Zostań w domu, zamów taniej!
Nie wychodź z domu i zamów online swoje ulubione pisma 20% taniej. Skorzystaj z kodu rabatowego: czytajwdomu

Kosmiczna dekada za nami

Kosmiczna dekada za nami
W styczniu 2010 r. SpaceX miała na koncie zaledwie dwa udane starty rakiety Falcon 9, a los firmy był niepewny. W tym samym roku NASA przygotowywała się do pożegnania z wahadłowcami, a Chińczycy snuli plany. Dekadę później SpaceX posyła ludzi w kosmos, Chińczycy mają łazika po niewidocznej stronie Księżyca, a NASA po zdobyciu rubieży Układu Słonecznego wybiera się znów na Księżyc.

Była to więc bardzo obfita w wydarzenia dekada. Czy wszystko się udało? Na początku 2013 roku opublikowaliśmy w "Młodym Techniku" listę planów i zamierzeń mocarstw kosmicznych na następne kilkanaście lat. Zobaczmy, co się udało zrealizować, a co nie. Na co są wciąż szanse, a co straciło na aktualności.

Sukcesy, niepowodzenia, opóźnienia

Pod koniec 2013 roku, po przeprowadzeniu około 50-100 lotów testowych, miał odbyć się pierwszy płatny suborbitalny lot pasażerskiego SpaceShipTwo firmy Virgin Galactic. Oczywiście te plany to całkowita porażka, bo nic takiego nie miało miejsca. Kilka lat temu podczas lotu testowego doszło do rozbicia maszyny. Program podobno się wciąż rozwija, ale nie ma wokół niego tego zgiełku medialnego, który pamiętamy z pierwszej połowy dekady.

Wprawdzie pierwszy, testowy, bezzałogowy lot wielozadaniowego statku załogowego NASA - Orion, odbyła się zgodnie z planem w 2014 r., jednak inne elementy, przede wszystkim rakieta SLS, mają spore opóźnienie (1). Nowy statek miał polecieć bez załogi w 2020 r. wyniesiony właśnie za pomocą SLS w ramach misji Artemis 1. Opóźniło się to przynajmniej o rok.

Pisaliśmy też prawie osiem lat temu o planach Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych wysłania człowieka w kosmos w 2015 roku. Jeśli doszłoby to do skutku, to państwo to stałoby się czwartym po USA, ZSRR i Chinach krajem który samodzielnie podjął załogowe loty w kosmos. Indie zapewne bardzo chciały, ale się nie udało. Zapowiadają misję załogową na 2021 rok.

Z trzyletnim opóźnieniem, nie w 2015, lecz w 2018 miał miejsce start BepiColombo, wspólnego projektu Europejczyków z ESA i japońskiej agencji JAXA, pierwszego sztucznego satelity Merkurego. Cała misja przewiduje dwukrotne przeloty obok Wenus i czterokrotne obok Merkurego. Wejście na orbitę wokół Merkurego ma nastąpić w 2025. Po wejściu na orbitę sonda rozdzieli się na dwie części: Mercury Planetary Orbiter i Mercury Magnetospheric Orbiter.

Również na 2015 była planowana rosyjska misja Luna-Glob, która miała być pierwszą z szeregu misji mających doprowadzić do powstania na powierzchni Księżyca automatycznej bazy. Obecnie Roskosmos zapowiada start pierwszej sondy w tym programie na 2021 r. Potem kolejne. Jeśli więc to się wydarzy, to będzie historia eksploracji już w kolejnej dekadzie. Na 2018 zapowiadano lądowanie pierwszej grupy rosyjskich kosmonautów na Księżycu. Nic takiego oczywiście nie miało miejsca. Statek kosmiczny Fobos-Grunt przeznaczony na Marsa i jego księżyce nie wydostał się z orbity ziemskiej w 2011 roku.

Za to zgodnie z planem rozpoczęła się w 2016 roku misja lotu, zbliżenia się i pobrania próbek gruntu z powierzchni planetoidy (101955) 1999 RQ36 Bennu przez amerykańską sondę OSIRIS-REx. Planowany powrót na Ziemię z próbkami w 2023 roku. To była dekada, w której mieszkańcy Ziemi ulegli asteroidowej fascynacji. Zarówno misja NASA OSIRIS-Rex na asteroidę Bennu, i jak do tej pory udana misja JAXA Hayabusa-2 na asteroidę Ryugu (2) pozwoliła na nowe spojrzenie na asteroidy. Obie misje przewidują powrót z próbkami asteroid z powrotem na Ziemię. Hayabusa-2 jest już w drodze z wyrwanymi z powierzchni skałami, a członkowie zespołu OSIRIS-Rex niedawno wskazali miejsce, w które statek kosmiczny będzie celował swój próbnik. Dekada ta była także okresem, w którym narodził się projekt "przechwycenia asteroidy" i ściągnięcia jej na orbitę Księżyca, porzucony jednak po objęciu władzy przez prezydenta Donalda Trumpa.

2. Zdjęcie z powierzchni asteroidy Ryugu wykonane przez robota Hayabusa-2

O dwa lata opóźniła się amerykańska misja na Marsa, InSight, która wystartowała w 2018 r. i w tym samym roku wylądowała na Czerwonej Planecie. W odróżnieniu od Curiosity (3), InSight jest sondą stacjonarną, która wwierca się głęboko w marsjański grunt i dostarcza informacji o tym, co kryje się pod powierzchnią (wykryła już zjawiska sejsmiczne).

3. Łazik Curiosity

NASA opóźniła wystrzelenie Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba z 2018 na 2019 roku. Potem harmonogram misji przesunął się jeszcze bardziej, do 2021 roku. Nowa administracja prezydenta Trumpa złożyła wniosek budżetowy mający na celu anulowanie planowanej misji Asteroida Redirect, która została oficjalnie odwołana w 2018 roku. Wystartował natomiast Transiting Exoplanet Survey Satellite (TESS), którego zadaniem jest poszukiwanie planet krążących w pobliżu jasnych gwiazd.

Wierząc w entuzjazm i optymizm przyszłych kosmicznych górników z takich konsorcjów jak Planetary Resources i podobnych, podaliśmy w 2013 prawdopodobny czas wysłania na Księżyc komercyjnych sond poszukujących minerałów - 2015-17. Dwadzieścia milionów nagrody dawała wtedy firma Google temu, kto do 2015 roku wyśle na Księżyc zrobotyzowaną sondę, przemieści się po powierzchni satelity przynajmniej 500 metrów i prześle wideo o wysokiej rozdzielczości. Do rywalizacji zgłosiło się 25 prywatnych firm. Nic jednak takiego nie zaszło.

Chińczycy sugerowali, że wybudują swoją stację orbitalną. Do 2020 roku miała powstać Tiangong, chińska orbitalna stacja kosmiczna. Wówczas zakładano, że ISS do tego czasu mogłaby przestać funkcjonować. Chińskie laboratorium byłoby wówczas jedyną stacją na ziemskiej orbicie. Choć Chiny przetestowały w mijającej dekadzie zarówno Tiangong 1, jak i potem Tiangong 2, jednak obie zostały spalone później w atmosferze. Zatem stałej chińskiej bazy na orbicie nie ma. Chińczycy twierdzą, że jedynka i dwójka to były jedynie wersje testowe, a stała stacja powstanie w najbliższych latach. ISS zaś nadal funkcjonuje i kto wie, jak długo jeszcze będzie czynna.

Po raz pierwszy z bliska

Od ostatniego lotu wahadłowca w lipcu 2011 (4) astronauci NASA latali w kosmos na pokładzie rosyjskich kapsuł Sojuz, czekając na przywrócenie amerykańskiej zdolności do załogowego latania, choćby na orbitę. Po zlikwidowanym programie Constellation został wspomniany projekt statku Orion, który miał zabrać ludzi nie tylko na orbitę, ale dalej w planowaną misję na asteroidę i na Marsa, ale dopiero w czwartej dekadzie naszego wieku. Ostatecznie na sam koniec dekady Amerykanie znów polecieli załogowo w kosmos swoim statkiem, ale był to statek "prywatny", Dragon 2 firmy SpaceX. To znak nowych czasów.

4. Lądowanie promu Atlantis po ostatnim locie wahadłowca w lipcu 2011 r.

Dużo uwagi poświęcano w mijającej dekadzie kontynuowanym lub zainicjowanym misjom eksplorującym wewnętrzny i zewnętrzny Układ Słoneczny. Sonda Messenger z powodzeniem przeprowadziła w pierwszej połowie dziesięciolecia badania Merkurego. W 2011 r., w kierunku Jowisza wystartował statek kosmiczny Juno, by dotrzeć na orbitę największej planety układu pięć lat później i dostarczyć nam jej zapierających dech w piersiach portretów z bliska (5).

Z bliska obejrzeliśmy też wreszcie Plutona i jego towarzysza Charona, dzięki wysłanej kilkanaście lat wcześniej sondzie New Horizons, co można uznać chyba za, jeśli nie największe, to z pewnością najgłośniejsze w mediach i widowiskowe wydarzenie dekady (6). Również w styczniu statek kosmiczny New Horizons leciał asteroidą Kuiper Belt 2014 MU69, dzięki czemu skała kosmiczna stała się najbardziej odległym obiektem, jaki kiedykolwiek był badany, oficjalnie znanym obecnie jako Arrokoth.

5. Zdjęcie Jowisza z sondy Juno
6. Pluton i Charon
7. Kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko

Ekscytował nas także tajemniczy blask na powierzchni planety karłowatej, który rejestrowała sonda Dawn, po tym jak pożegnała się z asteroidą Westa we wrześniu 2012 r. i udała się w kierunku nowego obiektu. Okazało się potem, że są to rozległe solniska na powierzchni, a Ceres nie jest martwą skałą, lecz aktywnym, przynajmniej geologicznie, światem, z prawdopodobnie oceanem wodnym we wnętrzu.

Widowiskowa, choć nie w stu procentach udana była misja sondy Rosetta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), której zadaniem było wejście na orbitę wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko (7) i osadzenie na jego powierzchni lądownika. Sonda wykonywała badania materii kometarnej oraz obserwacje zmian aktywności komety podczas jej zbliżania się do peryhelium i oddalania. W trakcie badań wykryto na komecie związki organiczne.

Cassini, misja, która rozpoczęła się wiele lat wcześniej, w kolejnej dekadzie wciąż dokonywała fascynujących odkryć, np. ponad stu gejzerów wodnych na księżycu Saturna Enceladus. Naukowcy badający wyniki obserwacji zastanawiali się, czy smugi na powierzchni księżyca mogą reprezentować aktywność związaną z życiem mikrobiologicznym. W 2017 r. Cassini zakończyła 13 lat badań Saturna, "wielkim finałem", serią przelotów przez pierścienie planety i nurkowaniem do atmosfery wielkiej planety, aby chronić oblodzone, potencjalnie goszczące życie księżyce w okolicy przed jakąkolwiek możliwością skażenia.

Ciekawie zaczęło się robić na Księżycu i wokół niego. W 2018 roku indyjski orbiter Chandrayan-1 dokonał odkrycia lodu wodnego na powierzchni Księżyca. 3 stycznia 2019 r. Chiny z powodzeniem wylądowały na dalekiej stronie Księżyca, stając się pierwszym krajem, który zrzucił statek kosmiczny w tym regionie. Dokonała tego sonda Chang’e 4 (8). Po raz pierwszy próby lądowania na Srebrnym Globie podejmowali nowi w księżycowym klubie, Izrael i Indie, ale bez powodzenia. W kwietniu izraelski lądownik Beresheet rozbił się na powierzchni Księżyca, a we wrześniu zaplanowane miękkie lądowanie dla indyjskiego VikramaLandera zamieniło się w twarde lądowanie.

8. Łazik księżycowy misji Chang’e 4

Dekada, którą kończymy, była też czasem w pewnym sensie pożegnań, pożegnaliśmy np. teleskopy kosmiczne KepleraSpitzera, którym wyczerpało się paliwo, rozstaliśmy się z zasłużonym łazikiem marsjańskim Opportunity. Pomachaliśmy również ręką na pożegnanie wystrzelonym w 1977 r. w celu zbadania planet zewnętrznych sondom Voyager. W sierpniu 2012 roku Voyager 1, jako pierwsza sonda wykonana przez człowieka, przekroczył heliopauzę i znalazł się w przestrzeni międzygwiezdnej. Na początku 2020 roku sondę dzieliła od Ziemi odległość około 148 j.a. i była ona najdalszym i ciągle działającym obiektem wysłanym w przestrzeń kosmiczną przez człowieka. W 2018 r. także jego bliźniaczy statek kosmiczny Voyager 2, opuścił bańkę otaczającą nasze Słońce i wyruszył w przestrzeń międzygwiezdną.

Rakieta z odzysku

Sporo działo się też w dziedzinie techniki kosmicznego latania. Kamieniem milowym było opanowanie odzysku po locie głównych członów rakiet. Choć już w 2016 roku firmie Blue Origin Jeffa Bezosa udało się przeprowadzić pierwsze udane lądowanie rakiety New Shepard 2, to jednak większy rozgłos zdobyły osiągnięcia SpaceX w tej dziedzinie. W 2017 roku firmie Muska udało się po kilku nieudanych próbach wylądować głównym modułem Falcona 9 i przeprowadzić ponowny lot tej rakiety.

9. Lądujące główne człony rakiet SpaceX

W 2014 roku firma Made In Space wysłała pierwszą drukarkę 3D do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Teraz stacja kosmiczna jest siedzibą zakładu produkcji dodatków Made In Space oraz firmy Tethers Unlimited zajmującej się recyklingiem tworzyw sztucznych.

Technologią, która została przetestowana w dekadzie 2010-20, są nadmuchiwane czy rozkładane moduły statków kosmicznych Bigelow Aerospace. W 2013 roku firma uzyskała kontrakt z NASA na budowę takiego modułu, zwanego Bigelow Expandable Activity Module (BEAM), i zainstalowanie go na ISS (10). BEAM poleciał na stację podczas misji ładunkowej SpaceX Dragon w kwietniu 2016 roku i został zainstalowany na stacji w następnym miesiącu. BEAM do dnia dzisiejszego pozostaje podłączony do ISS, używany do przechowywania i dodatkowych testów. Niedawno zainteresowanie tą techniką wyraziła firma Blue Origin Jeffa Bezosa, która myśli o zbudowaniu prywatnej orbitalnej stacji kosmicznej.

10. Rozkładany moduł firmy Bigelow Aerospace

Nietrudno zauważyć, że te innowacje, od odzyskiwanych rakiet, przez druk 3D w kosmosie po lekkie, "nadmuchiwane" kapsuły, mają jeden wspólny mianownik - oszczędność. Być może w przyszłości, w podręcznikach historii kosmicznej eksploracji mijające dziesięciolecie będzie się nazywać "epoką cięcia kosztów". 

Mirosław Usidus