, przeszło mordercze testy w ekstremalnych warunkach, na pustyni, a nawet poza kołem podbiegunowym. Prototypy pokonały też tysiące kilometrów, podjeżdżając pod leżącą nieopodal Grazu, wysoką na prawie 1500 m górę Schöckl. Do dzisiaj każda kolejna generacja klasy G musi się na nią wspiąć, żeby udowodnić swoją wartość w terenie.

LEGENDY IN SPE

Na koniec spróbujmy wybiec w przyszłość. Katalog legend motoryzacji nie jest przecież zamknięty. Za pewien czas z pewnością pojawią się w nim nowe modele samochodów - kolejne kamienie milowe w rozwoju motoryzacji. Wszystko wskazuje na to, że najszybciej do tego zaszczytnego grona awansują przedstawiciele nowego segmentu: najsłynniejsze i najbardziej rewolucyjne elektryki.

Tesla Model S

To samochód, który rozpoczął elektryczną rewolucję. Elon Musk, założyciel firmy Tesla, jako pierwszy zrozumiał, że samochody na prąd to przyszłość motoryzacji i postanowił od podstaw stworzyć sportowego elektryka, który nie tylko będzie świetnie wyglądał (co wśród pionierów aut z napędami alternatywnymi nie było takie oczywiste), ale także oszołamiał osiągami i zasięgiem. I kiedy inni pukali się z politowaniem w czoło, Musk robił swoje i odniósł sukces, budując Teslę Roadster, a później pierwszy całkowicie autorski pojazd - Model S.

Brak doświadczenia w produkcji samochodów spowodował, że tesle nadal są mocno niedopracowane, jeśli chodzi o własności jezdne czy wykończenie (w testach jakości zajmują ostatnie miejsca), ale dynamika (wersja P1000D w trybie Ludicrous+ rozpędziła się od 0 do 60 mil/h w 2,42 s!) i zasięg (ostatni rekord wynosi 647 km) Modelu S nadal stanowią punkt odniesienia dla innych producentów, którzy, chcąc nie chcąc, w końcu poszli śladem Tesli i postawili na elektromobilność.

Porsche Taycan (od 2019)

Taycan to obecnie najdroższe, ale także najbardziej dopracowane i najlepiej wykonane auto na prąd. W mocniejszej wersji Turbo Sma akumulator o pojemności 93,4 kWh, silnik o mocy 761 KM i 1050 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Osiąga 100 km/h w 2,8 sekundy i rozpędza się do 260 km/h. Zasięg wynosi ok. 350 km. Czy w przyszłości stanie się tak kultowe jak 911-tka? Trzeba przyznać, że mocnych argumentów mu nie brakuje. Poza potężnym napędem, Taycan zbiera zewsząd pochwały za genialny układ jezdny, który wprost nagina prawa fizyki. Tym modelem Porsche zdefiniowało przyszłość samochodów sportowych, a to już pierwszy krok do stania się legendą.

VW ID.3 (od 2019)

Być może nie będzie to najbardziej ekscytujące auto w historii, ale nie takie jest jego zadanie. Ma raczej stać się dla Volkswagena i motoryzacji tym, czym byli jego poprzednicy - samochodami trafiającymi w gusta mas, Garbusem i Golfem epoki elektromobilności. Pierwszym masowo sprzedającym się elektrykiem. I jeśli tak rzeczywiście się stanie, to z czasem ID.3 także zostanie klasykiem.

Powyższą listę legend motoryzacji można bez problemu znacznie wydłużyć, dopisując do niej np. takie samochody jak Mercedes SSK, Chevrolet Bel Air, Lotus Esprit, Alpine A110, Mazda RX-7, Volvo 1800S, Lancia Aurelia GT, Opel Manta A, Ford Capri, Honda Civic, Dodge Viper GTS, Lamborghini Miura, Ferrari Testarossa i LaFerrari i wiele innych. Bo takich przełomowych aut w historii motoryzacji było zaskakująco dużo i między innymi dzięki nim jest ona tak ciekawa i fascynująca.

Krzysztof Michał Jóźwiak